Jakby nie liczyć znajdujemy się powyżej celu inflacyjnego NBP. Prezes Glapiński zapowiedział, że zrobi co w jego mocy, by ratować gospodarkę. W takim razie warto się zastanowić, kto zajmie się ratowaniem cen?

Wiara to za mało

Wzrost cen w marcu wyniósł 4,6% w skali roku, tylko nieznacznie schodząc poniżej ostatniego rekordowego odczytu. Analitycy, a przede wszystkim NBP, oczekiwali mocniejszego hamowania dynamiki cen, zakładając że spadnie ona co najmniej do poziomu 4,4%. Co ciekawe oczekiwanego wyniku nie udało się zrealizować nawet pomimo zmiany sposobu liczenia inflacji, która była wymuszona przez wybuch epidemii. Część członków RPP cały czas żyje w przekonaniu, że bieżący kryzys wywoła deflację i to nią powinniśmy się martwić. Trudno powiedzieć skąd taki optymizm, gdy na rynek pompowane są potężne programy antykryzysowe (w które zaangażował się zresztą sam bank centralny), stopy procentowe są radykalnie ścinane, a przerywane łańcuchy dostaw wyraźnie ograniczają podaż wielu dóbr. Obecnie jedyne antyinflacyjne działanie banku centralnego to zaklinanie rzeczywistości i wiara, że uda się pohamować oczekiwania rynku co do przyszłych zmian cen. Rzecz w tym, że w ostatnim czasie NBP tak jak wiele innych banków centralnych cierpi na deficyt wiarygodności, przez co takie miękkie naciski stają się jeszcze mniej skuteczne.

Optymizm uleciał

Dziś na rynkach obserwujemy ewidentny odwrót od ryzyka. Po całkiem udanym początku tygodnia złoty oddaje ostatnie zyski, zresztą razem z pozostałymi walutami z naszego koszyka. Zyskuje za to frank oraz przede wszystkim dolar. Głównym winowajcą jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który podzielił się swoimi kasandrycznymi wizjami co do perspektyw dla globalnej gospodarki. MFW zakłada, że czeka nas największa recesja od czasu Wielkiego Kryzysu z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Co prawda, nie jest to pierwsza taka prognoza, która dotarła na rynek, jednak tym razem odpowiedzialność za te słowa bierze jeden z najważniejszych graczy na rynku. Inwestorzy od razu zaczęli bardziej przyglądać się odczytom makroekonomicznym, a te siłą rzeczy są bardzo ponure.

Daleko do końca

W ostatnim czasie część inwestorów starała się czerpać optymizm z kolejnych zapowiedzi odmrażania następnych gospodarek. Rzecz w tym, że skala niepewności wciąż pozostaje potężna, przede wszystkim dlatego, że ciągle nie wiemy, czy przy pierwszym luzowaniu restrykcji na nowo nie wystrzeli liczba dziennych zakażeń. Rynek ewidentnie miota się między skrajnymi emocjami, co widać również na wycenie złotego. Euro drożeje dziś do 4,53 zł, dolar do 4,17 zł, frank kosztuje 4,31 zł, a za funta zapłacimy 5,20 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Inwestorzy boją się ponownego zamknięcia gospodarek

26 Paź 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Każdy wygrał, więc nic się nie zmieniło

23 Paź 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

7,5 zamienić w 5

22 Paź 2020

Krzysztof Adamczak