FED nie wymyślił nic nowego, więc rozczarował rynki. Rozczarował również Trumpa, który powrócił do antagonistycznej retoryki. Fatalne dane z Europy dopełniają pesymistyczny obraz.

Bierność FEDu?

Najważniejszym wydarzeniem tygodnia miała być środowa decyzja FOMC na temat stóp procentowych. Rezerwa Federalna nie zrobiła tak naprawdę absolutnie nic, poza zapewnieniami, że jest gotowa do działania. Dla rynku, który jest już uzależniony od dopływu świeżych dolarów, jak od narkotyku, okazało się to zdecydowanie za mało. W reakcji na brak działań doszło do sporej przeceny na rynkach akcyjnych. Oberwało się także bardziej ryzykownym walutom, w tym złotemu. Po wczorajszej wyprzedaży, dzisiaj nasza waluta odrabia część strat. Zgodnie z decyzją Komitetu bez zmian pozostają nie tylko stopy procentowe, ale również parametry wszystkich programów pomocowych, które odpalił amerykański bank centralny. Dodatkowo nie zająknął się nawet na temat manipulowania krzywą rentowności amerykańskiego długu, wbrew plotkom, które pojawiły się na początku tygodnia.

Czary mary i te sprawy

Z decyzji Rezerwy mocno niezadowolony jest również prezydent Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony to nie jest nic nowego, z drugiej jednak ostatnio w tym temacie panowała cisza. Całościowo jednak obecna kadencja Trumpa jest naznaczona piętnem pretensji wobec banku centralnego i z całą pewnością to będzie jedna z tych rzeczy, z których obecny prezydent zostanie zapamiętany. Co ciekawe Trump dalej oczekuje bardziej zdecydowanych ruchów FOMC, choć jednocześnie nie przeszkadza mu to w głoszeniu teorii, że jesteśmy w przededniu odbicia i zaraz będzie już tylko lepiej. Powyżej zera dynamika PKB ma powrócić już w trzecim kwartale, a przyszły rok ma być najlepszy w historii. Trudno rozpatrywać te słowa w oderwaniu od zbliżających się wyborów i traktować je inaczej niż w kategoriach zysku kapitału politycznego. Mimo odmrażania amerykańskiej gospodarki cały czas ciężko mówić o tym, że sytuacja z epidemią koronawirusa została opanowana.

Fatalne dane

Nie tylko FED psuje nastroje pod koniec tygodnia. Ostatnie odczyty znów przypominają inwestorom, w jak głębokim dołku się znajdujemy. Brytyjski odczyt o kwietniowym PKB wykazał spadek gospodarki o ponad 20% w skali miesiąca i prawie 25% rok do roku. Dla porównania warto pamiętać, że w najnowszej historii Wielkiej Brytanii największy spadek przed koronakryzysem sięgnął ledwie 2,2%. Równie fatalnie wypadły odczyty dotyczące produkcji przemysłowej w Europie. Tu można zwrócić uwagę na wynik rodzimej produkcji, która jest w czołówce spadków. Złoty pomimo tego, na kanwie odreagowania wczorajszych ruchów, wyraźnie się dziś umacnia. Euro znowu kosztuje 4,44 zł, dolar – 3,93 zł, frank – 4,15 zł, a funt – 4,95 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Na zmienność poczekamy raczej do poniedziałku

26 Lis 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Krajowa waluta w marazmie

25 Lis 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Janet Yellen znów na ważnym stanowisku

24 Lis 2020

Krzysztof Pawlak