RPP rozważało podniesienie stóp procentowych. Di Maio chętnie porozmawia, ale zmian w budżecie nie planuje.

Jastrząb w gołębniku.

Nazywa się Kamil Zubelewicz i już od pewnego czasu krążyły pogłoski, że nie za bardzo pasuje do wyjątkowo gołębiej Rady Polityki Pieniężnej. Absolwent SGH oraz UW podczas listopadowego posiedzenia RPP postanowił pokazać pazurki szpony i złożył wniosek o podwyższenie podstawowych stóp procentowych NBP. Pozostali członkowie Rady musieli mocno się tym faktem zdziwić, w końcu w tym gremium jeszcze się nie zdarzyło debatować nad podobnymi pomysłami. Zresztą ostatni raz taki wniosek poddany pod głosowanie był w 2012 roku, czyli w zeszłej epoce. Do tej pory członkowie obecnej Rady raczej licytowali się tym, jak długo jeszcze stopy pozostaną bez zmian (czas był liczony już w latach). Ci bardziej medialni nawet głośno zastanawiali się nad obniżeniem kosztu pieniądza. W Radzie nie zabrakło również wizjonerów snujących wizję niestandardowych narzędzi polityki pieniężnej. Dlatego, choć cały świat intensywnie myśli o podwyżkach stóp trudno Pana Zubelewicza ganić za koniunkturalizm. Z obowiązku kronikarskiego dodam tylko, że wniosek upadł.

Dialog tak, zmiany nie.

Lider koalicyjnej partii rządzącej we Włoszech Luigi Di Maio w wywiadzie udzielonym dziennikowi „La Repubblica” postanowił odnieść się do ostatniej decyzji Komisji Europejskiej na temat włoskiego budżetu. Pan wicepremier po pierwsze zapewnił, że jego rząd jest otwarty na dialog, po drugie, że nikomu nie zależy na wojnie z Unią. I można powiedzieć, że na tym ton koncyliacyjny się kończy. W wywiadzie nie zabrakło uszczypliwości w kierunku Komisji, a ogólny sens jego słów sprowadza się do tego, że żadnych zmian w budżecie nie będzie. Wspomniany dialog z UE ma polegać głównie na wytłumaczeniu europejskim biurokratom głównych założeń budżetu. Inwestorzy na szczęście dla włoskiego długu większą wagę przykładają jednak do słów Giuseppe Contego, który jest bardziej skłonny do kompromisów.

Senny nastrój.

Piątkowa sesja upływa raczej leniwie. Amerykanie nie handlują, tzn. giełdy działają w trybie skróconym, ale inwestorzy skupiają się bardziej na resztkach wczorajszego indyka niż na parkietach. Swoje święto obchodzą też Japończycy. Powoduje to, że Europejczycy solidarnie nie kwapią się do gry. Zmienność na złotym pozostaje więc niewielka. Euro kosztuje 4,30 zł, dolar 3,78 zł, frank 3,79 zł, a funt 4,85 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Gołębia podwyżka.

18 Gru 2018

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Czekając na FED

17 Gru 2018

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Kończąc ciekawy tydzień

14 Gru 2018

Mateusz Wielewicki