Rynkowi po trzech sesjach strach się przejadł. O poprawę nastrojów zadbały znowu banki centralne. Złoty do pociągu jednak nie wchodzi i osłabia się na szerokim rynku.

Ile można?

Na globalnych rynkach znowu widać poprawę sentymentu, najważniejsze indeksy giełdowe nadrobiły już znaczną część strat wynikłych z ostatniej korekty. Jak zwykle w ostatnich czasach, to nie realna gospodarka wpływa na nastroje inwestorów, tylko słodki szum drukarek. Rezerwa Federalna ogłosiła rozszerzenie jednego ze swoich programów o zakup obligacji korporacyjnych na rynku wtórnym. Bank Japonii o blisko połowę zwiększył skalę pożyczek dla przedsiębiorstw niefinansowych. Dodatkowo administracja Trumpa postarała się o kontrolowany wyciek pogłosek o potężnym pakiecie infrastrukturalnym opiewającym na bilion dolarów. Inwestorzy znowu mogą skupić uwagę na szerokim strumieniu dolarów, jenów, czy euro zalewającym rynek.

Precz z defetyzmem!

Rynek po tym, jak dostał to, co puchatki lubią najbardziej, nie zamierza zawracać sobie głowy problemami obecnego świata. Co prawda rośnie temperatura konfliktu na półwyspie koreańskim, gdzie doszło nawet do wysadzenia jednego z posterunków granicznych. Pjongjang znowu mówi o wysłaniu armii do strefy zdemilitaryzowanej, a Seul grozi konsekwencjami. Dodatkowo kolejne kraje jak Szwajcaria, czy Holandia publikują raporty potwierdzające, że czeka ich największa zapaść od dziesięcioleci. Rzecz jasna liczba nowych zakażonych, wcale znacząco nie spadła i dalej jest na tych poziomach, które były ostatnio traktowane jako pretekst do przeceny.

Wtorkowa herbatka

Lokalnie najważniejszym wydarzeniem pozostaje posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Co prawda nikt niczego sobie po nim nie obiecywał, ale siła przyzwyczajenia kazała śledzić komunikaty z NBP. Po pierwsze jednodniowe posiedzenia historycznie są spotkaniami stricte towarzyskimi. Po drugie nasz bank centralny, niczym nastolatek w sylwestra, wystrzelał się z amunicji, zanim impreza w ogóle się zaczęła. Nasza waluta wbrew globalnym sentymentom dzisiaj traci, co wynika raczej z odreagowania wczorajszych ruchów. Obecnie euro kosztuje 4,42 zł, dolar po przetestowaniu poziomu 3,885 zł podrożał o 3 grosze. Funt powoli zbliża się do 4,96 zł, a frank do 4,13 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Pierwsza runda Trump kontra Biden

28 Wrz 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Marcowe szczyty zagrożone?

25 Wrz 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Raz zdobytej władzy nie oddamy!

24 Wrz 2020

Krzysztof Adamczak