Hurraoptymizm rynkowy nieco przygasł. Rośnie niepewność co do działań FOMC, napięcia na dalekim wschodzie oraz liczba zakażonych koronawirusem w Polsce.

Za wszelką cenę

Podczas wtorkowej sesji spora część rynku próbuje się już pozycjonować pod jutrzejszą decyzję FOMC. Problem w tym, że im bliżej posiedzenia, tym większy chaos informacyjny się wkrada. Inwestorzy tak bardzo wyczekują kolejnych pakietów pomocowych, że gdy pojawiła się plotka, że FED może chcieć kontrolować krzywą rentowności amerykańskiego długu, znaczna część z nich bezrefleksyjnie w to uwierzyła. Rzecz w tym, że o samej idei nie wiemy tak naprawdę nic oprócz tego, że jest. Poraz kolejny Rezerwa Federalna stała się zakładnikiem oczekiwań, które niejako sama przecież rozbudziła. Wcześniejsze posunięcia, jak i zapowiedzi, że instytucja kierowana przez Powella, zrobi wszystko, co w jej mocy, by pomóc przejść amerykańskiej gospodarce przez ten trudny okres, rozbudziły wręcz niezaskpokajalny apetyt na rynku. FOMC musi sobie zdawać sprawę, z tego, jak mocno oderwały się od siebie rynek finansowy oraz realna gospodarka. Na amerykańskich parkietach trwa bal, który wymazał już wszystkie spadki spowodowane koronawirusem. Zupełnie jakbyśmy się znajdowali dokładnie w tym samym punkcie, co przed epidemią, a z gospodarki wcale nie wyparowały biliony dolarów, czy miliony miejsc pracy.

Azja podgrzewa atmosferę

Sielankowy obraz burzą także doniesienia z Dalekiego Wschodu. Rośnie napięcie na linii Australia – Chiny. Pekinowi nie podobają się działania Canberry, która coraz mocniej naciska na śledztwo w sprawie pochodzenia koronawirusa. Rząd Australii ma wiele zastrzeżeń do zarówno działań, jak i polityki informacyjnej partii komunistycznej, zwłaszcza na początku pandemii. Równolegle znowu rośnie napięcie na Półwyspie Koreańskim, gdzie Pjongjang zerwał wszystkie stosunki dyplomatyczne z Seulem. Ma być to odpowiedź na ulotki wysyłane przez granice balonami, choć część obserwatorów domniemuje, że powrót do wrogiej retoryki ma odwrócić uwagę od szalejącej epidemii w Korei Północnej. Rynkowi coraz trudniej ignorować kolejne złe informacje, co widać na wycenach bardziej ryzykownych aktywów.

Złoty w odwrocie

Zatrzymanie rajdu ryzykownych aktywów widać także na złotym. Naszej walucie nie pomagają najnowsze doniesienia z frontu walki z epidemią. Ostatnie dni przynoszą wyraźny wzrost wykrywanych zakażeń, a wczorajszy wynik na poziomie 599 nowych przypadków był najwyższym od początku kryzysu. Może to sugerować, że rząd zbyt szybko zdecydował się na rozluźnienie obostrzeń, do których teraz tak naprawdę ciężko będzie powrócić. Powoduje to, że euro dzisiaj drożeje do 4,44 zł. Mocne odbicie widać także na franku, którego kurs dochodzi do 4,13 zł. Trochę mniejsza skala przeceny jest względem dolara oraz funta. Ten pierwszy kosztuje 3,935 zł, a za brytyjską walutę należy zapłacić 4,985 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Na zmienność poczekamy raczej do poniedziałku

26 Lis 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Krajowa waluta w marazmie

25 Lis 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Janet Yellen znów na ważnym stanowisku

24 Lis 2020

Krzysztof Pawlak