Rynek trochę na siłę znowu szuka optymizmu, choć obaw wciąż przybywa. Odczyty PMI wyraźnie przecenione. Złoty na krawędzi.

Jaka druga fala?

Inwestorzy z coraz większym niepokojem śledzą doniesienia o wzrostach zachorowań w kolejnych krajach. Powoli pojawia się narracja o tym, że druga fala nadejdzie szybciej, niż wcześniej się tego spodziewano. Inwestorzy w ostatnim czasie tak mocno chcieli wszystko widzieć w jasnych barwach, że naprawdę uwierzyli w koniec pierwszej fali. Dane WHO jednak nie pozostawiają złudzeń, globalnie liczba zakażeń cały czas pozostaje w trendzie wzrostowym i to, że niektóre lokalne ogniska wygasały, nie miało wpływu na całościowe liczby. Obecny świat jest skonstruowany w ten a nie inny sposób i dopóki nie uda się rozwiązać problemu holistycznie, to żaden kraj nie będzie tak naprawdę mógł uznać, że wygrał z epidemią. Najpierw Chiny, później Nowa Zelandia, teraz Japonia, te przykłady pokazują, jak naiwne są założenia, że wygaszenie lokalnych ognisk rozwiązuje problem koronawirusa. 

Skąd ten optymizm?

Obserwowanie świata przez różowe okulary widać także po reakcjach na wczorajsze odczyty PMI. Większość wyników zakręciło się wokół poziomu 50 pkt, a inwestorzy docenili odbicie tych wskaźników. To trochę niezrozumienie idei i konstrukcji tej danej. Wczorajsze wyniki zaledwie wskazują, że udało się zarysować dołek w aktywności gospodarczej, a do jej odbicia wciąż jeszcze daleko. Jeszcze w marcu wszyscy zakładali, że wykresy wskaźników makro po uwolnieniu gospodarek przybiorą kształt litery V. Dziś już wiemy, że to były mrzonki, a lockdowny będą miały znacznie poważniejsze konsekwencje. Dzisiejszy kalendarz makro pozostaje względnie pusty i prócz odczytów nt. stopy bezrobocia w Polsce i Norwegii nie ma w nim nic ciekawego. Dodatkowo w obu krajach bezrobocie rośnie jednak są to rewizje już znanych odczytów, stąd rynek podchodzi do nich raczej z dystansem.

Złoty w defensywie

Środowa sesja przynosi osłabienie złotego. Naszej walucie nie pomaga, ani globalny sentyment, ani lokalne działania banku centralnego. Euro po raz kolejny próbuje sforsować poziom 4,45 zł. Dolar odrobił z nawiązką wczorajsze straty i kosztuje obecnie 3,94 zł. Funt jeszcze wczoraj próbował wyłamać się dołem z konsolidacji, dziś powoli kieruje się ku górnemu ograniczeniu. Za brytyjską walutę należy zapłacić 4,92 zł. Frank po dotarciu do poziomu 4,15 zł, odbił w górę drożejąc o ponad 2 grosze.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Rynki utknęły w martwym punkcie

08 Lip 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Spadki na giełdach wzmacniają dolara

07 Lip 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Nonkonformizm rynku

06 Lip 2020

Krzysztof Adamczak