Rynki z coraz większym respektem podchodzą do doniesień o koronawirusie. Są też coraz bardziej kreatywne w prognozowaniu kolejnych konsekwencji epidemii.

Globalnie, nie lokalnie

Jeszcze w zeszłym tygodniu niektóre główne indeksy giełdowe na świecie biły historyczne maksima. Kolejne informacje na temat epidemii były uważnie śledzone, jednak ich blask jakby przygasł. W tym tygodniu sytuacja diametralnie się zmieniła. Co ciekawe, zarówno liczba zakażonych, jak i ofiar śmiertelnych jest obecnie wyraźnie niższa. Rzecz w tym, że problem nie dotyka już tylko Chin, ale epidemia rozlała się na inne kraje. To już nie są pojedyncze przypadki turystów z Państwa Środka, a zupełnie nowe ogniska epidemii. Największe liczby notowane są w Japonii oraz Korei Południowej, coraz poważniej robi się też w Iranie. W Europie najwięcej zachorowań, jak i ofiar śmiertelnych jest we Włoszech. Regularnie aktualizowana jest też lista państw, w których wykryto wirusa, w ostatnim czasie dodaliśmy do niej Austrię, Chorwację oraz Brazylię.

Pretekst do obaw

Epidemia w samych Chinach może mieć poważne konsekwencje dla globalnej gospodarki. Coraz mocniej widoczne są wyrwy w łańcuchach dostaw, rynek surowcowy również nie wrócił jeszcze do równowagi. Teraz obawy rosną jeszcze mocniej. Wprowadzanie kwarantann, ogłaszanie czerwonych stref, czy coraz bardziej prawdopodobne zamykanie kolejnych granic zapewne wpłynie na przyszłe odczyty makroekonomiczne. Sytuacja może być wyjątkowo ciężka w strefie euro, która już wcześniej zmagała się z wyraźnym spowolnieniem, które przez kryzys we Włoszech może jeszcze przybrać na sile. Warto zauważyć, że wirus na Półwyspie Apenińskim uderzył akurat w najbardziej przemysłowy region, który odpowiada za lwią część włoskiej gospodarki. Strach przed koronawirusem jest również wykorzystywany do wznowienia presji na FED w kwestii stóp procentowych. Padają coraz głośniejsze sugestie, że Rezerwa powinna zareagować, by złagodzić potencjalne skutki globalnego spowolnienia. Dodatkowo ucieczka kapitału do bezpiecznych przystani zwiększa presję na Narodowy Bank Szwajcarii, by interweniował na rynku walutowym.

Złoty znowu w odwrocie

Wzrost awersji do ryzyka widać w wycenach naszej waluty. Złoty wyraźnie osłabia się na szerokim rynku. Efektem tego jest przebicie poziomu 4,30 zł na wykresie EURPLN. Kurs franka kolejny dzień wychodzi na lokalne maksima i kosztuje obecnie 4,06 zł. Dolar po poniedziałkowych szczytach, wczoraj wyraźnie się cofnął, dziś jednak powrócił do wzrostów. Kurs USDPLN wynosi 3,96 zł i niewykluczone, że jeszcze w tym tygodniu będziemy testować poziom 4 złotych.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

W poszukiwaniu normalności

08 Kwi 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Początek końca?

07 Kwi 2020

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Szukanie błahych powodów do optymizmu

06 Kwi 2020

Krzysztof Pawlak