Spotkania na szczycie obnażyły tylko podziały. Trump z niezwykłą efektywnością traci kolejnych sojuszników. Powell widzi problemy na świecie, a nie w USA.

G 6 versus Trump

We francuskim Biarritz spotkali się przywódcy państw zrzeszonych w grupie G7. Kiedyś te spotkania były pretekstem do opracowania wspólnej strategii, mającej rozwiązać najważniejsze globalne problemy. Teraz jedyne, na co ich stać to wypunktowanie miejsc zapalnych, o żadnym porozumieniu nie ma mowy, nie ma wypracowanej wspólnej linii. Klimat na szczycie był tak bardzo zły, że Emmanuel Macron, jako gospodarz zrezygnował ze starań, by zakończyło się wspólną deklaracją, co do tej pory było dobrym zwyczajem. Kości niezgody było więcej niż na cmentarzu, wystarczy wspomnieć najważniejsze z nich, czyli wojna handlowa (Stanów na razie tylko z Chinami, ale Europa wie, że czeka w kolejce), walka ze zmianami klimatycznymi, polityka wobec Rosji, czy Iranu. Obraz po spotkaniu jest raczej przygnębiający, świat zachodni chyba jeszcze nigdy nie był tak bardzo podzielony.

Powell i Lowe versus Trump

Nie wiele więcej w kwestii rozwiązania nadchodzących kryzysów mieli do zaoferowania bankierzy centralni w Jackson Hole. Rynek nastawiał się na jasne deklaracje co do nadchodzącego luzowania polityki pieniężnej. Otrzymał za to diagnozę, że za kłopoty gospodarcze odpowiedzialni są politycy i to oni powinni je rozwiązać. Do największych ryzyk globalnych zaliczono wojnę handlową, brexit, protesty w Hongkongu, czy upadek rządu we Włoszech. I nie da się ukryć, że są to problemy wywołane przez polityków i kolejne cięcia stóp, co prawda mogą łagodzić skutki, ale nie zniwelują przyczyny. Trochę jak naklejanie plastra na przeciętą tętnicę. Prawdziwe show dał Philip Lowe, szef australijskiego banku centralnego, który bez pardonu zaatakował m.in. Donalda Trumpa. Ten z kolei nie omieszkał uderzyć w Powella, nazywając go wrogiem, który nic nie robi, by ratować gospodarkę.

Spokojny początek ciekawego tygodnia.

W tym tygodniu czeka nas kilka interesujących odczytów makroekonomicznych, jednak będą one przede wszystkim bliżej jego końca. Poniedziałkowa sesja zapowiada się raczej spokojnie. Przede wszystkim ze względu na święto w Wielkiej Brytanii, przez które wolne ma londyńskie City. Dzisiaj też brakuje ważniejszych odczytów, może z wyjątkiem niemieckiego Ifo, które tradycyjnie już rozczarowało. Złoty od rana pozostaje względnie stabilny, kursy euro i funta względem naszej waluty oscylują wokół piątkowego zamknięcia. Nieznacznie drożeje dolar, który kosztuje już 3,93 zł, z kolei trochę tańszy jest frank, choć dalej pozostaje powyżej 4 złotych.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Brak zaskoczenia

19 Wrz 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Decyzja już wieczorem

18 Wrz 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

W oczekiwaniu

17 Wrz 2019

Krzysztof Adamczak