Bieżące odczyty są ignorowane na rzecz tych przyszłych. Znaczna część inwestorów skupia się obecnie już tylko na jutrzejszym wystąpieniu Jerome Powella. Niemcy nie zakręcają kurka, choćby dlatego, że ich na to stać.

Powell w dziurze

Z każdym dniem rosną oczekiwania co do przemówienia szefa FED podczas jutrzejszej konferencji w Jackson Hole (która tym razem wyjątkowo odbędzie się w 100% w internecie). Inwestorzy już rozpoczęli koncert życzeń, oczekując, że Powell nie tylko potwierdzi kontynuację ultraluźnej polityki pieniężnej, ale przedstawi również szczegóły dotyczące kolejnych programów. Fala optymizmu jest coraz większa i jakby już nikt nie pamięta o tym, że sympozja w Jackson Hole są… nudne. Tak za każdym razem rynek gra pod to wydarzenie i praktycznie zawsze później przychodzi rozczarowanie. Wyjątkiem była prezentacja programu QE, która zaskoczyła wszystkich i zmieniła sentyment rynków na długie miesiące. Powtórka z rozrywki jest jednak wyjątkowo mało prawdopodobna, skoro nawet Powell ostatnio nauczył się subtelności i gry na czas. 

Niemcy nie składają broni

Po drugiej stronie oceanu inwestorzy dostali niespodziewanie prezent od władz w Berlinie. Program pomocowy dla niemieckich przedsiębiorstw zostanie wydłużony, co mocno podbija sentyment dla indeksu DAX, jak i dla wspólnej waluty. Przypomnijmy, że chodzi o jednej z najbardziej ambitnych projektów ratowania miejsc pracy, gdyż rząd centralny dopłaca do zagrożonego stanowiska nawet 66% pensji. Między innymi ten program stoi zarówno za ostatnim pozytywnym odczytem dynamiki PKB, jak i za wyjątkową dziurą budżetową u naszego zachodniego sąsiada. Jest to szczególnie istotne teraz, gdy Europa coraz bardziej obawia się drugiej fali pandemii koronawirusa i kolejne granice zostają zamknięte.

Złoty w defensywie

Na szerokim rynku warto również zwrócić uwagę na zamieszanie na funcie, po tym, jak unijny negocjator zganił stronę brytyjską za brak postępów w rozmowach. Powoli zbliżamy się do deadline’u, a kompromisu nie widać nawet na horyzoncie. Mimo tego funt radzi sobie dziś całkiem nieźle, co może wskazywać na to, że po pierwsze rynek ma ciekawsze tematy, a po drugie jest przyzwyczajony do tego, że obie strony zaczną się dogadywać dopiero, będąc postawione pod ścianą. Dalej wyjątkowo słabo sobie radzi rubel, dla którego te wakacje to pasmo nieustannych klęsk. Zresztą w podobnym nastroju są posiadacze tureckiej liry. Rynek szuka ryzyka i wyższych stóp zwrotu, jednak tak szalony jeszcze nie jest. W odwrocie jest także nasz złoty. Euro znów kosztuje powyżej 4,40 zł. Dolar dotarł do linii trendu przy 3,74 zł. Frank swoje linie wybił bez problemu i obecnie kosztuje 4,10 zł. Drożeje nawet funt, targany własnymi problemami, za szterlinga należy zapłacić 4,91 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Ofensywa optymizmu

23 Lis 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

A na co komu budżet?

20 Lis 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Rynkowe echa

19 Lis 2020

Krzysztof Adamczak