Bullard w piątek wstrząsnął rynkiem. Odrobina szczerości wprowadziła inwestorów w czarną rozpacz, więc ci dzisiaj szukają gestów pocieszenia. Zła informacja jest taka, że w kalendarzu wystąpień mamy znów Bullarda oraz Kaplana, oj może boleć… W Polsce kolejne  potwierdzenie, że wymarzona przejściowość zjawiska na „I” pozostaje jedynie marzeniem bankierów centralnych.

Tak się nie robi, tak nie wolno!

Dzisiaj dolar pozwala reszcie walut wreszcie złapać oddech. Po poprzednim fenomenalnym tygodniu, który jeszcze lepiej się zakończył, dziś „zielony” jest raczej dyskretny. Pozwala to inwestorom na wylizanie się z piątkowych ran, gdy szef FED z St. Louis wykazał się wyjątkowym niezrozumieniem potrzeb szeroko rozumianego rynku. Sytuacja była napięta już wcześniej, po posiedzenie FOMC, jednak gładkimi słówkami udało się udobruchać zagubionych graczy. Do czasu. Bullard skupił się na tym okropnym słowie na literę I, sugerując, że nie można w nieskończoność jej ignorować. Co więcej, już teraz trwa debata co z nią zrobić i to wbrew obiegowej opinii, jest nie tylko domeną największych jastrzębi z FEDu, ale również choćby samego prezesa Powella. Takiej zdrady stanu rynek się nie spodziewał. Oczekuje za to, że pozostali członkowie Komitetu wyjdą do nich i zdementują te brednie Bullarda… Rzecz w tym, że na tapecie mamy dziś znowu reprezentanta St. Louis oraz Kaplana z Dallas. Można rzec, że nie jest to wymarzony setup dla inwestorów. Możemy się spodziewać w obu wystąpieniach wielu odniesień do tego brzydkiego słowa na I, które jest zmorą poczciwego starego, acz może chwilami odrobinę zbyt chciwego rynku…

Te odczyty to nie jest powód do radości

Lokalnie uwaga inwestorów skupia się na dzisiejszych odczytach z polskiego przemysłu. Ten ma się nad wyraz dobrze i rośnie jak na drożdżach. Wynik na poziomie blisko 30% na pewno robi wrażenie, ale jeszcze ciekawiej robi się, gdy zagłębimy się w ten raport. Wytwórcy samochodów zwiększyli skalę produkcji dwukrotnie, nie brakuje gałęzi przemysłu rosnących o 70%, praktycznie każdy zdrowy biznes obecnie kwitnie. Maruderami pozostają jedynie reprezentanci sektora wydobywczego. A wszystko to jest osiągane przy galopujących cenach (przypominam, by nie wymawiać słowa na I) producenckich, których dynamika sięgnęła właśnie 6,5%. Możemy śladem naszego banku centralnego wierzyć w to, że biznes bohatersko weźmie na siebie te podwyżki, jednak doświadczenie podpowiada, że przynajmniej niektórzy samolubnie przerzucą je na klientów.

Znowu się wyłonił

W takich momentach przydałby się ktoś, kto przypomni, jak bardzo przejściowe są ostatnie tendencje. I całe szczęście, że u nas jest ktoś, kto rozumie rynki, nie jak ten trefny Bullard. Eryk Łon już od lat przekonuje nas, że bieżące wzrosty cen są chwilowe i już za moment znów będziemy martwić się deflacją. I trzeba jedno przyznać, że ciężko ganić go za koniunkturalizm, bo czym sytuacja z zakazanym słowem jest gorsza, tym on gorliwiej nas przekonuje, że to już teraz, już zaraz, już na samym początku drugiej połowy roku. A że mamy czerwiec, to naprawdę kamień z serca. Członek RPP kieruje się przy tym niepodważalną logiką, że skoro ostatnio jest drogo (na rynku surowcowym), to potencjał do dalszych wzrostów jest już na pewno mocno ograniczony. Strach pomyśleć, co się stanie z jego światopoglądem, gdy ktoś nieumyślnie przy nim wspomni, że baryłka ropy kosztowała kiedyś grubo powyżej 150 dolarów.

Złoty dzisiaj ewidentnie korzysta na bierności dolara. Notowania zielonego spadają do poziomu 3,81 zł, gdzie niestety napotkały solidne wsparcie na wykresie. Podobnie reaguje euro, które zeszło do pułapu 4,53 zł. Jedynie wycena funta pozostaje względnie stabilna wobec naszej waluty. Za szterlinga zapłacimy obecnie 5,29 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

W Turcji i w strefie euro dwucyfrowe odczyty inflacyjne

03 Sie 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Sierpień dla złotego?

02 Sie 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Letnie przesilenie

30 Lip 2021

Adam Fuchs