Po kilku latach wyciszenia, lęku przed wzięciem odpowiedzialności, utraty niezależności i autorytetu, FED powoli wraca na scenę oraz do roli światowego szeryfa. Wczorajsze posiedzenie prawdopodobnie kończy erę ultraluźnej polityki pieniężnej na dobre.

Powell’s power

Po raz kolejny potwierdza się teza, że szef Rezerwy Federalnej jest najsilniejszy na przełomie kadencji, zaraz po potwierdzeniu jego reelekcji. Tak też okazuje się być z Jerome Powellem. Ten swoje początki na fotelu lidera FOMC miał wyjątkowo trudne, w cieniu despotycznego prezydenta, oraz swojej poprzeczniki (ten cień potem jeszcze bardziej urósł), ewidentnie nie potrafił się odnaleźć w nowej roli. Teza, że każdy kolejny szef FED jest coraz słabszy, jeszcze bardziej zyskała na sile. Ostatnie miesiące to jest jednak odwrócenie tego trendu, gdzieś co najmniej od września widać, że amerykański bank centralny wraca do stolika, wczoraj pokazał, że znowu zamierza rozdawać karty.

Jastrzębie przyspieszenie

Spekulacji było dużo i wachlarz możliwości naprawdę szeroki, ale wydaje się, że nawet najbardziej jastrzębi analitycy mogą być zadowoleni z takiego obrotu sytuacji. Po pierwsze zgodnie z rynkowym konsensusem dostaliśmy informacje, że proces taperingu w grudniu przyspieszy dwukrotnie. Co więcej, jednak już w styczniu nastąpi kolejne jego podwojenie. Oznacza to, że prawdopodobnie już w pierwszym kwartale uda się zamknąć programy QE. Za tą tezą stoją również tzw. fedokropki, które sugerują, że już w przyszłym roku możemy spodziewać się 3 podwyżek stóp procentowych. To dużo, więcej niż rynek oczekiwał. Dla Polski wczorajsza decyzja ma dwojakie konsekwencje. Po pierwsze, jeśli uznamy narrację o zewnętrznych przyczynach inflacji, to jest ona jak najbardziej optymistyczna. Nikt nie ma takiej siły oddziaływania na globalną dynamikę cen jak Amerykanie. Zahamowanie strumienia dolarów płynących przecież również na rynek surowcowy może dodatkowo ograniczyć popyt na instrumenty pochodne oparte na ropie. Drugą ciemną stroną monety jest jednak równoczesne ograniczenie kapitału dla gospodarek z naszego koszyka. Złoty już wcześniej miał słabą passę, teraz może być ona jeszcze gorsza. I jeśli okaże się, że za szalejącą inflacją stoi również bierność i miernota naszego banku centralnego, to pozytywne efekty mogą zostać przykryte przez te negatywne. 

Szwajcaria Japonią Europy

To nie koniec atrakcji organizowanych przez banki centralne. Już teraz widać, że nie każdy ma zamiar podążać ścieżką wyznaczoną przez FED. Szwajcarzy postanowili nie tylko utrzymać rekordowo niskie stopy procentowe na poziomie minus 0,75%, czyli najniższym na świecie. Jednocześnie zapewnili po raz kolejny, że są gotowi do dalszych interwencji walutowych, jeśli frank wciąż będzie się umacniał. To też pokazuje, jak mocno Helweci stracili kontrolę nad własną walutą oraz w pewnym sensie gospodarką. Od razu nasuwa się casus Japonii sprzed lat. Szwajcarzy robią wszystko, co mogą, by uderzyć we własną walutę oraz poprzez pobudzenie inflacji rozkręcić trochę gospodarkę. Co z tego skoro frank jest najmocniejszy względem euro od 6 lat (wobec złotego ostatnio w ogóle był na historycznych szczytach), a inflacja swój szczyt osiągnie gdzieś w okolicach 1,5%. W zupełnie innych nastrojach są Norwegowie, którzy postanowili walczyć z dynamiką cen i po raz drugi podnieśli stopy procentowe, tym samym doprowadzając je do poziomu 0,5%. W ich ślady poszli również Brytyjczycy i jest to bez wątpienia największa niespodzianka czwartkowej sesji. BoE postanowił podnieść stopy procentowe o 15 p.b., przez co został pierwszym bankiem centralnym z tzw. big five, który zdecydował się na taki ruch. Przed nami jeszcze decyzje EBC, który również może namieszać na rynku, choć z całą pewnością nie będą miały już takiego kalibru jak wczorajsze posiedzenie FED. Złoty dzisiaj faktycznie traci, choć nie jest to jakaś mocno krwista czerwień. Euro kosztuje 4,625 zł, dolar – 4,10 zł, frank – 4,43 zł, a funt – 5,44 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

RPP ma o czym myśleć

01 lip 2022

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Parytet EUR/CHF

30 cze 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

Sintra – Madryt

29 cze 2022

Krzysztof Adamczak