Czasem nie trzeba powiedzieć czegoś na głos, wystarczy spojrzeć na wykresy. Te wyraźnie coraz mocniej dyskontują konflikt rosyjsko-ukraiński. Kapitał ucieka z Moskwy, jeszcze szybciej z Kijowa, ale również i z Warszawy.

Koniec złudzeń

Od początku roku jeszcze gdzieś tam tliła się nadzieja. Przecież się dogadają, przecież Stany nie pozwolą, przecież rozmawiają. Przecież skoro wysłali wojsko do Kazachstanu, to nie będą teraz otwierać tak dużego frontu. Dzisiaj te nadzieje nie wytrzymują starcia z rzeczywistością. Oglądamy właśnie totalny odwrót kapitału ze stref zagrożonych. I choć oficjalnie wciąż nie ma żadnych potwierdzeń, to rynek się nie myli. Nie pomylił się w 2008 roku w przededniu inwazji na Gruzję, miał rację również w 2014 roku, gdy doszło do pierwszej eskalacji na Ukrainie. Inwestorzy, jak tylko mogą najszybciej, uciekają z giełdy w Moskwie, przy okazji uderzając w rubla, to samo dzieje się na parkiecie w Kijowie oraz z hrywną. Problem powoli zatacza coraz szersze echa i zaczyna dokuczać również pozostałym walutom regionu. Tak, również złotemu.

Rachunek poproszę

Napięta sytuacja za wschodnią granicą, rozpoczęcie cyklu podwyżek oraz ogólna globalna sytuacja na rynkach mocno przekłada się także na rentowności polskiego długu. Nasze dziesięciolatki już wyraźnie przekroczyły poziom 4% i raczej nie można mieć wątpliwości, że to nie jest koniec rajdu. I tu pojawia się potężny problem dla naszego budżetu. Jeszcze niedawno wicemarszałek Sejmu próbowała nas przekonywać, że skoro dług jest tak absurdalnie tani (a przecież był), to aż żal go nie zaciągać. Rzecz w tym, że nowa rzeczywistość właśnie wypisuje nam rachunek za to beztroskie zadłużanie. A wszystkim populistom próbującym tłumaczyć, że to problem rynku wtórnego, a nie rządu, przypomnę tylko, że skrajną naiwnością jest wiara w to, że pożyczki wtedy zaciągnięte zostaną spłacone. Nikogo na to nie stać i od początku było wiadomo, że dług ten zostanie zrolowany, rzecz w tym, że już nie po cenie ledwo przekraczającej 0%, a takiej, która zaraz zacznie dobijać do 5%.

Historyczny moment

Nie tylko nam obecna sytuacja gospodarcza wystawia rachunek za życie ponad stan. Po raz pierwszy od ponad dwóch lat niemieckie dziesięcioletnie obligacje przebiły zero i znowu to rząd federalny będzie musiał płacić za zaciągnięte pożyczki. Skończyła się chora sytuacja, gdzie inwestorzy często zmuszani przez nadzór finansowy kupowali państwowy dług, jeszcze płacąc za ten rzekomy „przywilej”. Jest to pokłosie rozpędzającej się inflacji również w Niemczech, która nagle w Berlinie przekroczyła pułap 5%. Do tej pory nadmierna dynamika cen była problemem przede wszystkim krajów peryferyjnych strefy euro, więc EBC nie miał sentymentów, by przymykać na niego oko. Teraz sytuacja się zmieniła, co jest szczególnie interesujące względem następnego posiedzenia EBC. A tym samym jutrzejszy protokół, z tego poprzedniego, całkowicie traci na wartości.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Słaby finisz dobrego tygodnia na EUR

27 maja 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

FOMC ostrzy pazurki

26 maja 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Euro na hamulcu

25 maja 2022

Krzysztof Adamczak