Powell last dance – nowy impuls dla USD?
Wieczorem oczy finansowego świata zwrócą się na Waszyngton, gdzie swoje ostatnie wystąpienie w roli szefa Fed będzie miał Jerome Powell. Czy z Rezerwy popłyną jastrzębie nuty, które wzmocnią dolara? Na rynku ropy papierowa cena surowca zbliża się do tej fizycznej, a Zjednoczone Emiraty postanowiły jeszcze bardziej podgrzać atmosferę.
Bye Bye Jerome
Bywają takie posiedzenia władz monetarnych, które – mimo oczekiwanego braku ruchu na stopach – i tak ważą nieproporcjonalnie dużo dla rynkowej rozgrywki. Aktualnie nie dość, że bankierzy centralni znaleźli się pod presją wyższej inflacji wywołanej czynnikami podażowymi (brak surowców z Zatoki Perskiej), to dodatkowo po raz ostatni po posiedzeniu FOMC w roli jej przewodniczącego zobaczymy Jerome’a Powella. Po ponad 8 latach i dwóch kadencjach opuści on fotel szefa Fed w połowie maja, kiedy zostanie już przez Senat zatwierdzony jego następca Kevin Warsh. Trzeba uczciwie przyznać, że nawet jeśli ktoś nie jest fanem Powella, to jego szefowanie przypadło na jeden z najgorętszych okresów w historii. Został desygnowany przez prezydenta Trumpa w jego pierwszej kadencji, by bardzo szybko popaść w niełaskę przywódcy, gdy okazało się, że zamierza pełnić swój mandat niezależnie. Potem bezprecedensowa pandemia, która wymusiła działania mające zapobiec kryzysowi gospodarczemu. Częściowo te działania doprowadziły do kryzysu inflacyjnego, na który trzeba było odpowiedzieć drastycznym zwiększeniem kosztu pieniądza. Wreszcie kolejne wojny, które zaburzały normalne funkcjonowanie rynków, głównie tych surowcowych. Wreszcie bezprecedensowe ataki Trumpa w drugiej kadencji, łącznie ze stawianiem zarzutów przez Departament Sprawiedliwości. Można z różnymi decyzjami i słowami Powella zgadzać się bardziej albo mniej, ale trzeba przyznać, że stał twardo na straży niezależności Fed, która jest coraz mocniej podkopywana. Był wręcz idealnym szefem banku centralnego pod względem temperamentu, zachowań i sposobu komunikacji. Cechowały go spokój i stabilność, coraz rzadziej obecna w naszym życiu publicznym. Czy dziś po raz ostatni wyśle on jakiś impuls na rynek (nawet jeśli nie będzie to jego intencją)? Czy zasugeruje pozostanie w FOMC w roli zwykłego gubernatora (do czego ma prawo do początku 2028 roku, ale co byłoby zerwaniem z niepisaną tradycją odchodzących szefów Rezerwy)?
Rynek czeka na impuls z Fed
W bardziej zwyczajnych okolicznościach odchodzący szef Fed pewnie nie byłby już tak istotny dla rynków. Jednak tym razem jesteśmy w środku konfliktu zbrojnego, który zaburzył podaż kluczowych surowców i wywołuje poważne impulsy inflacyjne. Taki układ jest najgorszym z możliwych dla władz monetarnych, ponieważ podnoszenie stóp w takim przypadku może doprowadzić do stagflacji (wysoka inflacja przy nikłym wzroście gospodarczym). Równocześnie bankierzy nie mogą nie odnieść się do wzrostu dynamiki cen, bo muszą przeciwdziałać procesowi odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych. Dlatego właśnie część analityków spodziewa się, że FOMC w komunikacie po decyzji i sam Jerome Powell w trakcie konferencji podbiją jastrzębie nuty. Na pewno na jakiś impuls czeka dolar, który od ponad tygodnia utknął w lokalnej, ok. 1-centowej konsolidacji, a dziś kurs EUR/USD jest kwotowany w pobliżu jej punktu równowagi, czyli oscyluje wokół 1,17 USD. Pewne napięcie i (jeszcze spokojne) zmniejszenie ekspozycji na ryzyko jest już widoczne w podejściu do walut EM, co uderza także w złotego. Może (ale nie musi) być to sygnał, że globalny kapitał rzeczywiście szykuje amunicję pod wzmocnienie USD. Przed godz. 14 kurs dolara utrzymuje się powyżej 3,63 zł, kurs euro przekracza 4,25 zł, kurs franka nie schodzi poniżej 4,60 zł, a kurs funta jest blisko 4,91 zł.
ZEA mają dość kartelu
Wczoraj na i tak napiętym już do granic możliwości rynku ropy pojawiła się zaskakująca informacja. Zjednoczone Emiraty Arabskie po blisko 60 latach opuszczą organizację OPEC, która w dużej mierze kształtuje ceny surowca poprzez decyzje o poziomie wydobycia wśród krajów członkowskich. ZEA, jako powód opuszczenia kartelu, podają chęć posiadania większej autonomii w zarządzaniu swoimi surowcami. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że jest to też efekt rosnących napięć w OPEC, gdzie drugie pod względem wydobycia ZEA coraz rzadziej potrafiły porozumieć się z pierwszą pod tym względem Arabią Saudyjską. Można to też uznać za gest polityczny, skierowany do USA, które od dawna (jako największy producent ropy) krytykują kartel za windowanie cen surowca. Oczywiście nie dzieje się to zapewne w oderwaniu od konfliktu w Zatoce Perskiej, co może sugerować, że ten ruch niekoniecznie jest pomyślany jako wzmocnienie pozycji Stanów w regionie. Tym bardziej że medialne doniesienia sugerują kolejny genialny ruch ze strony prezydenta Trumpa. Miał on powiedzieć swoim współpracownikom, że nie cofnie się i wszyscy powinni przygotować się na dłuższe zaburzenia w dostawach przez Cieśninę Ormuz. Dzięki takim przeciekom czerwcowe kontrakty na najpopularniejsze odmiany ropy pokonują kolejne opory. Inwestorzy chyba porzucają powoli nadzieję na realną i szybką deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Za baryłkę europejskiej odmiany Brent trzeba płacić już prawie 115 USD, a za amerykańską WTI ponad 103 USD. Nie pomagają już małe promyki nadziei w postaci informacji, że przez wspomnianą cieśninę przepłynął japoński supertankowiec i to bez uiszczenia jakichkolwiek opłat.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.