Dolar rządzi
Poniedziałkowa próba korekty na rynku dolara spełzła na niczym. Tym samym we wtorek kapitał ponownie płynie szerokim strumieniem do USD. Z jednej strony napięcie wokół Iranu zdaje się zmierzać do punktu wrzenia, a z drugiej „zielony” jest pompowany rosnącymi oczekiwaniami co do podwyżek stóp w USA. Risk off nie jest jednak dziś całkowicie powszechny, ale zachowanie FX i rentowności obligacji mogą być zwiastunem rozlania się negatywnego sentymentu po reszcie rynków.
Podobno…
Podobno Donald Trump czekał już z palcem nad guzikiem (polecam jeden z niedawnych graficznych postów prezydenta USA), który miał rozpocząć zmasowane uderzenie na Iran. Podobno decyzję o ataku powstrzymały prośby (naciski?) ze strony arabskich sojuszników. Podobno przedstawiciele Izraela twierdzą, że kolejna ofensywa militarna jest przesądzona i tylko odsuwana w czasie. Podobno Irańczycy mieli w ostatnich dniach tylko symulować chęć negocjacji. Wyraźnie widać, że Zatoka Perska jest coraz gęściej usłana nie tylko minami głębinowymi, ale też przypuszczeniami. Niestety coraz trudniej z tych doniesień i domysłów wyłuskać jakiekolwiek promyki nadziei. Sytuacja eskaluje i tym samym rośnie premia za ryzyko. A w takiej sytuacji na rynku walutowym gwiazda może być tylko jedna (i nie, nie jest to Donald Trump). Dolara amerykańskiego dodatkowo premiuje coraz bardziej napięta inflacja za Atlantykiem. Wszystkie odczyty dotyczące kwietniowej dynamiki cen zaskoczyły w górę i w ten sposób przybliżyły oczekiwania co do podwyżek stóp procentowych. Doskonale widać to w rentownościach amerykańskich obligacji. Tamtejsze 10-latki po raz pierwszy od ponad dwóch lat przebiły 4,6%. Na krótkim końcu wcale nie jest lepiej, 2-latki pierwszy raz od początku 2025 roku wyszły powyżej 4%. Cały rynkowy układ dostraja się pod USD.
USD rozdaje karty
Jeszcze w poniedziałek niektórzy mogli uwierzyć, że dolar napotka skuteczną kontrę. Jednak musieli oni szybko pozbyć się złudzeń, kiedy kurs EUR/USD nie potrafił pokonać nawet 50-sesyjnej średniej, która idealnie odegrała rolę oporu. W trakcie wtorkowych notowań wracamy do granej już od ponad tygodnia ucieczki w kierunku bezpiecznej dolarowej przystani, a kurs eurodolara znowu łapczywie zerka na 1,16 USD. Przełamanie tego bardziej psychologicznego wsparcia będzie oznaczało wypróbowanie prawdziwego wsparcia w rejonie 1,156-1,157 USD. Właśnie tam odnajdziemy dolne ograniczenie konsolidacji, w której główna para globu znajduje się przez większość czasu już od ponad roku. Bardziej niż przyzwoicie w tych okolicznościach zachowuje się polski złoty. Kurs dolara wciąż nie potrafi wyjść wyraźnie powyżej 3,65 zł, a kurs euro jest blisko 4,24 zł. Niestety w dalszym ciągu niezła pozycja rodzimej waluty może być częściowo związana z wyraźnie rosnącymi rentownościami polskich obligacji, które stają się łakomym kąskiem dla inwestorów. Polskie 10-latki znowu wyszły powyżej 6% (jeszcze w lutym cieszyliśmy się, że pierwszy raz od kilku lat znalazły się poniżej 5%). Oczywiście dla szerokiego rynku o wiele ciekawszy jest rejon jena japońskiego. Kurs USD/JPY znowu narusza 159 JPY, co może skończyć się kolejną interwencją walutową japońskich władz. Taka reakcja przynajmniej chwilowo naruszyłaby prodolarowy sentyment.
Po co te nerwy?
Kiedy rynek długu i rynek walutowy z coraz większym napięciem zerkają na Bliski Wschód, to na rynkach kapitałowych zabawa trwa w najlepsze. W Azji negatywnie zamknęły się co prawda Tokio czy Mumbaj, ale dominowały tam wzrosty, Szanghaj i Sydney zyskały ok. 1%. W Europie o godz. 15 nastroje też są świetne, z głównych indeksów najsłabiej radzi sobie Mediolan (ledwo +0,15%), a liderem jest Frankfurt (+1,3%). Niestety za rynkami bazowymi nie podąża GPW, gdzie WIG20 nieznacznie traci (-0,1%). O wiele lepiej jest w drugiej i trzeciej linii spółek, zarówno mWIG40, jak i sWIG80 idą w górę o blisko 0,4%. Niestety nastroje mogą popsuć Amerykanie, kontrakty na Wall Street wskazują na zauważalnie negatywne otwarcie za oceanem. Zadziwiający spokój panuje dziś na rynku ropy naftowej, lipcowy kontrakt na baryłkę europejskiej odmiany Brent stabilizuje się przy 110 USD.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.