Paradoks rynkowy, czyli wysokie rentowności i wzrosty na rynku akcji
Podręcznikowa ekonomia sugeruje, że obligacje (i ich rentowności) powinny iść w przeciwnym kierunku niż giełdy. Jak jest naprawdę? Złoty mocniejszy przed przesądzoną (zdaniem analityków) decyzją RPP, a w Japonii pytanie o podwyżki stóp wydaje się otwarte: już teraz czy jednak w grudniu?
Łamiąc zasady
Ten rok jest bardzo udany dla rynków akcyjnych, S&P od początku roku zyskał ponad 13%, a historia mówi, że po wyborach połówkowych, które już za miesiąc w USA, indeksy zazwyczaj kontynuują wzrosty. I paradoksem tej sytuacji jest to, że dzieje się to w otoczeniu wysokich rentowności obligacji, co w pewnym sensie podkopuje wiedzę z wielu podręczników do ekonomii. W końcu są to wyższe koszty dla przedsiębiorstw, które pośrednio ograniczają ich zyski. Dlaczego więc teraz jest inaczej? Po pierwsze, gospodarki są silne i – mimo, że jest wyższa inflacja w ostatnim czasie, która napędza rentowności – zyski przedsiębiorstw rosną, a dynamika przewyższa negatywny wpływ wyższego kosztu pieniądza. Po drugie, przedsiębiorcy mogą przenosić koszty (wzrost cen energii) na konsumentów. I po trzecie, współczesne indeksy napędzane są przez gigantów technologicznych, którzy w większości przypadków posiadają ogromne rezerwy gotówki i wyższe oprocentowanie im niestraszne. I po czwarte, nie można pominąć chciwości inwestorów. To ten czynnik prawdopodobnie umacnia wiarę w to, że rynek akcji (w erze AI) wciąż może dać zarobić więcej niż defensywny rynek obligacji.
CPN kołem ratunkowym dla RPP
Już jutro poznamy decyzję RPP odnośnie stóp procentowych. Zdecydowana większość analityków uważa, że koszt pieniądza w Polsce pozostanie bez zmian, ale znacznie ciekawsza może być narracja naszych władz. Ratunkiem dla decydentów polityki monetarnej z Polski okazał się pakiet CPN wprowadzony przez rząd, który powinien obniżyć inflację o ponad 0,5%. W przeciwnym razie RPP – przy inflacji we wrześniu na poziomie 4%, czyli znacznie przekraczającej cel – mogłaby, a wręcz powinna podnieść koszt pieniądza. Przynajmniej na ten moment wydaje się jednak, że Rada ma argument za poczekaniem i obserwowaniem sytuacji. W listopadzie pojawią się nowe projekcje inflacyjne i to one mogą przesądzić o tym, jak dalej będzie się kształtować polityka monetarna w naszym kraju. Pakiet CPN wygaśnie wraz z końcem roku i tak naprawdę wtedy możemy zobaczyć kolejne inflacyjne szczyty, które zmuszą RPP do dyskusji odnośnie podwyżek stóp. Taki scenariusz widać też na kontraktach na stopę procentową, które pokazują, że koszt pieniądza może się zmienić na początku 2027 r. Krajowa waluta radzi sobie dzisiaj nieco lepiej na rynku walutowym, PLN odrabia straty zarówno do EUR, jak i USD, ale determinantą tych zmian jest główna para walutowa i odbicie w górę od poziomu wsparcia na 1,12.
Dylematy BoJ
W ostatnich dniach dość spokojnie zachowuje się para USD/JPY, a kurs oscyluje poniżej granicy 160, która zwyczajowo uruchamia głosy o możliwej interwencji władz japońskich. Przez wiele lat w Kraju Kwitnącej Wiśni dominowała niska inflacja, a nawet pojawiało się ryzyko deflacji. Obecnie sytuacja jest zgoła odmienna, a problemem władz stała się podwyższona dynamika cen, która sprawiła, że Bank Japonii musiał podnieść stopy procentowe, ostatni raz we wrześniu tego roku do poziomu 1,25%. Jak pokazują jednak dane CPI, inflacja nadal pozostaje na wysokich poziomach, a nawet inflacja bazowa (po wyłączeniu cen energii) wykracza poza ustalony cel. Inwestorzy są zgodni, że na październikowym posiedzeniu BoJ pozostawi stopy bez zmian, rośnie jednak szansa na to, że w grudniu koszt pieniądza osiągnie poziom 1,5%. Czy to pewnik? Absolutnie nie, kiepsko wygląda sytuacja z konsumpcją prywatną, a w szerszej perspektywie jest sporo niepewności wokół wzrostu gospodarczego. Te dwa argumenty mogą stanowić dla BoJ pewnego rodzaju hamulec przed decyzją o zmianie stóp. Słabość jena japońskiego spędza sen z powiek, władzom w Tokio, gdyż zwiększa koszty importu i tak już drogiej energii. Taka sytuacja może uruchomić zjawisko przerzucania kosztów na konsumentów i jeszcze mocniej pobudzić presję inflacyjną.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.