Dolar się zatrzymał (tylko na chwilę?)
Powoli dobiega końca kolejny wybitnie dolarowy tydzień. Tym razem paliwa USD dolał głównie Fed, który wyraźnie zmienił rynkowe oczekiwania co do podwyżek stóp procentowych za oceanem. W pierwszych piątkowych godzinach handlu zauważalne jest lekkie odbicie, ale bez świętujących dziś Amerykanów trudno szukać podpowiedzi co do kierunku na kolejne dni.
Kevin nie odłączył się od klucza jastrzębi
Jeszcze tydzień temu kontrakty na stopy procentowe w USA wskazywały na 25% szansę podwyżki na wrześniowym posiedzeniu FOMC. Dziś jest to już ponad 70%, z czego blisko 20% wskazuje nawet na podwójny ruch do końca drugiego kwartału. Tym razem trudno mówić o spekulacyjnym charakterze tego rozdania, ponieważ impuls przyszedł z centrum dowodzenia, a więc z samego Komitetu. Decydenci wybrzmieli jastrzębio w swoich prognozach wysokości kosztu pieniądza na następne miesiące (tzw. dot plot), co w umysłach inwestorów jako pewnik osadziło przynajmniej jedną podwyżkę, a na stół „wjechała” jeszcze opcja kolejnej. Gołębich tonów, które mogły zbalansować ten przekaz, nie przyniósł nowy szef Fed. Co więcej, niechęć Kevina Warsha do otwartej komunikacji z rynkami i transparentności przekazu Rezerwy wybrzmiała aż nazbyt wyraźnie, co wprowadza dodatkową niepewność. Dolar amerykański nie mógł sobie wyobrazić lepszego paliwa do wzrostów i wykonał kolejny mocny ruch na forexowej planszy.
USD king
Kurs EUR/USD po wybiciu na początku czerwca kluczowego wsparcia w rejonie 1,157 USD uklepywał dołki w obszarze 1,15 USD, aby ze znaną sobie gracją jednym silnym ciosem pokonać i ten poziom. Fedowy impuls błyskawicznie sprowadził eurodolara do okolic 1,14 USD, ale – o ile szybko padł pierwszy wiosenny szaniec – o tyle tegoroczne minimum z marca wytrzymało jeszcze ten atak (bardzo blisko jest też lipcowy dołek, mamy tutaj nagromadzenie istotnych poziomów). Jednak daleki jestem od oczekiwania, że jest już po wszystkim. Bliżej mi w tej chwili do poglądu, że piątkowe odreagowanie to tylko klasyczny odruch przed próbą kolejnego testu tego kluczowego wsparcia. Co może się wydarzyć? Z technicznego punktu widzenia wybicie okolic 1,14 USD może otwierać drogę do zejścia najpierw lekko powyżej 1,12 USD (szczyty z lata 2024 r.), a dalej nawet poniżej 1,10 USD. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, ale niewykluczone, że znajdujemy się w naprawdę kluczowym miejscu dla rozgrywki na forex.
PLN pod presją
USD dominujący FX to automatycznie wyraźne obciążenie dla polskiego złotego. Kurs dolara poszybował, tylko zamarkował zawahanie na 3,70 zł, aby ostatecznie dotrzeć do 3,73 zł, poziomu ostatnio widzianego w marcu. W piątkowe wczesne popołudnie USD/PLN koryguje się i spada poniżej 3,72 zł, ale nie ściąga to presji z rodzimej waluty, która cierpi podobnie do większości koszyka EM (rynków wschodzących). Musiało to znaleźć swoje przełożenie również na EUR/PLN, który wybił nie tylko lokalne, ale też kwietniowe szczyty i wyszedł powyżej 4,26 zł. Na ten moment dalsze wzrosty zostały powstrzymane, ale przed złotym sporo pracy, aby wyraźniej odzyskać grunt pod nogami.
JPY nad przepaścią
Skoro większość ostatnich ruchów na forexie wynika z mocniejszego dolara, to musimy spojrzeć także na jena japońskiego. Kurs USD/JPY nie tylko wyszedł powyżej 160 JPY (które miało być barierą skłaniającą do reakcji japońskich decydentów), ale dotarł w pobliże szczytów z lipca 2024 roku przy 162 JPY (wcześniej japońska waluta była słabsza w pierwszej połowie lat 80.). Niespełna dwa lata temu ratunkiem dla JPY okazała się zaskakująca podwyżka stóp procentowych przez bank Japonii. Jej skutkiem było gwałtowne odwracanie mechanizmu carry trade (finansowanie inwestycji tanim kredytem w jenie), które tak samo gwałtownie wzmocniło JPY. Niestety dla BoJ aktualnie znajdujemy się w zupełnie innym miejscu i nie pomogła czerwcowa podwyżka kosztu pieniądza (do 1%, najwyżej od 1995 r.), która była szeroko oczekiwania. Dodatkowo aktualnie USA zamierza podążać raczej w podobnym kierunku co BoJ, niż obniżać stopy, jak to miało miejsce w 2024 r. A skoro Japonia nie zdecydowała się na interwencję na rynku walutowym przy braku świętujących Amerykanów (czyli przy zdecydowanie niższej płynności), to ostatecznie może to być kolejna zachęta do dalszego ataku na JPY. Zresztą poprzednia tego typu operacja z wiosny pochłonęła rekordowe 74 mld USD, a jej efekt był krótkotrwały. Jen może już liczyć chyba tylko na korektę umocnienia dolara.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.