W środę można zaobserwować lekkie cofnięcie zarówno na wielu parkietach giełdowych, jak i na rynku walutowym. Trwa lokalizowanie przyczyn dzisiejszych ruchów, a w centrum uwagi cały czas znajdują się bankierzy centralni. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to bardziej poszukiwanie na siłę impulsów, których zwyczajnie brakuje. W momencie, gdy wykresy znajdują się na poziomach, na których nie były wiele miesięcy lub lat, to odreagowanie nie powinno być szczególnie zaskakujące.

Nowa Zelandia = nowa polityka?

Rzadko zaglądam na Antypody, ale skoro obecnie światła skierowane są głównie na władze monetarne, to trudno pominąć dzisiejsze wydarzenie z tamtego rejonu. Co prawda Królewski Bank Nowej Zelandii (RBNZ) zgodnie z oczekiwaniami utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie 0,25%, ale już projekcje pokazane w komunikacie po posiedzeniu wskazują, że łamie się opór przed normalizacją polityki pieniężnej. We wrześniu 2022 r. stopy mają dojść do pułapu 0,49%, a czerwcu 2024 r. być nie niżej niż 1,78%. Jeżeli RBNZ chciałby podchodzić racjonalnie do takich założeń i nie dokonywać skokowych zmian, to jakieś ruchy byłyby możliwe już nawet w nadchodzących miesiącach. Warto jednak zaznaczyć, że decydenci podkreślają na każdym kroku, że podwyżki stóp nastąpią tylko i wyłącznie wtedy, gdy pozwoli na to tempo rozwoju gospodarki. Niemniej forex zareagował na takie informacje od razu i gwałtownie, a kurs NZD/USD poszedł dziś w górę o ponad 1%. Jeszcze mocniej możemy to zobaczyć na parze z PLN, gdzie kurs dolara nowozelandzkiego zwyżkuje aż o 1,5% i jest już powyżej 2,68 zł.

Kto da więcej, czy kto szybciej skruszy mur?

Niestety nie uda się uciec od bankierów zza oceanu. Można już trafić na opinie, że Fed powoli zaczyna specyficzną grę z rynkami. Decydenci chcą wciąż głaskać i hołubić inwestorów, zarzekając się, że o żadnych zmianach w polityce monetarnej nie ma mowy. Jednak z drugiej strony powoli dochodzą głosy (jeszcze bardzo ostrożne), że na horyzoncie musi pojawić się przynajmniej zaczynek dyskusji o nowym podejściu. Wczoraj w komentarzu pisałem o gołębim froncie, który za wszelką cenę broni przekazu o braku przesłanek do jakichkolwiek ruchów. Teraz do głosu doszły w bardzo dużym cudzysłowie „jastrzębie”. Nikogo raczej nie dziwi podejście wiceprezesa Rezerwy Richarda Claridy, który sygnalizuje, że na najbliższych spotkaniach będzie można rozpocząć dyskusję o redukcji tempa QE. Oczywiście zaraz potem dodaje, że wszystko zależy od kolejnych odczytów makroekonomicznych. Jastrzębia strona mocy zaczyna przyciągać także szefową Fed z San Francisco Mary Daly, która wprowadziła pewne poruszenie, mówiąc, że rozmowy o taperingu tak naprawdę już trwają. Szybko się zreflektowała, że od dyskusji do decyzji jest jeszcze bardzo daleka droga i rynki w tej chwili chcą wierzyć właśnie w taki scenariusz. Jednak teza o pewnym przygotowywaniu gruntu pod powolne zacieśnianie polityki monetarnej staje się jakkolwiek realna, a głównym celem ma być powstrzymanie inwestorów przed zbyt gwałtownymi reakcjami.

Robi się trochę zabawnie, gdy coraz większa liczba obserwatorów oczekuje, że centralni bankierzy pochylą się nad groźbą wysokiej inflacji i zaczną wykonywać jakieś działania, które mogą zapobiec takiemu rozwojowi, a oni w tej samej chwili licytują się na „gołębiość”. Na scenę wychodzi członek Rady Zarządzającej EBC François Villeroy i wszelkimi metodami przekonuje, że nie ma możliwości odejścia od obecnej polityki. A w ogóle to EBC posiada potężne narzędzia i nie zawaha się ich użyć, a Amerykanie przy Europejczykach to mały pikuś. Licytacja na to, kto wykreuje więcej pustego pieniądza, mogłaby być nawet zabawna, gdyby nie była niepokojąca. Jednak po co takie wystąpienie akurat, teraz gdy odczyty ze Starego Kontynentu (w ostatnich dniach np. PMI oraz niemiecki indeks Ifo) wskazują, że europejska gospodarka zdaje się wracać na dobre tory? Możliwe, że decydentów z Frankfurtu coraz bardziej niepokoi zbyt silne euro. Jednak nawet pewna zmiana narracji i prześciganie się w potwierdzaniu ekspansywności polityki monetarnej będzie miało raczej ograniczony wpływ na forex. Już od dłuższego czasu wspólna waluta nie nadaje tonu na rynku, a ruchy w dużej mierze zależą od tego, w którą stronę chce pójść dolar.

Środa dla „zielonego”

A ten ma dziś chęć do umocnienia swojej pozycji na rynku. Pomijając, w jakiej mierze jest to efekt wpływu wypowiedzi monetarnych decydentów, czy też przynajmniej chwilowego pogorszenia sentymentu, to sam ruch jest faktem. Po godz. 14 kurs EUR/USD zniżkuje do 1,222 $ (-0,2%). Jeśli dynamika nie zostanie zanegowana w najbliższym czasie, to może otworzyć się ścieżka nawet w kierunku 1,215 $. Jednak jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na takie rozstrzygnięcia i bardziej prawdopodobne wydaje się, że na razie jest to odreagowanie wcześniejszego ruchu, który zaprowadził nas na kilkumiesięczne szczyty. Implikacje widoczne są również na parach złotowych, a PLN ma problemy z obroną kolejnych poziomów. Kurs euro wybił górą 4,49 zł, ale siły podażowe były jeszcze zbyt słabe, żeby testować okrągłe 4,50 zł. Kurs dolara pokonał już i utrzymuje się stabilnie powyżej 3,67 zł. Za to za franka musimy już płacić ponad 4,10 zł, a kurs funta przekroczył 5,20 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Co ma piernik sprzedaż detaliczna do wiatraka?

17 Wrz 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Ani słowa o inflacji

16 Wrz 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Deklinacja inflacji

15 Wrz 2021

Krzysztof Adamczak