Banki centralne przejmują scenę
Drugi tydzień września przyniesie nam kluczowe sygnały dla dalszej wyceny polskich aktywów. Rynki spodziewają się utrzymania stóp procentowych przez RPP i podwyżki ze strony EBC. Właśnie takie decyzje powinny być już w cenach, dlatego inwestorzy będą próbowali wyciągnąć coś więcej z wypowiedzi bankierów centralnych. A największą zmienność może i tak wywołać piątkowa publikacja inflacyjna z USA.
Jakie piórka założy szef NBP?
Zacznijmy od naszego podwórka, czyli środowej decyzji RPP i czwartkowej konferencji prof. Glapińskiego. Szef NBP wywołał niemałe zamieszanie na polskich aktywach po zaskakującej wypowiedzi na poprzednim spotkaniu z dziennikarzami. Jego sugestia o możliwym złożeniu wniosku o obniżkę stóp po wakacjach była szczególnie druzgocąca dla złotego. Tym bardziej że stanęła w sprzeczności nie tylko z rynkowymi oczekiwaniami wobec samej Polski, ale także z podwyżkowymi scenariuszami kosztu kredytu na rynkach bazowych (strefa euro i USA). Przekaz przewodniczącego Rady został bardzo wyraźnie odebrany przez rynki, a kurs euro po raz pierwszy od prawie 2 lat wyszedł na dłuższy okres powyżej 4,30 zł, które aktualnie uskutecznia rolę wsparcia. Dlatego rynek złotego z napięciem będzie czekał pewnie bardziej nawet na konferencję prezesa Glapińskiego, niż na samą decyzję RPP. Jeżeli szef NBP nie zmiękczy gołębich tonów z lipca, to w aktualnym otoczeniu rynkowym PLN znajdzie się znowu pod presją. Szczególnie że wspomniane wcześniej oczekiwania rynkowe dotyczące polskich stóp wskazują na aż 3 podwyżki w najbliższych miesiącach. Jeśli jednak tym razem narracja pójdzie w stronę zaznaczenia zagrożeń dla podwyższonej inflacji, a równocześnie z innych banków centralnych popłyną mniej jastrzębie tony, to przed złotym otworzy się przestrzeń do umocnienia o nawet kilka groszy na parach z głównymi walutami.
Gołębia podwyżka w EBC?
Jak zawsze po stronie samego złotego i lokalnych impulsów znajdziemy tylko część odpowiedzi na zachowanie PLN. Niestety z reguły o wiele więcej zależy od wydarzeń na rynkach bazowych. Kluczowa w tym kontekście będzie czwartkowa decyzja EBC – konsensus zakłada podwyżkę stopy referencyjnej o 25 pb do poziomu 2,5%. W takim ruchu z pewnością nie przeszkodzą opublikowanie dziś finalne dane o tempie PKB w strefie euro. W drugim kwartale gospodarka rosła szybciej od prognoz, +0,6 kwdkw i +1,2% rdr. W ten sposób decydenci dostają do ręki kolejny argument, że ich decyzja o podwyżce stóp nie będzie związana z cenami surowców, na które nie mają wpływu. Ruch będzie mógł być przedstawiony jako dostosowanie kosztu pieniądza do inflacji i przyspieszającej gospodarki. Trzeba jednak sobie jasno powiedzieć, że czwartkowa decyzja jest już od dawna w cenach i raz jeszcze uwaga inwestorów skupi się na konferencji prasowej szefostwa EBC. Poszukiwanie jasnych sygnałów w wypowiedziach Christine Lagarde może nie należeć do najłatwiejszych zadań, ale nie powinno to przeszkodzić podwyższonej zmienności. Jednak bez wyraźnych impulsów dotyczących monetarnej przyszłości strefy euro kursy ostatecznie mogą pozostać w konsolidacji.
Inflacja przyniesie podwyżkę w USA?
Jeżeli komuś będzie jeszcze mało zmienności, to tydzień kończymy z przytupem w postaci najnowszych danych inflacyjnych z USA. Co prawda miara CPI nie jest tą preferowaną przez Fed (co niedawno potwierdził sam Kevin Warsh), ale utrzymywanie się tego wskaźnika na poziomie 3,4% rdr (tak wskazują prognozy), to nie jest pozytywny sygnał dla bankierów. W tym miejscu muszę jednak przyznać, że inwestorów prawie nie obeszły zaskakujące dane z amerykańskiego rynku pracy. Ogromne rozminięcie z prognozami, zasadnicze rewizje odczytów za poprzednie miesiące raz jeszcze pokazują, że coraz trudniej ufać publikacjom zza Atlantyku. Możliwe, że to była przyczyna ograniczonej reakcji rynków. Rynków, które wciąż są w kropce i nie potrafią wycenić decyzji Fed, która już w następną środę. Szanse można ocenić wciąż jako 50/50 i jeśli do tego czasu któryś scenariusz nie zdominuje nastawienia, to prawdziwą zmienność możemy otrzymać w trakcie i po ogłoszeniu Fed.
W poniedziałek o godz. 14 kurs EUR/USD balansuje wokół punktu równowagi dla lokalnej konsolidacji, czyli w pobliżu 1,162 $. Kurs euro odbija lekko w górę w kierunku 4,31 zł, co przekłada się ostatecznie na kurs dolara lekko poniżej 3,71 zł. Warto także cały czas przyglądać się parze USD/JPY, która pierwszy raz od lutego zeszła poniżej 155 ¥. Słabość dolara na tej parze ma szansę rozlewać się szerzej po rynkach.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.