Kredyty frankowe, czy opłaca się przewalutować?

30 Sie 2018

Kredyty we frankach zyskały popularność już ponad 10 lat temu. Wtedy jednak kurs CHF/PLN wynosił około 2 zł. Początkowo wydawało się, że to niebywała okazja tanio pozyskać potrzebny kapitał na budowę domu czy zakup mieszkania. Oprocentowanie było znacznie niższe niż w przypadku kredytu w złotówkach.

Problemem jest jednak to, że ten kredyt spłacany jest w walucie Szwajcarii, a więc kredytobiorca jest skazany na ryzyko walutowe i musi obserwować co się dzieje z kursem, gdyż wpływa to na wysokość jego płaconych rat. Długo wydawało się, że problem ryzyka walutowego w zasadzie nie istnieje. Szwajcarska waluta była bardzo stabilna, a notowania zmieniały się symbolicznie.

Waluta ta umacniała się dzięki temu, że była lekiem na całe zło na świecie. Inwestorzy kupowali ją w sytuacjach zagrożenia by bezpiecznie ulokować swój kapitał. Wtedy też Bank Szwajcarii w 2011 roku postanowił usztywnić kurs swojej waluty w relacji do euro by uniemożliwić dalszą aprecjację.

Jak to jednak zwykle bywa “rajskie życie” trwa krótko. Dla kredytobiorców frankowych skończyło się ono 15 stycznia 2015 roku. Wtedy to Bank Szwajcarii uwolnił kurs swojej waluty. Wynikało to z tego, że nie był on dalej w stanie bronić kursu EUR/CHF na poziomie 1,20 w związku z coraz większym znaczeniem franka jako bezpiecznej przystani. Ale początku rosnącej popularności franka wśród inwestorów należy się doszukiwać nieco wcześniej. Czarny Czwartek wywołał wzrost kursu CHF/PLN do poziomu nawet 5,00 zł. Po tej burzy kurz nieco opadł, ale nadal poziomy oscylowały wokół 4,30.

Pojawił się więc problem dla sporej części Polaków co robić dalej. W mediach temat ten na zagościł na dobre. “Frankowcy” domagali się pomocy państwa. Zaczęto też coraz częściej mówić o przewalutowaniu tego kredytu na złotówki. W tamtym czasie było to zupełnie nieopłacalne, przy kursie powyżej 4,00.

Czy więc teraz, gdy kurs CHF/PLN znacznie spadł i jest w okolicach 3,70 opłaca się taki krok zrobić? Oczywiście taka operacja ma sens, gdy kurs jest niższy. Porównajmy więc, jak to by wyglądało, gdyby kredytobiorcy frankowi zdecydowali się przewalutować kredyt na złotówki. Zakładamy, że kredyt jest na 30 lat w kwocie 300 tys zł. Kluczowa w przypadku kredytu we frankach jest data wypłaty i kurs z tego dnia. Bank dokona przeliczenia według aktualnego kursu sprzedaży. Nie bierzemy pod uwagę kosztów dodatkowych, które pobierze bank np. zmiany umowy.

Dla przykładu małżeństwo wzięło na początku roku 2007 kredyt w kwocie 125 tys. CHF (300 tys. PLN) spłacany w 420 równych ratach. Na początku 2018 roku rodzina postanowiła przewalutować kredyt po aktualnym kursie 3,60. Saldo zobowiązania na ten moment wynosiło 90 tys. CHF. Po przewalutowaniu małżeństwo ma dług w wysokości 324 tys PLN, a więc o 24 tys wyższy, niż początkowe zobowiązanie, a spłacane już 9 lat. Widać więc, że straty związane z przewalutowaniem rosną proporcjonalnie do wzrostu kursu franka szwajcarskiego.

Nie można też zapominać o bardzo ważnej rzeczy. Zmiana waluty kredytu na złote spowoduje wzrost płaconej raty. Kredyt w złotych, i tym samym jego rata, naliczana jest według stopy referencyjnej WIBOR. Rata kredytu w CHF jest wyliczana według stopy LIBOR. Na obecny moment różnica w tych stopach wynosi 2,5 pkt procentowego na korzyść LIBOR. Trzeba więc być świadomym, że po przewalutowaniu będziemy płacić znacznie wyższą ratę w złotych. Do tego jest spore ryzyko, że zapłacimy też wyższą marżę kredytu. Stąd na ten moment mogłoby to wyglądać tak: kredyt we frankach oprocentowanie 0,5%, a kredyt w złotych oprocentowanie 4%.

Do tego tendencja może się pogłębiać. W Polsce mamy stopy na rekordowo niskim poziomie i już w kolejnym roku powinny one wzrosnąć. Wszystko wskazuje na to, że Szwajcaria nieco później zdecyduje się na taki ruch.

Podsumowując, początek 2015 roku przyniósł wzrost zainteresowania przewalutowaniem w Polsce. Wydaje się jednak, że takie działania nie mają racjonalnego sensu przede wszystkim ekonomicznego. Mimo wahań kursowych suma rat zapłaconych przez frankowców jest nadal niższa niż płaconego w PLN. Do tego nie unikniemy konsekwencji wzrostu płaconej raty po przewalutowaniu na złote. Wyjątek stanowić mogą osoby, które mają dość obaw związanych z ryzykiem walutowym i chcą się ich pozbyć, nawet biorąc pod uwagę tak wysokie koszty. Pozostaje więc mieć nadzieję, że zawirowań na franku już nie będzie, a kurs istotnie się osłabi i tym samym spadnie zadłużenie wyrażone w złotych.

Krzysztof Pawlak

Dealer walutowy w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Zobacz także