Od gildii do giełdy społecznościowej

15 maja 2020

Giełda jest naturalnym etapem rozwoju dla każdego rynku finansowego. Już od średniowiecza wypiera bardziej klasyczne formy handlu. Nic więc dziwnego, że także na rynku walut obserwujemy trend odchodzenia od tradycyjnych wzorców wymiany. Giełdy społecznościowe są szczególnie korzystne dla osób prywatnych, czy też małych przedsiębiorców, którzy nie mogą liczyć na preferencyjne traktowanie przez banki.

Skąd pomysł na giełdę?

Pierwowzorem obecnych giełd były średniowieczne gildie kupieckie, które próbowały scentralizować handel wybranym dobrem. Już w XVI wieku zaczęły one ewoluować w twory przypominające późniejsze giełdy. Zresztą za pierwszą prawdziwą giełdę uznaje się instytucję powstałą już w 1531 roku w Antwerpii. Budynek wzniesiono i wykorzystywano stricte w celach handlowych, a obracano w nim wekslami, obligacjami i w trochę mniejszym stopniu, towarami.

Idea giełd nabrała tempa wraz z erą odkryć geograficznych. Handel, zwłaszcza z Indiami, zaowocował powstaniem pierwszej spółki akcyjnej – Kompanii Wschodnioindyjskiej, a co za tym idzie powołaniem pierwszej giełdy udziałowej. Wyprawy do Indii często były zbyt drogie i ryzykowne dla pojedynczych kupców, stąd powstała potrzeba znalezienia rozwiązania, które pozwoliłoby na rozłożenie ryzyka (ale też przyszłych zysków) na więcej podmiotów.

Odkrycia cywilizacji jako motor napędowy

Kolejnym kamieniem milowym było wynalezienie komunikacji na odległość. Telegraf, mimo swoich oczywistych ograniczeń, znacząco wpłynął na możliwość szybszego rozwoju coraz większych i ważniejszych ośrodków finansowych. Podobne znaczenie (jeśli nie większe) miał wynalazek Alexandra Grahama Bella, czyli telefon. Jednak największym kamieniem milowym dla rozwoju giełd było wejście świata w dobę Internetu. Nagły wzrost szybkości obiegu informacji miał kolosalne znaczenie dla rynków finansowych, ale wydaje się, że jeszcze ważniejszą zmianą było otwarcie się rynków finansowych na klientów indywidualnych. Z czasem handel zaczął wychodzić z tradycyjnych parkietów, do których dostęp miała tylko garstka specjalistów. Dziś akcje, obligacje czy kontrakty terminowe choćby na sok pomarańczowy można kupować z sypialni własnego mieszkania, ulokowanego tysiące kilometrów od fizycznej siedziby giełdy.

Równolegle z rozwojem giełd obserwowaliśmy ewolucję rynku walutowego. Ta nabrała tempa w 1944 roku wraz z ustaleniem systemu z Bretton Woods. To była pierwsza naprawdę globalna wizja, mająca na celu usystematyzowanie handlu walutami. Dalej miały być one oparte na parytecie złota, z czasem jednak dominującą rolę zaczął pełnić dolar amerykański i to kurs wobec niego był wyznacznikiem siły danej waluty. System zawalił się na początku lat siedemdziesiątych, gdy amerykański bank centralny nie był w stanie dłużej bronić poziomu 35 dolarów za uncję złota.

Dostosowanie realiów do nowej rzeczywistości

Załamanie systemu z Bretton Woods stworzyło rzeczywistość, w której żyjemy obecnie, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Odejście od parytetu złota spowodowało przejście na pełny system pieniądza fiducjarnego, czyli takiego, który nie ma oparcia w żadnych realnych dobrach materialnych. Obecnie cała idea pieniądza opiera się na zaufaniu społeczeństwa i inwestorów do danego banku centralnego, czy, rozumując trochę szerzej, do danego państwa. Kursy zostały uwolnione, a na ceny walut zaczęła wpływać klasyczna walka popytu z podażą.

Nikogo nie zaskoczyło, że ścieżki ewolucyjne giełd i rynku walutowego w końcu się przecięły. Zwłaszcza dziś, w dobie Internetu, naturalnym następstwem rozwoju jest powstawanie społecznościowych giełd wymiany walut. Pozwalają one na uniezależnienie się od banków, od nierównej pozycji między handlującymi stronami. W nowoczesnych serwisach online, żadna ze stron nie narzuca ceny waluty, za to każdy uczestnik wymiany wprowadza swoją propozycję kursu, a transakcja zostaje zawarta w momencie pojawienia się odpowiedniej kontroferty. Powoduje to odejście od idei spreadu narzucanego odgórnie przez banki lub kantory stacjonarne.

 

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Krzysztof Adamczak

Analityk walutowy Walutomat.pl

Zobacz także


Knowledge 07 Sie 2020

Czy wybuch pogrąży Liban?

Knowledge 10 Lip 2020

Inflacja, czyli zło konieczne