Eksperci Walutomat.pl podsumowują 2020 rok - część 2

08 Sty 2021

Zapraszamy do lektury kolejnej części cyklu podsumowania roku według dealerów i analityków walutowych serwisu Walutomat.pl. Tym razem poprosiliśmy naszych ekspertów o komentarze na temat brexitu, wyborów w USA i działalności banków centralnych w czasie pandemii.

Jak oceniasz negocjacje brexitowe w 2020?

Maciej Przygórzewski: Uważam, że ktoś przeczytał w internecie motto hazardzistów, mówiące o tym, że kto gra grubo wygrać musi i postanowił je zweryfikować w praktyce. Do tego doszło archaiczne przeświadczenie, że te negocjacje to gra o sumie zerowej i lepiej się nie porozumieć niż porozumieć na odrobinę lepszych warunkach dla partnera. W tle widzimy jeszcze interesy polityczne stron i próbę rozegrania negocjacji, tak by pokazać się albo jako wyraźny zwycięzca, albo zrzucić winę za niepowodzenie na drugą stronę. Rezultat był łatwy do przewidzenia – terminy niemal nie istniały. Przez większość roku nie wiadomo co się w sumie działo w tym temacie, a pod koniec okazało się, że Brytyjczycy negocjują z pozycji, w której prawie pogodzili się z brakiem umowy. To, że finalnie problemem negocjacji okazała się kwestia połowów, to w całej sytuacji tylko pokazuje, że coś w tym procesie nie działało prawidłowo.

Krzysztof Adamczak: Zupełna farsa. Już w styczniu można było zakładać, że to nie będą normalne rozmowy. Pierwsze półrocze zostało beznamiętnie stracone i negocjacje tak naprawdę nawet się nie zaczęły. Swoje trzy grosze dorzuciła na pewno pandemia, która stała się pretekstem, by odkładać ten temat na święte nigdy. Dopiero we wrześniu sytuacja ruszyła do przodu, choć w brytyjskim stylu, czyli dość flegmatycznie. Oczywiście Bruksela również nie parła do przodu – to nie w jej stylu. Obie strony są siebie warte i tylko realnego biznesu w tym wszystkim szkoda.

Jak oceniasz wybory prezydenckie w USA?

Adam Fuchs: Były one inne niż wszystkie do tej pory, bo odbywały się w cieniu pandemii, a przed wirusem nie uchronił się nawet prezydent Donald Trump. Chociaż amerykańskie korporacje nie mogły na niego narzekać, to jednak chaotyczne zachowania i prowadzenie polityki poprzez Twittera nie są najlepszymi pomysłami w trakcie kryzysu. Odchodzi postać niezwykle barwna, ale wprowadzająca jeszcze większe rozedrganie do już i tak niepewnego świata. Przychodzi stary waszyngtoński wyjadacz, który przynajmniej w teorii powinien przynieść więcej stabilizacji, tak dla amerykańskiej, jak i światowej polityki oraz gospodarki. Paradoksalnie za dobrą monetę można uznać, że Demokraci nie przejęli (przynajmniej jeszcze) Senatu, dzięki czemu rynki mogą być spokojniejsze, że nie każdy pomysł nowej administracji zostanie taśmowo zaakceptowany.

Krzysztof Pawlak: Wybory wygrał kandydat znacznie mniej barwny niż poprzednik Donald Trump. Dla gospodarki światowej jednak to lepszy wybór, gdyż widać, że Joe Biden chce wrócić do dobrych relacji z wieloma państwami. Da to pozytywne efekty – szczególnie w tym trudnym czasie, w jakim się znaleźliśmy.

Jak oceniasz działania banków światowych podczas pandemii?

Krzysztof Adamczak: Fantazja Keynesa. Z jakiegoś powodu to banki centralne stanęły na pierwszej linii frontu walki z kryzysem. Działania rządów przeważnie tylko powiększały rachunek do zapłacenia, po który nad wyraz chętnie sięgały najpotężniejsze instytucje finansowe globu. Wyścig drukarek trwa w najlepsze i przynajmniej na razie nikt nie myśli ani o jego końcu, ani o potencjalnych konsekwencjach. Mówi się, że obecny kryzys jest jednym z największych w historii. Oby 2020 rok nie był ledwie wstępem do tego, co wydarzy się w następnych.

Maciej Przygórzewski: Banki centralne od dawna przestały zajmować się dbaniem o stabilność cen a stały się jednym z elementów dbania o maksymalizację wzrostu PKB. Po raz kolejny wykorzystują też kryzys, by zwiększyć swoje wpływy. Druk pieniędzy i rekordowo niskie stopy procentowe właściwie wymuszające programy skupu aktywów tylko powodują, że banki centralne stają się bardzo istotnymi graczami na rynkach finansowych. Równolegle z uporem maniaka zakładają, że przedsiębiorcy nie inwestują – nie dlatego, że w obliczu niepewności inwestycje są ich zdaniem zbyt ryzykowne, tylko dlatego, że kredyt jest zbyt drogi. Zupełnie jakby przy inwestycjach wysokość raty odsetkowej decydowała o wszystkim. Z drugiej strony niskie stopy procentowe przeniosły kapitał na rynki bardziej ryzykowne i tam tworzą się bańki, które przecież cudownie same się nie rozwiążą – tym bardziej że banki centralne same napompowały pieniędze i teraz w obawie przed korektą cen nie mogą ich ruszyć. To, co mamy teraz to kryzys dla szeregowych pracowników. Banki centralne przygotowują nam natomiast prawdziwy problem, przy którym z dużym prawdopodobieństwem zatęsknimy za tym co teraz mamy.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także