Brexit w cieniu koronawirusa

17 Cze 2020

Niemal każdy analityk zapytany w grudniu o najważniejsze wydarzenia w 2020 roku wśród nich wskazałby Brexit. Nikt nie przypuszczał, że jakieś inne wydarzenie będzie mogło zdominować ten temat. A jednak często pojawia się na rynkach tzw. czarny łabędź, czyli coś, co zaskoczy i nikt tego nie przewidzi w swoich prognozach. I właśnie tak się dzieje dzisiaj, gdy pandemia koronawirusa sprawiła, że o brexicie niemal zapomniano.

Końca nie widać

Tak naprawdę maraton brexitowy się nie skończył, a wirus, który opanował świat, zabrał sporo czasu w negocjacjach Wielkiej Brytanii z UE w sprawie warunków wyjścia ze struktur wspólnotowych. Wyspiarze formalnie opuścili Unię w nocy z 31 stycznia na 1 lutego 2020 roku. Od tego też momentu zaczął się też formalnie tzw. okres przejściowy. Oznacza to, że Wielka Brytania nadal ma prawa jak państwo członkowskie, ale brytyjscy przedstawiciele nie uczestniczą w procesach decyzyjnych UE.

Opcja wydłużenia jest, ale…

Warto więc w tym miejscu powiedzieć, że okres przejściowy trwa do końca roku 2020. Po tym czasie, jeśli nie uda się nic ustalić Wielka Brytania wychodzi z UE bez żadnej umowy i bez dostępu do wspólnego rynku. Wydawać by się mogło, że wybuch pandemii sprawi, że okres przejściowy mógłby zostać wydłużony. Nic bardziej mylnego, premier Boris Johnson kilka dni temu ponownie przypomniał, że brytyjski rząd ani myśli prosić o przedłużenie.

Na jakich zasadach

Problem w negocjacjach dotyczy szczególnie kwestii umowy handlowej UE z Wielką Brytanią po rozwodzie. Brytyjski rząd nie chce uczestniczyć ani we wspólnym rynku, ani też w unii celnej. Dlaczego? Bo wtedy będzie podlegał pod prawo unijne. W ostatnim wywiadzie premier Johnson stwierdził, że wymiana handlowa na zasadach Światowej Organizacji Handlu będzie może restrykcyjna, ale jest ją w stanie zaakceptować.

Dla Johnsona są i plusy pandemii

Można też śmiało stwierdzić, że pandemia koronawirusa zadziałała w pewnym aspekcie na korzyść Brytyjczyków. Zamknięcie gospodarki sprawiło, że można było przetestować alternatywne łańcuchy dostaw, czy też sprawdzić co można produkować u siebie, a nie sprowadzać z UE. Johnson z pewnością zyskał też propagandowo. W końcu koronawirus rozsiał takie spustoszenie w gospodarkach, że bez pomocy publicznej się nie obejdzie. Z tym że urzędujący premier będzie mógł powiedzieć, że pieniądze, które Wielka Brytania miałaby wpłacić do budżetu Unii, będą mogły być wykorzystane na pomoc Brytyjczykom. Dodatkowo problemy gospodarki brytyjskiej będzie łatwo zrzucić na pandemię, a nie na brak umowy z UE.

Bez umowy

Bez wątpienia więc pandemia koronawirusa zwiększa realizację hasła Johnsona „get brexit done”. Będzie on jeszcze bardziej zdeterminowany, by odzyskać suwerenność swojego kraju i jak najszybciej rozstać się z Unią. Pozostaje pytanie: czy to taktyka negocjacyjna? Być może jest to liczenie na ugięcie się UE i pójście na ustępstwa, bo w końcu, kiedy jak nie teraz w czasie zarazy kapitał z Londynu będzie potrzebny. Wyjście bez porozumienia to jednak tragedia dla obu stron.

Pandemia przynosi zapaść gospodarczą

Jest jednak spore „ale”. Mianowice skala zniszczeń w gospodarce Wielkiej Brytanii po pandemii koronawirusa. Niemal codziennie docierają fatalne dane makro. Można choćby powiedzieć o 20% spadku PKB w kwietniu, ponad 15% spadku sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. Wyspiarze nadal jeszcze nie uporali się z wirusem, choć stopniowo znoszą obostrzenia. Wielka Brytania jest w światowej czołówce liczby zakażonych i zgonów. Pandemia wirusa uświadomiła Brytyjczykom jak ich zdrowie mocno zależy od lekarzy czy pielęgniarek z Europy, szczególnie środkowej. Czy to dobry moment, by zamykać kraj na imigrantów?

Szukanie nowych partnerów

Nie można odmówić też Wielkiej Brytanii działania na szerszym polu, by uchronić kraj przed negatywnymi czynnikami wyjścia z UE bez umowy. Na początku czerwca rozpoczęto rozmowy z Japonią na temat umowy handlowej. Wcześniej Wyspiarze musieli opierać się na tym co zaproponuje i wynegocjuje Bruksela, teraz mogą prowadzić własną politykę. W maju podobne rozmowy rozpoczęto z USA. Mówi się też o rozpoczęciu intensywnych rozmów z Chinami w celu większej wymiany handlowej. Premier Johnson chciałby zakończenia tych rozmów i finalizacji umów wraz z końcem roku. Z tym, że to mocno optymistyczne podejście, gdyż większość umów handlowych między krajami wypracowuje się jednak w latach.

Czy to oznaki zmiany nastawienia premiera

Premier Johnson wydaje się powoli łamać w swych buńczucznych zapowiedziach. Na dowód można przytoczyć ostatnie informacje o wycofaniu się z pełnej kontroli na granicy towarów importowanych z UE z początkiem stycznia 2021 roku. Ma to zmniejszyć presję na firmy, w które koronawirus uderzył najbardziej. Początkowo kontroli mają zostać poddawane tylko alkohole i papierosy.

Negocjacje czas start

Mimo wszystko obie strony spotkają się przy stole negocjacyjnym już 29 czerwca i co tydzień aż do końca lipca mają trwać kolejne rundy negocjacji. Czy porozumienie jest możliwe? Biorąc pod uwagę okopanie się obu obozów przy swoich racjach będzie to ciężkie. Patrząc też historycznie szanse na sukces powinien zwiększać upływający czas. Wydaje się, że to właśnie ten czynnik jest w stanie zmobilizować obie strony na pójście na ustępstwa.

Dwóch twardych negocjatorów = szans na sukces brak

Negocjacje nie będą łatwe a można nawet się obawiać, że katastrofa, jaką będzie wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, znów jest blisko. Z jednej strony widać niechęć strony brytyjskiej do dogadania się. Wyspiarze chcą ugrać więcej dla siebie, a przede wszystkim po pandemii ściągnąć jak najwięcej produkcji do siebie. Unia z kolei musi trzymać członków w ryzach i pokazać, że Wspólnota to nie klub wędkarski, z którego z dnia na dzień można wyjść i do niego wejść. Szczególnie teraz, gdy pandemia spowoduje olbrzymie problemy gospodarcze niektórych krajów na czele z Włochami i Hiszpanią i pojawią się głosy antyeuropejskie w tych krajach, jak miało to już miejsce wcześniej. Podsumowując więc porozumienie byłoby bezcenne w tym czasie po pandemii, tylko czy któraś ze stron pójdzie po rozum do głowy, bardzo wątpliwe.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Krzysztof Pawlak

Analityk walutowy Walutomat.pl