Biden nowym prezydentem USA, co to oznacza dla Polski?

16 Gru 2020

Wybory prezydenckie w USA już za nami. Trzeba przyznać, że przyniosły sporo emocji, a korespondencyjna forma głosowania (w bezprecedensowej skali z powodu epidemii) wywołała dużo kontrowersji. Rynki jednak już w 100% przetrawiły zwycięstwo kandydata Demokratów Joe Bidena, a cała powyborcza otoczka w postaci protestów urzędującego jeszcze prezydenta Trumpa odchodzi już w niepamięć. Po tym całym zamieszaniu, jakie miało miejsce, warto się zastanowić, jak ta zmiana wpłynie na nasz kraj, krajową gospodarkę, walutę czy giełdę. Mogłoby się wydawać, że zmiana powinna być olbrzymia, skoro urząd przejmuje kandydat odmiennej pod względem poglądów partii. Czy jednak na pewno?

Neutralność klimatyczna

Zacznijmy od kwestii stricte gospodarczych. Wydawać by się mogło, że Biden ma zupełnie odmienne poglądy ekonomiczne niż Trump, ale akurat dla Polski nie oznacza to wielkich zmian. W zapowiedziach nowego prezydenta USA zauważyć można większy nacisk na neutralność klimatyczną. Tyle tylko, że w tej kwestii Polska jest już w nurcie zero emisyjności wraz z planami UE. Owszem ktoś powie, że w naszym kraju likwidacja kopalń to mrzonka i nigdy się to nie wydarzy. Trudno nie przyznać racji, że w naszym przypadku temat ten jest niezwykle trudny. Zauważyć jednak można nacisk na instalacje fotowoltaiczne, czy budowę elektrowni wiatrowych. Nie można nie wspomnieć o energii atomowej i planach budowy elektrowni jądrowej w naszym kraju przy użyciu amerykańskiej technologii (niedawno Demokraci, a w tym Biden po kilkudziesięciu latach zmienili swoje nastawienie do tego sektora energetyki i zamierzają go wspierać). Te wszystkie tematy są ściśle powiązane z USA i możemy się spodziewać dalszej zwiększonej aktywności amerykańskiego kapitału nad Wisłą.

Gaz i broń

Jak wygląda sprawa innych gałęzi gospodarki, w których współpracowaliśmy do tej pory z USA? Tutaj również nie spodziewamy się zmian. Dalej będziemy kupować amerykański sprzęt militarny, bo ta branża pozostanie jak najbardziej istotna dla gospodarki Stanów, a dla nas jest to też związane z kwestią strategicznej współpracy w wymiarze geopolitycznym. Nadal spodziewamy się obecności amerykańskich żołnierzy na naszej ziemi, a nawet zwiększenia ich liczebności w najbliższej kadencji Bidena. W tej sprawie korzyści istnieją dla obu stron i doskonale wie o tym administracja nowego prezydenta. Również interesy obu krajów w zakresie handlu gazem pozostaną stabilne, a wręcz mogą się rozwinąć (Polska chce się uniezależnić od Rosji), stąd ten surowiec dalej będzie płynąć w skroplonej formie do gazoportu w Świnoujściu.

Poprawa relacji USA-UE

Sporo można oczekiwać po Bidenie w sprawie poprawienia relacji z UE. Trump w tej kwestii był nieugięty i straszył UE cłami, szczególnie dla najważniejszego sektora jak motoryzacyjny. Kandydat Demokratów twierdzi, że zacieśnienie współpracy z Unią Europejską to priorytet (może to być też linia obrony przed zagrożeniem zdominowania świata przez Chiny). Większa wymiana handlowa USA np. z Niemcami to dla nas bardzo dobra informacja. W końcu stanowimy istotny element w łańcuchu dostaw naszego zachodniego sąsiada. Dla naszego kraju ewentualny konflikt USA i Chin jest tak naprawdę mało istotny. Choćby dlatego, że mamy niewielki bilans handlowy z Państwem Środka.

W pogoni za Wall Street

Skoro pod względem gospodarczym nic się nie zmieni, bądź jeśli już to na plus, to czy nasza rodzima giełda może odczuć zmianę prezydenta w największym mocarstwie? Bez wątpienia tak i można śmiało zaryzykować tezę, że stanie się to z korzyścią dla GPW. Benchmarkiem dla warszawskiego parkietu jest giełda za Oceanem. Jeśli tam obserwujemy wzrosty, to zazwyczaj ma to pozytywne przełożenie na krajowy parkiet. Środowisko niskich stóp w połączeniu ze stymulacją zarówno monetarną, jak i fiskalną powinno pozytywnie wpłynąć na obie giełdy. Oczywiście zakładając, że szczepionki przyniosą efekt, a świat wróci do normalności.

Kiepski początek

Zwycięstwo Bidena przynajmniej w teorii powinno cieszyć naszą obecną władzę. W końcu wygrał katolik (dopiero drugi raz w historii USA, to wyznanie będzie miało swojego przedstawiciela w Białym Domu), a nie kontrowersyjny polityk, jakim jest ustępujący prezydent Trump. Początki relacji z nową administracją są jednak trudne, a nasza władza nie najlepiej zaczęła budowanie dobrych stosunków z prezydentem elektem. Dość niefortunne gratulacje Bidenowi złożył prezydent naszego kraju, pisząc jedynie: „gratuluję udanej kampanii”. W czym więc kandydat Demokratów przeszkadza naszej władzy? W teorii powinien być idealnym kandydatem, wręcz wymarzonym.

Polska władza trzymała kciuki za Trumpa

Nie jest tajemnicą, że polscy decydenci trzymali kciuki za reelekcję Trumpa, podobnie zresztą jak Rosja. Kreml obawia się wzmocnienia antyrosyjskiej retoryki za rządów Bidena. I powinno to być dla nas akurat dobrą informacją, szczególnie że zwycięski Demokrata będzie dbał o to, by choćby pod względem militarnym bronić świat przed ewentualną ekspansją Rosji i ustawić linię obrony.

Zagrożenie

Zagrożenia dla Polski w zepsuciu dobrych relacji z USA widzimy w niektórych kwestiach kulturowych i politycznych. Dla PiS Demokraci to partia liberalna, lewicowa. Takie zagadnienia, jak możliwość legalnej aborcji z wyboru, czy prawa przysługujące społeczności LGBT to oczywistość dla Amerykanów, ale nie dla naszej partii rządzącej. Abstrahując od tego, co jest dobre, a co nie, możemy być jednak świadkami wsparcia od Bidena dla Komisji Europejskiej. Choćby w kwestii LGBT to prezydent-elekt USA jasno stwierdził, że „strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w UE, ani nigdzie indziej na świecie”. Jeśli więc Biden zacznie mówić jednym głosem z KE i twardo egzekwować prawa człowieka, czy też aspekt praworządności, to możemy mieć problem. Zerwanie (a nawet tylko znaczne pogorszenie) dobrych stosunków z USA można by wręcz uznać za próbę samobójczą ze strony polskiego rządu.

Szansa dla Polski

Podsumowując, wygrana Bidena może dać dużo Polsce, tylko nasza władza musi okazać trochę więcej elastyczności. Demokrata swój pomysł na gospodarkę opiera na wielkiej stymulacji fiskalnej, Fed będzie więc dalej luzował politykę monetarną, a „helicopter money” będzie latał w nieskończoność. Biliony wpompowane w gospodarkę USA powinny przynieść ich przepływ także do naszego kraju. Wiele można też oczekiwać od poprawienia relacji Ameryki z resztą świata, które tak nadszarpnął jeszcze urzędujący prezydent Trump, walcząc niemal z całym światem pod hasłem „America First”. Szczególnie istotne dla nas będą lepsze partnerskie stosunki z UE, które przyniosą Polsce same korzyści. Można więc zaryzykować tezę, że przed nami dobra zmiana dla Polski, tylko czy wykorzystamy tę szansę od losu? Wymiana handlowa między USA a Polską w 2018 roku wyniosła 13,4 mld dolarów (11 mld w 2017 roku) przy dodatnim saldzie wymiany, jest więc o co walczyć.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Krzysztof Pawlak

Analityk walutowy Walutomat.pl

Zobacz także