Po naprawdę dobrym okresie dla rodzimej waluty przyszedł czas na zahamowanie jej umocnienia. Trudno uznać taki stan rzeczy za coś niezwykłego, gdyż przy gwałtownych zmianach kursu warto być gotowym na korekty takiego ruchu. Dlatego na otwarciu tygodnia powinniśmy to interpretować jako korektę, a niekoniecznie już jako zmianę trendu.

Wypalenie czy tylko przystanek?

PLN w zaledwie 2 tygodnie zyskał na parach z głównymi walutami po kilka, a nawet kilkanaście groszy. Taka poważna przecena nastąpiła w momencie dotarcia do kilkumiesięcznych szczytów. Było więc z czego spadać i rynek z wyjątkiem małych chwil zawahania realizował scenariusz aprecjacji złotego. W pewnej mierze było to podsycane osłabieniem dolara na szerokim rynku, ale swoje dołożyły spekulacje o zachowaniu RPP w obliczu wciąż rozpędzającej się inflacji. Nic jednak nie trwa wiecznie, dlatego kiedyś musiało zabraknąć paliwa także złotemu. Właśnie to obserwujemy na otwarciu tygodnia, a rodzima waluta po dotarciu do psychologicznych wsparć (np. 4,50 zł na EUR/PLN), obecnie oddaje część swoich zysków. Przynajmniej w krótkim terminie kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji może być środowe posiedzenie polskiej władzy monetarnej. Chociaż mało kto wierzy w jakąkolwiek zmianę już teraz (co potwierdza choćby prezes Adam Glapiński w kolejnych wywiadach), to liczba bardziej jastrzębio nastawionych członków może wzrastać. A wtedy inwestorzy mają okazję do interpretacji przyszłych działań RPP w ten sposób, że choć jej rdzeń opiera się rozpoczęciu cyklu zacieśniania monetarnego, to ostatecznie opór zostanie przełamany. Taki scenariusz wspierałby złotego, ale na pewno warto będzie wczytać się dokładnie w komunikat po posiedzeniu. W poniedziałek o godz. 14 kurs euro oscyluje wokół 4,52 zł, kurs dolara jest przy 3,81 zł, kurs franka zbliża się do 4,16 zł, kurs funta wzniósł się powyżej 5,27 zł. Natomiast kurs EUR/USD po odbiciu od 1,19 $ zawrócił na południe i obecnie balansuje na 1,186 $.

Poniedziałek bez Amerykanów

Z dzisiejszej sesji nie warto zresztą wyciągać daleko idących wniosków, gdyż handel odbywa się bez Amerykanów, którzy obchodzą dziś święto pracy. A kiedy brak tak poważnych graczy, to każdy ruch może być szybko zanegowany, gdy tylko wrócą oni na rynek. Poniedziałek na giełdach należy jednak do byków. Azjatyckie indeksy zamknęły się znaczącymi zwyżkami (japoński Nikkei aż +1,8%), a dobra passa jest kontynuowana na Starym Kontynencie. Powyżej +0,6% zyskują m.in. Frankfurt, Paryż czy Londyn. Na warszawskim parkiecie wygląda to nawet trochę lepiej, ponieważ zarówno szeroki WIG, jak i WIG20 idą w górę o 0,7%. Liderem wzrostów w Europie jest Amsterdam, a indeks AEX jest już na plusie na poziomie 1,2%.

Co nas czeka w tym tygodniu?

Jedynym istotnym odczytem w dzisiejszym kalendarzu makro były lipcowe zamówienia fabryk w Niemczech. Wypadły one nadzwyczaj dobrze, ponieważ w ujęciu miesięcznym wzrosły o 3,4%, a w ujęciu rocznym aż o 20,9%. Jest to miła odmiana po dosyć mieszanych w ostatnim czasie danych zza zachodniej granicy, by tylko wspomnieć o zeszłotygodniowej sprzedaży detalicznej, która znalazła się pod kreską i była zdecydowanie gorsza od prognoz. W nadchodzących dniach warto będzie zwrócić uwagę na niemiecką produkcję przemysłową, indeks nastroju ekonomicznego ZEW, PKB strefy euro za drugi kwartał, kolejne publikacje inflacyjne (m.in. CPI na Węgrzech i PPI w USA). Jednak uwagę mogą znowu w największej mierze przyciągać bankierzy centralni. W środę posiedzenie odbędzie nasza RPP (a także Kanadyjczycy), ale już jutro spotykają się Australijczycy, a w czwartek poznamy decyzję EBC. Chociaż konsensus zakłada brak zmian w politykach, to warto dokładnie wysłuchać bankierów, ponieważ turniej o dołączenie do nowego cyklu monetarnego może się rozkręcać w nadchodzących miesiącach.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Co ma piernik sprzedaż detaliczna do wiatraka?

17 Wrz 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Ani słowa o inflacji

16 Wrz 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Deklinacja inflacji

15 Wrz 2021

Krzysztof Adamczak