Polski złoty przeżywa trudne chwile. Na parach z głównymi walutami obserwujemy wyłamywanie kolejnych oporów. Ruch na PLN dodatkowo podsyca aprecjacja dolara na EUR/USD. Chciałoby się wierzyć, że dzisiejsze inflacyjne odczyty zza oceanu mogą wykreować nowy, wyraźny impuls. Jednak ostatnie miesiące i dotychczasowa postawa Fed wskazują, że jakakolwiek reakcja na samą publikację może być krótkotrwała.

Koronna gra

Dynamika cen pokazana dziś przez dwa główne motory napędowe UE została raczej zignorowana przez rynki. Finalne odczyty za czerwiec były prawie w punkt z oczekiwaniami (co nie powinno dziwić), a bez zaskoczeń trudno o wykreowanie bodźców dla ruchu inwestorów. Warto jednak zauważyć, że EBC nie bez powodu właśnie podwyższył swój cel inflacyjny. Wskaźnik CPI w Niemczech wyraźnie przekracza już 2%. Tak naprawdę wszystkie oczy zwrócą się o 14:30 za ocean, poznamy wtedy inflacyjne dane z USA. W normalnych okolicznościach CPI na poziomie 4,9% (a bazowe na 4%) wskazywałoby na duży problem, z którym musi mierzyć się amerykańska gospodarka, a wraz z nią tamtejsi decydenci monetarni. Jednak okolicznościom koronakryzysowym daleko do normalności. Tak wyśrubowane oczekiwania, którymi do końca nikt się nie przejmuje, są jednym z objawów gry rynkowej, wykreowanej w dużej mierze przez bankierów centralnych. A skoro zaklinają się oni, że nie ma mowy o zacieśnianiu polityki monetarnej i nawet najwyższe od wielu lat odczyty inflacyjne tego nie zmienią, to inwestorzy usiedli do tego stołu z kartami, które zostały im rozdane. Dlatego też nawet przekroczenie poziomów założonych przez rynkowy konsensus może mieć krótkotrwałe przełożenie na rynki, gdyż jest więcej niż pewne, że szef Rezerwy Jerome Powell na dwudniowym przesłuchaniu przed Kongresem wielokrotnie potwierdzi stanowisko o przejściowym charakterze czynników pro inflacyjnych. Doda do tego, że rozwój wariantu Delta zagraża trwałości obecnego ożywienia. Prezes Fed zrobi wszystko, żeby zapewnić rynki, że zacieśnienie polityki (nawet zarysem taperingu) nie pojawi się nawet na końcu jego języka przez najbliższe miesiące. Takie podejście pompuje cały czas giełdowe indeksy. Wczoraj na Wall Street widzieliśmy nowe rekordy i na razie wykresy prowadzi slogan „sky is the limit”. Chociaż niektórzy nie boją się powoli mówić o bańce spekulacyjnej pompowanej przez historyczną podaż pieniądza, to kapitał zamierza grać w tę grę dopóty, dopóki widzi w niej zyski. Z drugiej strony portale inwestycyjne wskazują na rosnącą liczbę inwestorów „shortujących” obecne szczyty, ale też oczekiwanie korekty przy maksimach nie jest niczym zaskakującym. Pytanie, czy i kiedy skończy się ten etap rozgrywki? W tym tygodniu warto zwrócić również uwagę na początek sezonu wynikowego amerykańskich spółek (zaczynają dziś m.in. Goldman Sachs, JP Morgan i Pepsi).

Złoty na cenzurowanym

Na rynku walutowym risk off ma się wciąż nie najgorzej. Co prawda można dostrzec pewne jaskółki lepszego sentymentu, ale za to one nie mają żadnego wpływu na naszego złotego. Ten pogrąża się w swojej niemocy i obecnie jest jednym z najsłabszych aktywów na forexie. Przed godz. 14 kurs EUR/PLN balansuje na 4,57 zł (najwyższe poziomy od początku maja), a trwałe wybicie tego oporu może dać impuls do szybkiego podejścia grosz wyżej. Kurs dolara próbuje pokonać 3,86 zł (najwyżej od początku kwietnia), co może zwiastować kontynuację w kierunku nawet 3,90 zł. Kurs franka „flirtuje” z 4,21 zł, po jego wybiciu możliwe jest podejście do 4,23 zł. Kurs funta utrzymuje się powyżej 5,34 zł, gdzie ostatnio był ponad 3 miesiące temu. Ratunkiem dla złotego mogłaby być zmiana na głównej parze walutowej świata, ale EUR/USD podąża dziś stabilnie na południe, kurs zszedł już poniżej 1,184 $, ale tak naprawdę dopiero naruszenie 1,179 $ będzie mocnym sygnałem dla dalszej przeceny wspólnej waluty. Wiele mogą zmienić dzisiejsze odczyty zza oceanu, ale nikt nie może mieć pewności, na jak długo będą one paliwem dla rynkowych ruchów.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Tej siły nic już nie zatrzyma?

15 Paź 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Dolar łapie zadyszkę

14 Paź 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Dużo danych, ale gwiazda może być tylko jedna

13 Paź 2021

Adam Fuchs