Złota klatka komunikacyjna otwarta

11 Paź 2021

Ostatnie dni pokazują nam, jak istotna jest komunikacja gremiów decyzyjnych z rynkami. W zeszłym tygodniu RPP zaskoczyła wszystkich i podwyższyła stopy procentowe, co w szybkim tempie umocniło złotego. Następnego dnia na scenę wyszedł prezes NBP i swoim niepowtarzalnym wystąpieniem wymazał cały ten ruch. Jednak dziś głos zabrali wreszcie inni członkowie Rady i pomogli w odrabianiu strat PLN. Trudno przewidzieć, czy efekt będzie trwalszy niż kilka godzin, ponieważ całą tę sytuację można opisać jednym wyrażeniem: chaos komunikacyjny (choć pewnie niektórzy nazwą to rozkładaniem akcentów…).

Złote koła ratunkowe

Poniedziałek dla złotego zaczął się ponownym osłabieniem, które np. kurs euro kierowało w okolice 4,62 zł. Jednak w trakcie sesji zostały mu rzucone przynajmniej dwa koła ratunkowe, dzięki czemu próbuje łapać oddech nad taflą swojej już dość trwałej deprecjacji. Pierwszym pomocnym wydarzeniem było przynajmniej chwilowe zatrzymanie umocnienia dolara amerykańskiego, gdy kurs EUR/USD odbił na północ od poziomu 1,555 $. Jednak jeszcze istotniejsze w kontekście pozycji PLN mogły być wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy chyba nie zamierzają być tak tajemniczy, jak zaprezentował to prezes Adam Glapiński na ostatniej konferencji prasowej. Łukasz Hardt (w wywiadzie dla „Parkietu”) zaznaczył, że jego zdaniem ostatnia podwyżka stóp procentowych była początkiem normalizacji polityki pieniężnej i oczekuje, że stopa referencyjna osiągnie poziom sprzed kryzysu, czyli 1,5%. Jednak tempo dojścia do takiej wartości nie jest przesądzone. Uzależnia je od sygnałów płynących z gospodarki dot. m.in. oczekiwań inflacyjnych i nasilenia efektu drugiej rundy (czyli spirali płacowo-cenowej, gdy wysoka dynamika cen wymusza podwyżki wynagrodzeń, których koszt następnie przerzucany jest na ceny produktów i usług).

Złote myśli decydentów

Hardt od dłuższego czasu należy do jastrzębiego skrzydła Rady, więc trudno w tym przypadku o zdziwienie. Tak samo jest w przypadku Eugeniusza Gatnara, który uzależnia kolejne decyzje od listopadowej projekcji ścieżki inflacyjnej. Według niego, jeśli prognozy wskażą, że CPI ma się utrzymywać powyżej 3,5% przez kolejne 8 kwartałów, to Rada powinna wykonać następny ruch już w listopadzie, a ostatecznie dojść nawet do poziomu 2% (ale to byłoby zadanie dla kolejnej kadencji). Za równie istotną należy uznać wypowiedź innego członka RPP, Jerzego Kropiwnickiego, który (w wywiadzie dla PAP) uchylił rąbka tajemnicy z ostatniego posiedzenia. Mianowicie decyzja o podwyżce stóp zapadła jednomyślnie, co świadczy o przekonaniu decydentów, że był to słuszny krok, a Rada stanowi w tym aspekcie decyzyjny monolit. Może to też być wskazówką, że większość RPP nie zawaha się przy kolejnym wniosku o podwyżkę, jeśli okoliczności gospodarcze zasadniczo się nie zmienią. A szanse na to są raczej ograniczone, skoro Kropiwnicki również podkreślił zagrożenie płynące z możliwej spirali cen i płac. Wszystkie te informacje poprawiają klimat wokół złotego, który po południu wyraźnie odrabia poranne straty. O godz. 15 kurs euro balansuje na 4,59 zł, kurs dolara jest przy 3,97 zł, kurs franka znajduje się powyżej 4,28 zł, a kurs funta jest lekko poniżej 5,41 zł.

Czarne złoto szybuje

Niestety temat dynamiki cen może w tej chwili zdominować każde okołorynkowe rozważania. Na razie na horyzoncie nie widać przejawów, aby presja inflacyjna miała maleć, a dzieje się tak m.in. z powodu wciąż rosnących cen ropy naftowej. Tylko od sierpnia podrożała ona o 30%, tym samym osiągając poziomy widziane ostatnio 7 lat temu! Stąd coraz głośniej mówi się o dojściu do nawet 100 dolarów za baryłkę. Ostatnie zwyżki wiążą się z malejącymi zapasami czarnego złota, które wynikają m.in. ze zwiększonego popytu, biorącego się z rekordowych cen gazu czy węgla kamiennego. Powoduje to, że przemysł próbuje przerzucić się na inne surowce i wybiera ropę. Ratunkiem mogłoby być zwiększenie wydobycia przez OPEC+, ale kartel najwyraźniej na razie jest zadowolony z takiego poziomu wyceny. W trakcie pisania tego artykułu gruchnęła wiadomość, że Nigeria chce zwiększyć produkcję o ponad 300% do 4 milionów baryłek dziennie. Jednak efekt tej informacji może być chwilowy, gdyż w praktyce będzie to jedynie wypełnienie limitu, który według ustaleń kartelu przysługuje temu krajowi. Miał on zwyczajnie techniczne i organizacyjne problemy z jego wypełnieniem. W poniedziałek po południu za baryłkę ropy Brent trzeba już płacić 84 USD, a za WTI ponad 81 USD.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wygra strach czy nadzieja?

19 Paź 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Chiński smok obniża loty

18 Paź 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Tej siły nic już nie zatrzyma?

15 Paź 2021

Adam Fuchs