„To nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze‟

23 Lut 2021

Z reguły wszyscy chcą być w czołówce, a pozycja lidera to wymarzone miejsce. Są jednak takie chwile, gdy palma pierwszeństwa nie musi oznaczać czegoś na wskroś pozytywnego. W skrócie Eurostat opublikował dziś dane o wzroście cen na Starym Kontynencie i oczywiście nie zapomniał o jednej bohaterskiej wiosce, która zdaje się posiadać eliksir, pozwalający jej bez względu na wszystko utrzymywać wysoką inflację.

Polska ma swoją cenę

Rządzący lubią się chwalić, że Polska ma silną pozycję w Europie. Ostatnio z oczywistych przyczyn na czołówki wysuwa się kwestia szczepień na Covid-19 i tutaj rzeczywiście ze wskaźnikiem 7,1 w przeliczeniu na 100 mieszkańców zajmujemy czwarte miejsce w UE (stan na wczoraj). Jednak zapewne z ust polityków nie usłyszymy za dużo o dzisiejszej publikacji Eurostatu, w której ponownie zostaliśmy liderem. Jednak jest to dosyć smutne liderowanie, ponieważ chodzi o wzrost cen (dane za styczeń). Wskaźnik nieznacznie spadł w porównaniu do poprzedniego, ale to jedyna pozytywna informacja. Z wynikiem 3,6% mamy niezagrożone pierwsze miejsce w Unii (ponownie). Wystarczy wspomnieć, że kolejne w zestawieniu Węgry i Czechy to odpowiednio 2,9% i 2,2%. Jeśli dorzucimy do tego średnią dla całej Wspólnoty na poziomie 1,2%, to spokojnie możemy powiedzieć, że jesteśmy motorem napędowym unijnej inflacji. Oczywiście dla portfeli obywateli szybki wzrost cen nigdy nie jest dobrą informacją, ale warto spojrzeć na to z szerszej perspektywy, a takowa może być dla nas jeszcze bardziej niepokojąca. Jeżeli pod uwagę weźmiemy tylko strefę euro, to brukselscy decydenci mogą być wreszcie zadowoleni, ponieważ po pięciu deflacyjnych miesiącach udało się w końcu z rezultatem 0,9% wyjść ponad kreskę. Jednak z polskiej perspektywy może to powoli zwiastować jeszcze większe kłopoty w nadchodzących miesiącach. Przez cały okres koronakryzysu byliśmy w czołówce tego wskaźnika, więc skoro ceny zaczęły rosnąć u naszych głównych partnerów handlowych, może to już niedługo oznaczać jeszcze większą presję inflacyjną nad Wisłą. Kiedy dorzucimy do tego hossę na rynku ropy, która ostatecznie musi przełożyć się na koszty paliwa przy dystrybutorach, to mamy gotową receptę na jeszcze wyższą rodzimą inflację. Oczywiście decydenci mogą wskazywać, że nie interesuje ich jakiś tam europejski urząd statystyczny z jego metodologią i ufają jedynie naszemu polskiemu GUS-owi, który publikuje wyniki niższe o ok. 1 p.proc. Jednak na nic zdadzą się zaklęcia, gdy wyższe ceny będą coraz bardziej uderzać po kieszeniach zwykłych obywateli.

Polska pracująca

Nie chcemy rysować jedynie czarnego obrazu, dlatego warto wspomnieć o innym, bardziej pozytywnym odczycie. W styczniu rejestrowane bezrobocie wyniosło w Polsce 6,5%. Był to wynik zgodny z oczekiwaniami, ale wyższy od poprzedniego. Dokładnie jest to najwyższy rezultat od marca 2018 r. Nie powinno nas to jednak za bardzo niepokoić, skoro wciąż znajdujemy się w trakcie koronakryzysu, część branż jest całkowicie lub częściowo zamknięta, a okres zimowy z reguły nie bywa najlepszy dla poziomu zatrudnienia (wiosną i latem dochodzi więcej prac sezonowych). Warto jednak będzie obserwować te dane w kolejnych miesiącach (akurat w tym wypadku metodologia Eurostatu jest dla nas łaskawsza), ponieważ wśród części ekspertów rosną obawy, że fala firmowych bankructw jest dopiero przed nami.

Wzrostowa ropa

Można postawić tezę, że rynkiem, który jako pierwszy wyraźnie uwierzył w zbliżający się koniec koronakryzysu, jest rynek ropy naftowej. Po korekcie z końcówki zeszłego tygodnia, od wczoraj wróciliśmy do trendu wzrostowego, z którym mamy na dobrą sprawę do czynienia przynajmniej od początku miesiąca. Ropa Brent przebiła dziś już 65 $ za baryłkę, a WTI jest powyżej 62$, czyli wróciliśmy do wycen sprzed pandemii. Zdaniem ekspertów za obecną zwyżką mogą stać zakłócenia produkcji surowca w USA (związane z atakiem zimy w Teksasie) oraz pozytywne rekomendacje, m.in. banków inwestycyjnych. Goldman Sachs prognozuje, że baryłka czarnego złota może kosztować 70 $ w drugim kwartale, a 75 $ w trzecim. Głównym czynnikiem w tym wypadku ma być zwiększający się popyt, związany z wychodzeniem państw z lockdownów, dzięki przyspieszającej akcji szczepień. Istnieją jednak zagrożenia dla takiego scenariusza. Pierwszym jest zgodność kartelu OPEC+, który spotyka się na początku marca. Członkom udało się utrzymać względną jedność w ostatnich miesiącach, która skutkowała cięciami wydobycia. Jednak może być o nią coraz trudniej, gdyż przecieki mówią o rosnącej presji ze strony Rosji na zwiększenie mocy produkcyjnych, przy równoczesnym oporze Arabii Saudyjskiej dla takiego rozwiązania. Zwiększenie podaży mogłoby istotnie zachwiać cenami, jeśli zostanie wprowadzone zbyt wcześnie. Dodatkowo eksperci wskazują, że z punktu widzenia analizy technicznej znajdujemy się właśnie na poziomie wyznaczającym górne ograniczenie trendu. Jeśli nie uda się trwale wybić tego kanału, może to oznaczać szybką zmianę i odbicie kursu w kierunku południowym, z perspektywą zejścia poniżej 50 $ za baryłkę.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wracamy do pandemicznego świata finansów

26 Lis 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Tarczownicy do szyku!

25 Lis 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Kiedy słowa mogą ranić

24 Lis 2021

Adam Fuchs