W tym tygodniu mogliśmy dostrzec mieszane nastroje na rynkach. Liczba różnego typu ryzyk na świecie wciąż rośnie, do długiej listy możemy dorzucić np. eskalację napięcia na Półwyspie Koreańskim. Inwestorzy zdają się jednak wciąż szukać jakichkolwiek przesłanek do poprawy sentymentu, często wyolbrzymiając mniej istotne lub niepewne informacje. Dziś wycena wielu aktywów rośnie, a wszystko podbudowane nadzieją, że piątkowe spotkanie Rady Europejskiej będzie pierwszym krokiem do uruchomienia znaczącego programu pomocowego dla krajów Wspólnoty.

Nie jest tak źle?

Zacznijmy jednak od garści danych makro, które nadeszły dzisiejszego poranka. Brytyjczycy opublikowali informacje o majowej sprzedaży detalicznej. Znajdujemy się oczywiście w otoczeniu pandemicznym, dlatego wskaźnik w relacji rok do roku (rdr) wyniósł -13,1%, ale nie dość, że jest to poprawa od ostatniej publikacji (-22,7%), to dodatkowo wynik był o 4 p.proc. korzystniejszy od rynkowego konsensusu. Jeszcze lepiej wygląda to w ujęciu miesiąc do miesiąca (mdm). Przy poprzednim odczycie wskaźnik był 18% na minusie, by teraz wzrosnąć o 12%, co zdecydowanie przekroczyło oczekiwania na poziomie 5,7%. Wyspiarska gospodarka mimo niepewności wokół Brexitu zdaje się regenerować szybciej, niż wielu ekspertów przewidywało. Następny odczyt to inflacja producencka zza Odry. Tutaj rezultaty były minimalnie gorsze od prognoz i ostatecznie majowy wskaźnik PPI w Niemczech wyniósł -2,2% rdr i -0,4% mdm. Zdaje się, że największa europejska gospodarka potrzebuje jeszcze czasu, aby wrócić na odpowiednie tory. GUS także dziś nie próżnował i również opublikował PPI nad Wisłą, a dodatkowo też odczyt o produkcji przemysłowej. Inflacja producencka zgodnie z prognozami wyniosła w zeszłym miesiącu -1,5%, więc można by się pokusić o stwierdzenie o pewnej stabilności, ponieważ poprzednio było to -1,4%. Natomiast produkcja spadła rdr o 17% i choć nie jest to bardzo pocieszający rezultat, to warto pamiętać, że jeszcze w kwietniu było to -24,6%. Efekty znoszenia restrykcji powoli są widoczne i wszyscy liczą, że nie popsuje ich ewentualny nawrót epidemii.

Wspólna Europa = wspólny dług?

Od kilku godzin trwa spotkanie liderów UE w formacie Rady Europejskiej. Chociaż wczoraj kanclerz Angela Merkel ostrzegała, że nie należy spodziewać się jeszcze żadnych wiążących decyzji, a spotkanie będzie raczej wstępem do dyskusji, to i tak oczy wielu inwestorów zwróciły się właśnie w stronę Brukseli. Nawet jeśli będzie to tylko przyczynek do dalszych negocjacji, to niewątpliwie jest to jedno z ważniejszych spotkań europejskich przywódców w ostatnim czasie, ponieważ najważniejsze kwestie będą dotyczyć funduszu pomocowego dla gospodarek dotkniętych koronakryzysem. Propozycja pakietu stymulacyjnego przygotowana przez Komisję Europejską opiewa na 750 mld euro. Do jego przyjęcia potrzebna jest jednomyślność, co nie będzie łatwe do osiągnięcia, dlatego już sam klimat początku rozmów może być wyznacznikiem do poprawy lub pogorszenia sentymentu. Przed samym posiedzeniem pojawiły się przecieki, że kraje ze wschodniej flanki Wspólnoty (w tym Polska) nie chcą się zgodzić na włączenie handlu emisjami CO2 do tegoż pakietu, ponieważ obawiają się większego obciążenia swoich budżetów. Jak zwykle to właśnie sposób sfinansowania tak dużej pomocy jest najtwardszym orzechem do zgryzienia. Chociaż praktycznie wszystkie rządy zdają sobie sprawę, że w obecnej sytuacji nie ma ucieczki od zwiększania deficytu, to jednak w pewnym sensie uwspólnotowienie długu nie tylko na poziomie strefy euro, ale całej Unii, nie wszystkim jest w smak. Jak to z reguły bywa, bogatsza północ nie jest szczęśliwa, że będzie musiała spłacać zobowiązania biedniejszego południa (osi sporu jest zresztą zdecydowanie więcej). Byłby to też w pewnym sensie cichy i pozatraktatowy sposób pogłębienia integracji, na co też nie wszyscy mają ochotę. Wątpliwym jest też, żeby na decydentów politycznych szczególnie wpłynął (dość fatalistyczny) głos szefowej EBC Christine Lagarde, która wezwała do jak najszybszego przyjęcia pakietu pomocowego, który powstrzyma gospodarki przed „dramatycznym upadkiem” i będzie stymulował pozytywny sentyment na rynkach. Biurokratyczna unijna machina ma z reguły duży problem z błyskawicznym reagowaniem, ponieważ specjalnie została tak stworzona, aby ucierać kompromis między wieloma aktorami, a to wymaga czasu. Może jednak tym razem politycy, widząc skalę zagrożenia, będą zdeterminowani do podjęcia szybkich decyzji. Nadzieja umiera ostatnia…

Piątkowy handel

Inwestorzy jednak wierzą (a przynajmniej bardzo chcą wierzyć), że europejski pakiet stymulacyjny jest bliżej niż dalej i głównie na tym budują piątkowy optymizm. Możemy go zauważyć w wielu miejscach. Po południu frankfurcki DAX rośnie 1,3%, kontrakty na nowojorskim S&P500 jeszcze przed otwarciem parkietu idą w górę o 1,2%. Europejski subindeks Stoxx 600 idzie w górę o 1% i nawet WIG20 jest lekko powyżej kreski. Mocno w górę podąża także ropa, ponieważ państwa OPEC+ zgodziły się na przedłużenie mniejszego wydobycia tego surowca, dzięki czemu na giełdzie w Londynie cena za baryłkę przekroczyła już 42$ i ma apetyt na więcej. Niestety z lepszego rynkowego sentymentu w umiarkowany sposób korzysta polski złoty. O godz. 15:00 kurs euro wynosił 4,4540 zł, kurs dolara 3,9626 zł, kurs funta 4,9175 zł, a kurs franka 4,1736 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Marcowe szczyty zagrożone?

25 Wrz 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Raz zdobytej władzy nie oddamy!

24 Wrz 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Lek nie działa na złotego

23 Wrz 2020

Krzysztof Adamczak