Jeśli ktoś obserwuje rynek walutowy czy kapitałowy jedynie dla rozrywki, to dziś dostarczają one wielu wrażeń. Poranne analizy można już wyrzucić do kosza, ponieważ w ciągu sesji na rynkach dokonał się gwałtowny zwrot. Na szerokim rynku osłabił on polskiego złotego, zabarwił na czerwono główne parkiety giełdowe i szybko puścił w zapomnienie całkiem dobre odczyty makro.

Lepsze nastroje w przemyśle

Zacznijmy jednak od całkiem pokaźnego pakietu danych, który otrzymaliśmy od rana. W wielu krajach poznaliśmy finalne wskaźniki PMI za czerwiec, które obrazują nastawienie w przedsiębiorstwach. Jeszcze w nocy naszego czasu Chińczycy pokazali swoje PMI dla przemysłu, które było lepsze od prognoz i powyżej granicy oddzielającej rozwój od recesji (którą wyznacza poziom 50 pkt), a wyniosło dokładnie 51,2 pkt. Hiszpania w tym samym aspekcie przekroczyła oczekiwania o prawie 4 pkt i wykazała 49 pkt. Trochę gorzej pokazali się Włosi z 47,5 pkt. Francuscy menedżerowie mają już całkiem dobre nastroje ze wskaźnikiem wynoszącym 52,3 pkt. Słabiej od swoich zachodnich sąsiadów, ale wciąż lepiej od prognoz, wyglądają Niemcy z przemysłowym PMI 45,2 pkt. Brytyjczycy stabilnie pokazali 50,1 pkt, a za to strefa euro może się pochwalić 47,4 pkt, czyli minimalnie lepiej od przewidywań analityków. Na koniec naszej wyliczanki dane znad Wisły, które też wybrzmiały pozytywnie z wynikiem 47,2 pkt. Warto zwrócić w tym miejscu uwagę, że praktycznie we wszystkich tych przypadkach możemy zauważyć spore odbicie od majowych odczytów, gdy większość państw dopiero powoli zaczynała wychodzić z lockdownu. Wyraźnie widać, że zniesienie restrykcji wlało optymizm w serca zarządzających firmami. Jeszcze w godzinach porannych wpływało to korzystnie na sentyment rynkowy. Dziś po południu czekają nas  wskaźniki wyprzedzające zza oceanu, którym też powinniśmy się przyjrzeć.

Tygrys się budzi?

Wspomnieliśmy już powyżej o niemieckim PMI, ale zza Odry otrzymaliśmy dziś więcej ciekawych danych makro. Majowa sprzedaż detaliczna wzrosła tam w ujęciu rok do roku o 3,8%, co było sporą pozytywną niespodzianką, ponieważ konsensus rynkowy wskazywał na spadek o 3,5%. Konsumenci znad Szprewy i Renu sięgnęli do kieszeni głębiej i szybciej niż spodziewali się tego analitycy, co może mieć niebagatelne znaczenie dla całościowej koniunktury w największej europejskiej gospodarce. To nie był jednak koniec dobrych informacji od naszych zachodnich sąsiadów, ponieważ tamtejszy Destatis opublikował również komunikaty na temat rynku pracy (za czerwiec). Zmiana bezrobocia o 69 tys. przy prognozowanych 120 tys. sprawiła, że sama stopa bezrobocia wyniosła 6,4%, a nie przewidywane 6,6%. Takie odczyty podnoszą wielu na duchu, gdyż mogą wskazywać, że wyjście z koronakryzysowej recesji nie będzie aż tak bolesne i długie, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście sytuacja pandemiczna pozostaje dynamiczna, dlatego z wszelkimi dłuższymi prognozami należy być ostrożnym.

Środowa jazda bez trzymanki

Chociaż powyższe informacje powinny wpływać na poprawę sentymentu inwestycyjnego, to jednak trudno takową dostrzec w trakcie dzisiejszej sesji. Po godz. 11 na rynkach nastąpił gwałtowny zwrot. Częściowo odpowiedzialne za to mogą być niepokojące doniesienia o rekordowym dziennym przyroście zakażonych COVID-19 w USA (i to przed samym Świętem Niepodległości). Jednak swoje do pieca dołożyła też awaria systemu komputerowego, który odpowiada za handel na wielu europejskich parkietach, w tym na giełdzie we Frankfurcie. Problemy trwały kilka godzin, co zdecydowanie zaburzyło normalny handel, ale nie przerwało operacji spekulacyjnych i w ten sposób po godz. 14 rynek wciąż należy do niedźwiedzi. Główny niemiecki indeks DAX leci w dół o 1,4%, francuski CAC40 wykazuje prawie identyczną słabość, londyński FTSE100 to spadek o 1%, a paneuropejski STOXX50E jest na -1,3%. Możemy do tego dodać jeszcze warszawski WIG20 ze zjazdem 0,8%. Dzisiejsze nastroje odczuł też na własnej skórze polski złoty, który miał jeszcze niezły poranek, ale potem było tylko gorzej i zdecydowanie osłabł on w stosunku do koszyka głównych walut. O godz. 14:20 kurs euro wynosił 4,4583 zł, kurs dolara 3,9795 zł, kurs franka 4,1953 zł, a kurs funta 4.9277 zł. Ogólnie środowa sesja pokazuje, jak nieprzewidywalny potrafi być handel i to niezależnie od rodzaju aktywów.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Bank Anglii nie chce ciąć stóp

06 Sie 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Ogrom płynności na rynkach z niekorzyścią dla „zielonego”

05 Sie 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Po chwili wytchnienia optymizm wraca na rynki

04 Sie 2020

Krzysztof Pawlak