Stopy bez zmian, co powie szef NBP?
Zgodnie z konsensusem RPP pozostawiła wczoraj stopy procentowe bez zmian, a uwaga rynków przesuwa się na dzisiejszą konferencję prezesa NBP. Kalendarz makro świeci pustkami, więc zainteresowanie inwestorów skupia się na geopolityce, obawach o finansowanie rewolucji AI i presji na rynku długu. Dolar pozostaje mocny, a złoty z trudem szuka punktu oparcia.
Stopy bez zmian, rynek czeka na prezesa NBP
Po wprowadzeniu rządowego programu osłonowego na rynku paliw opcja październikowej podwyżki stóp procentowych w Polsce ostatecznie spadła ze stołu. Choć przedłużające się oczekiwanie na komunikat (decyzję ogłoszono dopiero przed 16:00) wprowadziło rynki w lekką niepewność (możliwe, że decyzja nie była jednomyślna), niespodzianki nie było: stopa referencyjna NBP pozostała na poziomie 3,75%.
Rada najwyraźniej inspiruje się podejściem amerykańskiego Fedu, bo sam komunikat po posiedzeniu staje się coraz krótszy i mniej wylewny. Znalazły się w nim co prawda akapity o zagrożeniach dla wyższej inflacji (głównie surowce i konflikt na Bliskim Wschodzie) oraz o sygnałach chłodzących dynamikę cen, ale z tak zwięzłego tekstu trudno wyczytać przyszłą ścieżkę stóp. Dlatego tradycyjnie cała uwaga przesuwa się na konferencję prof. Adama Glapińskiego. Od godziny 15:00 prezes NBP będzie uzasadniał decyzję i zapewne zasygnalizuje nastawienie decydentów na najbliższe miesiące.
Jest to o tyle kluczowe, że oczekiwania rynkowe mocno rozjeżdżają się z narracją gołębio nastawionej RPP. Rynkowe wyceny (kontrakty na stopy) wciąż dyskontują scenariusz zacieśniania, podczas gdy decydenci chcą podwyżek unikać tak długo, jak to możliwe. Kluczowy pod tym względem będzie listopad, kiedy poznamy najnowszą projekcję inflacyjną NBP.
Geopolityczny pożar napędza ropę i gaz
Czwartkowy sentyment na rynkach finansowych pozostaje zdecydowanie negatywny. Na pierwszy plan znów wysuwa się geopolityka – po doniesieniach mediów, że Biały Dom zwrócił się do Pentagonu o przygotowanie planów kolejnej fali ataków na Iran. Na żadne plany nie czekali jemeńscy Huti, którzy uderzyli w lotniska w Arabii Saudyjskiej.
Eskalacja konfliktu natychmiast przełożyła się na wzrost wycen surowców energetycznych. Główne benchmarki ropy rosną dziś o blisko 5%, co dla odmiany Brent oznacza skok powyżej 105 USD za baryłkę, czyli najwyższego poziomu od trzech tygodni. Podobnie zachowuje się kluczowy dla Europy gaz ziemny: na giełdzie TTF w Amsterdamie za MWh znowu trzeba płacić blisko 80 EUR.
Rekordowe rentowności i zadyszka sektora AI
Wyższe ceny surowców podsycają obawy o utrwalenie inflacji, a to prosta droga do dalszej wyprzedaży obligacji. Rentowności papierów skarbowych znów powracają w rejon wieloletnich maksimów. Rosnące koszty obsługi długu państwowego nakręcają błędne koło, przyspieszając ucieczkę kapitału z rynku długu.
Dodatkowo na rynek napływają informacje o planowanych gigantycznych emisjach długu korporacyjnego przez gigantów technologicznych, co tworzy bezpośrednią konkurencję dla bonów skarbowych. Jednocześnie spółkom z sektora AI coraz trudniej sprostać kosmicznym oczekiwaniom inwestorów. Najnowszym przykładem jest Samsung Electronics – mimo dziewięciokrotnego wzrostu zysku operacyjnego, spółka nie dociągnęła do rynkowego konsensusu. Tym samym rosną wątpliwości wokół tzw. AI trade i potężnych nakładów kapitałowych, które spółki muszą nieustannie ponosić. Wall Street znów czuje presję, tym bardziej że rekordowe wyceny indeksów wiszą na wąskiej grupie liderów.
Rynki w czerwieni, dolar dyktuje warunki
Przecena z azjatyckich parkietów szybko rozlała się po Europie. Wczesnym popołudniem główne indeksy Starego Kontynentu tracą ponad 1%, przy czym giełdy w Paryżu i Mediolanie zniżkują jeszcze mocniej. Za rynkami bazowymi podąża Warszawa – WIG20 spada o 1,4%, a kontrakty na indeksy w USA zapowiadają czerwone otwarcie za Atlantykiem.
W warunkach silnej awersji do ryzyka wygranym pozostaje amerykański dolar jako klasyczna bezpieczna przystań. Choć „zielony” zachowuje się dziś względnie spokojnie, oznacza to po prostu utwierdzenie się na wielomiesięcznych maksimach. Kurs EUR/USD balansuje przy 1,1180, co mocno uderza w waluty rynków wschodzących. Przy kursie EUR/PLN w rejonie 4,38 zł przekłada się to na osłabienie polskiej waluty i wyjście kursu USD/PLN w okolice 3,92 zł.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.