Na wielu rynkach piątkowy handel odbywa się pod dyktando oczekiwania na wystąpienie prezydenta Donalda Trumpa, które może zaostrzyć lub złagodzić rosnące napięcie na linii USA-Chiny. Oczywiście nie zatrzymuje to publikacji danych makro, których pokaźny pakiet otrzymaliśmy dziś ze Starego Kontynentu.

Europa w czasach pandemii

Poranek rozpoczęliśmy od pozytywnego zaskoczenia, które przyniosła publikacja niemieckiego Destatisa o kwietniowej sprzedaży detalicznej w największej europejskiej gospodarce. Oczywiście wciąż mówimy o spadkach, ale okazały się one o wiele mniejsze od pesymistycznych prognoz. Wskaźnik ten w ujęciu rok do roku (rdr) zmniejszył się o 6,5% (oczekiwania mówiły o spadku o 14,3%), a w ujęciu miesiąc do miesiąca (mdm) poszedł w dół o 5,3% (konsensus rynkowy wskazywał na -12%). Następna była francuska inflacja, która zgodnie z oczekiwaniami w ujęciu miesięcznym wyniosła okrągłe zero. Ważniejsza była jednak informacja o tamtejszym PKB za pierwszy kwartał. Trzeba pamiętać, że dopiero końcówka tego okresu jest związana z Covid-19, a i tak gospodarka nad Sekwaną skurczyła się o 5,3%. Jednak znowu był to odczyt lepszy od prognoz, które mówiły o spadku o 5,8%, dlatego w obecnym otoczeniu także tę publikację możemy uznać za pozytywną. Kolejni byli Węgrzy, którzy podobnie do całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej wciąż utrzymują głowę nad powierzchnią i zgodnie z oczekiwaniami ich PKB za pierwszy kwartał wzrosło o 2,2%. Gorsze wieści nadeszły z Półwyspu Apenińskiego. Włoskie PKB w pierwszym kwartale zmniejszyło się o 5,4%, ale w tym przypadku negatywnie przebiło prognozy mówiące o spadku o 4,8%. Oczywiście w tym miejscu należy pamiętać, że ten kraj został najszybciej i to dość drastycznie dotknięty skutkami pandemii (jeśli chodzi o nasz kontynent). Dlatego też właśnie w tym kierunku (oraz do Hiszpanii) ma trafić najwięcej środków z unijnego pakietu pomocowego. Warto też wspomnieć o odczytach opublikowanych przez Eurostat. Inflacja w strefie euro broni się ostatkami sił i wstępne dane mówią o wzroście cen rdr o 0,1%, co jest też zgodne z prognozami. Niestety w ujęciu miesięcznym eurozona doświadcza już deflacji, ponieważ wskaźnik wyniósł -0,1%. Największym winowajcą w koszyku inflacyjnym jest spadek cen energii, które poszły w dół aż o 12% w porównaniu do maja 2019 r. Taki stan rzeczy spowodowany jest zamrożeniem gospodarek, które po pierwsze z tego powodu drastycznie zmniejszyły zapotrzebowanie na energię elektryczną czy benzynę, a po drugie tzw. lockdowny wywołały duże spadki cen ropy.

Na koniec nie zapominamy o naszym podwórku. GUS również opublikował dane o inflacji za maj i o PKB za pierwszy kwartał. Możemy mówić o ostrym wyhamowaniu wzrostu cen, ponieważ inflacja rdr wyniosła 2,9% (prognozy to 3%), a jeszcze w kwietniu była na poziomie 4,6%. Natomiast wzrost PKB w dalszym ciągu stawia nas wśród europejskich prymusów, ponieważ nasza gospodarka urosła o 2%, lekko przebijając oczekiwania na 1,9%. Można w takim razie określić te dane jako optymistyczne i wysnuć nawet wniosek, że kryzys gospodarczy nie będzie nad Wisłą tak dotkliwy, jak się tego wszyscy spodziewają albo przynajmniej nie uderzy szybko z wielką mocą. Jeśli uznamy taką tezę za uprawnioną (choć jest na to jeszcze zdecydowanie za wcześnie), to zasadne stają się wątpliwości co do wczorajszej obniżki stóp procentowych przez RPP. Chociaż szła ona w zgodzie ze ścieżką wyznaczoną przez inne banki centralne, to mimo wszystko zaskoczyła większość ekspertów, którzy jeśli nawet oczekiwali dalszych cięć, to jednak miało się to wydarzyć na kolejnych posiedzeniach. W momencie, gdy główna stopa została sprowadzona do 0,1%, możemy mieć wątpliwości, czy polska władza monetarna nie wystrzeliła zbyt szybko amunicji, która mogłaby być potrzebna w nadchodzących miesiącach. Jeśli zrealizują się czarne scenariusze, to RPP może zwyczajnie zabraknąć skutecznych narzędzi do realizacji swoich zadań.

Piątek w napięciu

Na koniec tygodnia mamy do czynienia z bardzo napiętą sytuacją za oceanem. Zacznijmy od rzeczy mniej związanych z ekonomią, ale które pokazują, że świat nie bez powodu z reguły w dużym napięciu oczekuje na wystąpienia prezydenta Donalda Trumpa. W tym tygodniu postanowił on zaatakować platformy społecznościowe, a w szczególności Twittera. Od lat był to jego ulubiony kanał komunikacji, czego nie zmieniła przeprowadzka do Białego Domu. Jednak Twitter postanowił wreszcie stosować wobec Trumpa zasady dotyczące wszystkich użytkowników serwisu. Najpierw oznaczył jeden z jego wpisów jako fałszywy z notką “fact checking”, które to sprawdzanie faktów zostało wykonane przez media od dłuższego czasu określane przez prezydenta jako “fake news”, głównie dlatego, że są wobec niego krytyczne. Trump w swoim stylu nie czekał na żadne analizy, a od razu podpisał rozporządzenie (executive order), które ma chronić, zagrożoną jego zdaniem, wolność słowa w internecie. Kolejny wpis został zakryty (ale nie usunięty) z notatką, że jest to tweet wzywający do przemocy, a dotyczył protestujących w Minneapolis. W ten sposób dochodzimy do wydarzeń, które wstrząsnęły Ameryką w tym tygodniu. Wszystko zaczęło się od śmierci George’a Floyda, afroamerykanina, który zmarł krótko po aresztowaniu przez policję. Na nagraniu z zatrzymania widać, że funkcjonariusz dociska kolanem do ziemi szyję mężczyzny, który w tym samym czasie powtarza, że nie może oddychać. Chociaż policjanci zostali praktycznie od razu zwolnieni ze służby, nie powstrzymało to zamieszek, których kulminacja miała miejsce wczoraj, a w ich trakcie spłonęło kilkanaście budynków, w tym komisariat policji. Gdyby tego było jeszcze komuś mało, to ostatnie dni upływają pod znakiem rosnącego napięcia na linii USA-Chiny. Klimat między mocarstwami zaczął  ponownie psuć się już kilka tygodni temu, gdy Amerykanie oskarżyli drugą stronę o niewywiązywanie się z postanowień pierwszej fazy porozumienia handlowego. Najnowsza eskalacja dotyczy ustawy forsowanej przez Pekin, która ograniczy suwerenność Hongkongu. Jest to kolejny etap przejmowania kontroli nad metropolią przez władzę centralną i spotyka się z ostrym sprzeciwem zachodnich demokracji. Sekretarz stanu Mike Pompeo ostrzegł już Państwo Środka, że taki akt prawny doprowadzi do zniesienia specjalnego statusu gospodarczego, którym cieszy się ta była brytyjska kolonia ze strony USA. Prezydent Trump do tej pory unikał zajęcia jasnego stanowiska w tej sprawie, ale na dziś wieczór zapowiedział konferencję prasową, na której ma ujawnić dalszy plan działania amerykańskiej administracji. Właśnie dlatego na rynkach panuje dziś gorszy nastrój, a większość parkietów giełdowych zabarwiła się na czerwono. Chociaż część obserwatorów ocenia, że lokator Białego Domu wykona tylko pozorne ruchy, to cały ciąg zdarzeń opisanych powyżej i dobrze znana nieprzewidywalność amerykańskiego przywódcy połączona z rokiem wyborczym, sprawia, że może on się zdecydować na bardziej znaczące kroki. Wywołało to dziś większą awersję do ryzyka ze strony inwestorów, co po południu jest też coraz bardziej zauważalne na parach z polskim złotym. Wczorajsze całkiem dobre dane makro z USA poszły już w zapomnienie.

O godz. 17:15 kursy prezentują się następująco: kurs euro to 4,4513 zł, kurs dolara wynosi 4,0076 zł, kurs franka szwajcarskiego to 4,1634 zł, a kurs funta wynosi 4,9422 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Rynki utknęły w martwym punkcie

08 Lip 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Spadki na giełdach wzmacniają dolara

07 Lip 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Nonkonformizm rynku

06 Lip 2020

Krzysztof Adamczak