SNB w komfortowej sytuacji
Główna para walutowa świata schodzi poniżej poziomu 1,14. Szwajcarski Bank Narodowy nie zmienia stóp procentowych zgodnie z oczekiwaniami, choć przy dynamicznych wzrostach rentowności długu. USD/JPY znów zbliża się do poziomu 160, kolejna interwencja walutowa na horyzoncie?
Pęka ważna granica na EUR/USD
Wczoraj doszło do ważnego momentu na EUR/USD – kurs zszedł poniżej ważnego wsparcia na poziomie 1,14. W ostatnich dniach dolar amerykański zdecydowanie złapał wiatr w żagle, a dla wspomnianej pary jest to poziom najniższy od ośmiu tygodni. Co ciekawe, euro nie pomogły nawet bardzo dobre dane PMI z głównych gospodarek. Aktywność w usługach w strefie euro wskoczyła na poziom niewidziany od ponad 3 lat. Po publikacji tych odczytów, mimo wskazań dużo lepszych niż oczekiwania analityków, kurs popularnego „edka” zbliżał się do poziomu 1,14. Po południu nastąpił decydujący moment, a więc publikacja danych z amerykańskiej gospodarki, które j skierowały kurs EUR/USD jeszcze bardzie na południe. PMI zarówno dla sektora usług, jak i dla przemysłu wzbił się na nieosiągalne dla Europy poziomy bliskie 60 pkt. To kolejne potwierdzenie, że amerykańska gospodarka jest na odpowiednich torach, a produkcja rośnie najszybciej od kilku lat. Główny argument za USD to w tym momencie polityka monetarna. EBC stosuje dość wyważony ton, z kolei Fed mówi o kontynuacji zacieśniania o wiele bardziej zdecydowanie, i ta różnica jest widoczna na rynku walutowym.
Ważna zmiana w kontekście rynku FX
Dzisiaj swoje posiedzenie miał Szwajcarski Bank Narodowy. Presja na SNB pojawiła się wczoraj na rynku długu – rentowność tamtejszych obligacji 10-letnich wzrosła o 7% w ciągu dnia, osiągając 0,6%, co nie jest zjawiskiem „normalnym” w kontekście intraday. W teorii taki ruch jest dyskontowaniem presji inflacyjnej, która powinna wywierać nacisk na decydentów polityki monetarnej, by podnieśli stopy procentowe. Bank Szwajcarii jednak się nie ugiął i zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami utrzymał koszt pieniądza na poziomie 0%. Tym samym nic się nie zmieniło od czerwca 2025 roku. Zmienił się nieco ton komunikatu banku w kontekście rynku walutowego – nie znajdziemy w nim fragmentu o „gotowości do interwencji”. Czy można się temu dziwić? Nie do końca, zarówno kurs USD/CHF, jak i EUR/CHF oscylują na poziomach najniższych od 1,5 roku, więc w teorii problem zbytniej aprecjacji franka szwajcarskiego schodzi na boczny tor. Do tego SNB swoją pasywnością i utrzymywaniem kosztu pieniądza bez zmian samoistne podgrzewa trendy osłabiające CHF na rynku walutowym. Chodzi o różnicę stóp procentowych, która się zwiększa w porównaniu z USA, Europą czy nawet Japonią. Jest jeszcze druga strona medalu – nawet sytuacja kryzysowa i ucieczka kapitału do bezpiecznych przystani (co zwyczajowo pogłębiało umocnienie CHF) wcale nie musi oznaczać umocnienia franka, bo inwestorzy mogą wybierać save haven, ale tam, gdzie jest wyższe oprocentowanie, np. w Japonii. SNB w swoich prognozach zakłada wzrost inflacji na poziomie 0,8% zarówno w 2027, jak i w 2028 roku, co może oznaczać brak potrzeby zmiany stóp procentowych w długim terminie.
Znów tli się „pożar” w Japonii
Umacniający się dolar amerykański w ostatnim czasie sprawił, że znów docieramy do „progu bólu” na parze USD/JPY, czyli poziomu 160. Na początku września, po wspólnych działaniach USA i Japonii, wydawało się, że sytuacja została opanowana, a kurs wynosił wtedy raptem 153. Pojawiły się nawet głosy analityków mówiące o tym, że w krótkim czasie możemy zejść nawet do 150. Nic bardziej mylnego – kurs dynamicznie się odwrócił i w dwa tygodnie wzrósł do poziomu ponad 158. Po raz kolejny zadaniu nie sprostał BoJ, który podążył śladem Fed i podniósł stopy również o 25 pkt bazowych, ale sama komunikacja po decyzji była zgoła odmienna. Decydenci z Kraju Kwitnącej Wiśni prezentowali bardzo ostrożne stanowisko, a sam prezes banku stwierdził jedynie na konferencji, że nie wyklucza żadnej opcji, ale nie zasugerował dalszych podwyżek stóp. Carry trade (tanie pożyczanie), który wpływa negatywnie na JPY, ma się dobrze, bo różnica między stopami procentowymi w USA i Japonii ciągle wynosi nominalnie 2,5%. Zbliżanie się do poziomu 160 znów uruchamia spekulacje, czy Tokio nie przeprowadzi interwencji na rynku by umocnić JPY. Jak pokazały dane o rezerwach walutowych, za miesiąc sierpień odnotowano spadek o blisko 80 mld USD, co wiele mówi o tym jak duża musi być skala interwencji, aby uzyskać spodziewany efekt. Co gorsza jest to opcja jedynie gaszenia pożaru, a kluczowa i tak pozostaje polityka monetarna.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.