Środowa sesja przebiega pod dyktando oczekiwania na wieczorne decyzje FOMC. Tym razem nie widać jednak bierności na rynku, a każdy próbuje ostatnie godziny wykorzystać, by jeszcze bardziej zwiększyć presję na FEDzie

Bohater tragiczny

Niczym postać z antycznego dramatu Powell stoi dziś przed wyborem, w którym nie ma dobrych rozwiązań. Rynek dość klarownie wyraził swoje oczekiwania i trzeba przyznać, że absolutnie nie jest przyzwyczajony do „nieposłuszeństwa” obecnego szefa Rezerwy Federalnej. Wiele wskazuje na to, że inwestorzy dostaną dziś to, czego chcą, czyli kolejne zapowiedzi utrzymania ultraluźnych parametrów polityki pieniężnej. Czemu akurat dzisiejsza decyzja jest tak kluczowa dla rynków? A no dlatego, że do tej pory Powell gięcie karku tłumaczył biernością Waszyngtonu. Ta właśnie się kończy i niebawem do gospodarki zostanie dostarczony nowy pokaźny strumień dolarów. Rynki obawiają się, że może to się dziać ich kosztem i że „czeki Bidena” będą jutrzenką końca obecnego eldorado. Na szczęście dla inwestorów na scenie pojawił się nowy ich sojusznik. Nowa sekretarz skarbu Janet Yellen już kilkukrotnie zdążyła podkreślić, jak istotne jest utrzymanie obecnej polityki pieniężnej, jej normalizacja zapewne, by doprowadziła do załamania się budżetu, który już teraz tylko udaje, że daje radę.

Na świeczniku

Tragizm Powella polega jednak na tym, że nie działa w hermetycznym otoczeniu. Dzisiejsza wypowiedź Klausa Knota, jednej z bardziej prominentnych person EBC, jasno sugeruje, że działania Amerykanów nie pozostaną ani niezauważone, ani bez odpowiedzi. Tak naprawdę stoimy u progu nowej wojny walutowej, a Powell musi mieć świadomość, że bawi się zapałkami nad beczką prochu. Najgłośniejszym oponentem wciąż pozostaje Europejski Bank Centralny, choć on akurat podczas konfliktu stoi na straconej pozycji. Pozycja startowa, jak i potencjalne narzędzia są po stronie USA. Nie oznacza to jednak, że FED może w ogóle zignorować ostrzeżenia EBC. Ten mówi głośno to, o czym wszyscy inni wokół myślą, a pozostałe banki centralne wcale nie mają mniejszych arsenałów od Rezerwy. Dolarem jako walutą globalną trudniej zarządzać niż jenem, renminbi, frankiem czy funtem. Zresztą każda wojna walutowa błyskawicznie przekłada się na wartość handlu zagranicznego, a to jest ostatnia rzecz, jakiej potrzebują gospodarki, wychodzące na prostą w postpandemicznym świecie.

Złoty w odwrocie

Lokalnie inwestorzy przez chwilę chcieli rozgrywać dobre dane z rynku pracy, jednak szybko ulegli globalnemu sentymentowi. Ten jest dla złotego bezlitosny, co skutkuje szeroką falą osłabienia naszej waluty. Najlepiej to widać na funcie, który właśnie wybił lokalne szczyty i jest najdroższy od maja ubiegłego roku. Oscyluje obecnie w okolicach 5,15 zł i nie wykluczone, że w najbliższym czasie jeszcze podąży tym trendem. Najdroższy w 2021 roku jest również frank, który spokojnie dobił do 4,225 zł. Dolar po nieudanych wczorajszych manewrach znów wraca w okolice 3,755 zł i jego dalsze losy mocno zależą od wieczornych słów Powella. Blisko tegorocznych maksimów pozostaje także euro, za które zapłacimy 4,55 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

No to ruszyli

22 Cze 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Zakazane słowo na „I”

21 Cze 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

EBC nie chce iść drogą Fed

18 Cze 2021

Krzysztof Pawlak