Kolejne publikacje makroekonomiczne nie pozostawiają złudzeń. Kryzys ekonomiczny wkracza w nasze progi wielkimi krokami. Niestety nad Wisłą politycy zdają się zajmować w głównej mierze sobą, a nie przygotowaniem polskiej gospodarki i jej obywateli na nadciągające tsunami.

Pandemia w usługach

Po środowych wyprzedzających wskaźnikach PMI (mówiących o nastawieniu przedsiębiorstw na przyszłość)  dla przemysłu, które już wskazywały na nadciągający kryzys, dziś z Europy nadeszły PMI dla usług. W tę gałąź gospodarki skutki pandemii uderzyły jako w pierwszą, ponieważ to usługodawców dotknął od razu tzw. lockdown. Prognozy uwzględniały obecną sytuację, ale okazało się, że ponownie nie doszacowały skali spadków. W Hiszpanii wskaźnik obniżył się z 52,1 pkt w lutym do 23 pkt w marcu (oczekiwania – 25 pkt). We Włoszech jest jeszcze gorzej, ale też i skutki epidemii są tam w tej chwili najpoważniejsze. Na Półwyspie Apenińskim PMI zanurkowało z 52,1 pkt do jedynie 17,4 pkt (prognozy – 22 pkt). Francuzi zeszli z 52,5 pkt do 27,4 pkt (przewidywania – 29 pkt). Niemcy zanotowali spadek z 52,5 pkt do 31,7 pkt (oczekiwania – 34,3 pkt). W Wielkiej Brytanii PMI spadło z 53,2 pkt do 34,5 pkt (prognozy – 34,8 pkt). Na koniec wskaźnik dla całej strefy euro, który obniżył się z 52,6 pkt do 26,4 pkt (przewidywania – 28,4 pkt). Trzeba tu wspomnieć, że są to najgorsze rezultaty od początku przeprowadzania tych ankiet wśród menedżerów. Trudno o wyraźniejszy sygnał jak poważne konsekwencje gospodarcze i społeczne jeszcze przed nami. Do negatywnych informacji możemy jeszcze dodać hiszpańską produkcję przemysłową (dane za luty), której wynik to -1,3% przy prognozowanym wzroście o 2,1%. Możemy jeszcze wspomnieć o sprzedaży detalicznej dla całej eurozony, która poszła w górę o 0,9% przy oczekiwaniach na poziomie 0,1%. Niestety ta publikacja również dotyczy lutego, dlatego jest marnym pocieszeniem. Tym bardziej że odczyty dot. sprzedaży detalicznej w najbliższych miesiącach mogą wyglądać bardzo źle, gdy ludzie zaczną tracić pracę i dochody.

Niezbyt złoty tydzień

O ile od pewnego czasu momentami trudno było znaleźć racjonalność na wielu rynkach (jak np. w przypadku jeszcze niedawnych szczytowych wzrostów na frankfurckim parkiecie przy równocześnie coraz słabszych danych z niemieckiej gospodarki), to rynek walutowy zachowuje się w tej chwili, jak ma to w zwyczaju w obliczu kryzysu. Waluty uważane za bardziej ryzykowne są wyprzedawane, a kapitał płynie w kierunku bezpiecznych przystani. Niestety oznacza to, że polski złoty przez cały czas znajduje się pod silną presją i wykresy kursów do głównych walut są nieustannie w wysokich rejonach. Kurs euro jeszcze w zeszły czwartek znajdował się nieznacznie powyżej 4,50 zł, by w szczytowym momencie tego tygodnia podchodzić pod 4,60 zł, a dziś oscylować w okolicach 4,57 zł. Kurs franka pod koniec zeszłego tygodnia był jeszcze w pobliżu 4,27 zł, aby dzisiaj zbliżać się nawet do 4,35 zł. Kurs dolara rozpoczynał ten tydzień przy 4,08 zł i szybował w górę, osiągając w trakcie dzisiejszej sesji prawie 4,25 zł. Kurs funta jeszcze w poniedziałek znajdował się przy 5,05 zł, by w piątkowym szczytowym momencie podchodzić pod 5,23 zł. Chociaż tak szybkie wzrosty już robią wrażenia, to nie możemy wykluczać dalszego podążania kursów w kierunku północnym.

Bezrobotni Amerykanie

Dziś otrzymaliśmy kolejny pakiet danych z amerykańskiego rynku pracy (dot. marca). Po wczorajszym rekordowym odczycie zadeklarowanych wstępnych bezrobotnych (ponad 6,6 mln wniosków w tydzień) w piątek można było spodziewać się jedynie potwierdzenia trudnych czasów dla pracowników. Chociaż publikacje dotyczące średnich zarobków na godzinę i przeciętnego godzinowego wynagrodzenia poszły jeszcze w górę, to dalej było tylko gorzej. Zatrudnienie w sektorach pozarolniczych spadło o 701 tys., przy szacunkach mówiących o obniżce o 100 tys. Jeszcze miesiąc temu notowany był wzrost o 275 tys. Kolejne dane mówią o zatrudnieniu w sektorze prywatnym z wyłączeniem rolnictwa i tutaj regres to -713 tys. przy prognozowanych -163 tys. Na koniec najpowszechniej znany odczyt, czyli stopa bezrobocia. Jeszcze miesiąc temu znajdowała się ona na rekordowo niskim poziomie 3,5%. Teraz to już 4,4%, czyli prognozy zostały przekroczone o 0,6%. W ten sposób wróciliśmy do poziomu z września 2017 roku. Niestety musimy się przygotować, że najgorsze jeszcze przed nami.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Chiny stąpają po cienkim lodzie

22 maja 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Odwrócenie nastrojów?

21 maja 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Kryzys daje o sobie znać

20 maja 2020

Adam Fuchs