Polski złoty nie stoi już nad przepaścią. Runął w nią z pełnym impetem, a dna wciąż nie widać. Na parach z głównymi walutami wyznaczane są wieloletnie lub wręcz historyczne maksima. Rozważanie jeszcze przed chwilą abstrakcyjnych poziomów staje się coraz bardziej zasadne. Czy na horyzoncie widać jakiś ratunek?

(Anty)złota gorączka

Żarty skończyły się już dawno, przez chwilę wyglądało to na tragikomedię, ale w tej chwili mamy do czynienia z dramatem. Obecna pozycja złotego na rynku walutowym to szukanie nowego dna tylko po to, aby za chwilę je przebić. W momencie pisania tego tekstu (uczmy się kochać aktualne kursy, tak szybko odchodzą) kurs euro znajduje się powyżej 4,71 zł, czyli na 12-letnich maksimach. Kurs dolara wybił się już ponad 4,17 zł i tu jest zdecydowanie skromniej, ponieważ ostatnio wyżej był wiosną zeszłego roku (w trakcie szoku pierwszej fali pandemii). Warto jednak zaznaczyć, że wtedy dobijał on do nawet 4,30 zł i powoli taki poziom trzeba mieć z tyłu głowy. Kurs funta utrzymuje się nad 5,61 zł, w takim miejscu byliśmy ponad 5 lat temu (w czerwcu 2016 r. GBP załamał się pod wpływem brexitowego referendum). Teraz najgorsza informacja dla kilkuset tysięcy gospodarstw domowych wciąż spłacających kredyty w CHF. Kurs franka zadomawia się powyżej 4,50 zł i w tym wypadku mówiłbym już o historycznych szczytach, ponieważ co prawda w tzw. czarny czwartek w 2015 r. (gdy Szwajcarzy przestali bronić kursu swojej waluty) można było ujrzeć wyższe wartości, ale obecnie wygląda to na zdecydowanie trwalszą sytuację. Jak łatwo zauważyć, w przypadku każdej wymienionej waluty kursy znajdowały się w wyższych rejonach tylko przed, w trakcie albo w konsekwencji jakiegoś kryzysu. Chociaż osłabienie jest zauważalne wśród wielu walut rynków wschodzących (co można powiązać m.in. z dalszym umacnianiem dolara), to ja jednak pozwolę sobie nazwać obecną sytuację „złotym kryzysem”. Po południu obserwujemy próbę korekty ostatnich ruchów, ale to wciąż o wiele za mało, by mówić o realnej zmianie trendu.

Wyprawa po złote runo

Jest takie potoczne powiedzenie: skoro jest tak źle, to może być już tylko lepiej. W kontekście polskiego złotego naprawdę bardzo chciałbym w to wierzyć, ale bliższy jestem tezie, że to jeszcze nie koniec deprecjacji krajowej waluty. Rozwój wydarzeń na EUR/USD, gdzie kurs zszedł już poniżej 1,13 $, a wśród członków FOMC pojawiają się rozważania o przyspieszeniu taperingu. Sytuacja epidemiologiczna nad Wisłą, jak i w całej Europie (obecnie centrum pandemii). Niemalejące napięcia polityczne między Polską a unijnymi instytucjami, które opóźniają wypłatę środków pomocowych. To tylko kilka ryzyk z brzegu, które ciążą PLN. Oczywiście jednym z największych obciążeń pozostaje sposób działania i komunikacji polskiej władzy monetarnej. W weekend ponownie sam ze sobą zakiwał się prezes Adam Glapiński, który najpierw mówi jedną rzecz, aby po chwili stwierdzić coś kontrfaktycznego. Tym razem nie będę nawet wchodził w szczegóły, gdyż pastwienie się nad niektórymi członkami RPP robi się po prostu nudne. To oni mogliby się przestać pastwić nad złotym i ogólnie nad polską polityką monetarną. Jednak skoro działalność Rady od pewnego czasu można określić (delikatnie mówiąc) jako chaotyczną, to może właśnie z tego nieoczekiwanego kierunku przyjdzie ratunek dla PLN? Nasz bank centralny przecież zastrzega sobie prawo do przeprowadzania interwencji na rynku walutowym, co zresztą miało miejsce ostatnio pod koniec zeszłego roku. Tylko że wtedy chodziło o osłabienie złotego, dzięki czemu do budżetu państwa mógł popłynąć większy strumień pieniędzy z realizacji zysków przez NBP. Chociażby z tego powodu interwencja w drugą stronę wydaje się mało prawdopodobna. Za bardziej prawdopodobne należy uznać (przynajmniej w krótkim terminie) wyciągnięcie ręki w kierunku PLN ze strony globalnej rynkowej rozgrywki. Dolar jest tak mocny, że część inwestorów może pomyśleć o realizacji zysków, tym bardziej że rynkowy tydzień będzie przerwany czwartkowym świętem w USA. Taka przerwa niejednokrotnie dawała argument do przynajmniej częściowego zamykania „przeciążonych” pozycji. W drugą stronę może działać podobny mechanizm, gdy waluty rynków wschodzących są już tak przecenione, że stają się coraz lepszą „okazją” dla globalnego kapitału. Jednak w średnim terminie wciąż nie może mi przejść przez usta: koniec osłabienia złotego już bliski. Obym się mylił…

Produkcja ma dwa oblicza

Za nami sporo dywagacji, więc na koniec chociaż garść twardych danych znad Wisły. Zacznijmy od w miarę pozytywnych. Październikowa produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym wzrosła o 7,8%. Co prawda jest to wynik gorszy niż w poprzednim miesiącu, ale równocześnie zdecydowanie lepszy od prognoz. Niestety zgodnie z nową świecką tradycją dane inflacyjne nie są już tak pocieszające. Tym razem mowa o inflacji producenckiej. W październiku polskie PPI rok do roku wyniosło +11,8% (1 p. proc. powyżej oczekiwań). Wszystkim wychowanym w latach 90. powinno zrobić się gorąco na serduszku, gdyż takie poziomy mogliśmy ostatnio widzieć na przełomie 1997 i 1998 roku. Gdzie nie spojrzeć rekordy, czy może być jeszcze lepiej?

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wracamy do pandemicznego świata finansów

26 Lis 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Tarczownicy do szyku!

25 Lis 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Kiedy słowa mogą ranić

24 Lis 2021

Adam Fuchs