Wczoraj pisałem o poprawie rynkowych nastrojów. Jak to w życiu bywa, sam rynek szybko zweryfikował moje słowa i wystarczyło kilka godzin, aby przełączył się w wyraźny tryb risk off. Oznacza to m.in. czerwień na giełdach, silniejszego dolara i słabszego złotego.

Czarne okulary

Teza o ignorowaniu przez rynki rosnących rentowności długu zdaje się coraz mniej realna. Problem dotyczy prawie całego świata, ale to obligacje USA ważą tutaj najwięcej. Bardzo słaba aukcja 7-latek przyspieszyła wzrost rentowności na rynku wtórnym, który popchnął 10-latki w okolice 1,6%. Teraz znajdujemy się już poniżej 1,5%, ale to i tak o 1 p.p. więcej niż jeszcze w sierpniu. Czarowanie inwestorów przez członków FOMC traci swój blask. Wzmagają się obawy o inflację, rozbudzane perspektywą kolejnych bilionów dolarów pompowanych przez rząd federalny w gospodarkę. Możliwe, że rynki powoli tracą zaufanie do Rezerwy (a przynajmniej jej przekazów), która rękami i nogami broni się przed możliwością zacieśniania polityki monetarnej, nawet jeśli ożywienie będzie już zauważalne. Jednak te same rynki chyba same do końca nie wiedzą, czego chcą, a ich rozgrzanie sprawia, że coraz łatwiej będzie o gwałtowne ruchy w obie strony. Zresztą, czy powinny nas specjalnie dziwić takie korekty, skoro dopiero co w środku kryzysu na licznych indeksach dotarliśmy do historycznych szczytów? Wszystko ma swoją cenę…

Long story short, dobre nastroje trwały przez chwilę, a wczoraj wieczorem z pełną mocą powrócił risk off. Nowy Jork wręcz zapłonął czerwienią, S&P500 zaliczył spadek o 2,5%, a Nasdaq aż o 3,5%. W te koleiny wpadła też Azja, tokijski Nikkei to -4% (!), niewiele gorszy był Hongkong z -3,6%. Fala zdaje się trochę słabnąć, bo mniej więcej w połowie sesji na Starym Kontynencie jesteśmy wciąż pod kreską, ale jednak nie aż tak nisko. Najgorzej radzi sobie Londyn, jego FTSE100 to -1,7%. Paneuropejski STOXX50E i francuski CAC40 spadają o 1,2%, trochę lepiej radzi sobie Mediolan (FTSE MIB -1%) i Frankfurt (DAX -0,7%). W takich okolicznościach nie mogą dziwić problemy GPW, na której indeksy zniżkują o 1,4% – 1,8%.

Złoty w opałach

Pogorszenie nastrojów jest zauważalne również na forexie. Pokrótce oznacza to odpływ kapitału z aktywów dających lepszy zwrot, ale bardziej ryzykownych (jak polski złoty) do bezpiecznych przystani. Zmianę było też widać na głównej parze walutowej świata. EUR/USD dotarł wczoraj do 1,224 $ i wtedy do kontrofensywy przystąpił dolar. Dziś w południe kurs był już przy 1,210 $ i jak na razie ten poziom został obroniony. „Zielony” radził sobie nieźle nawet z innymi safe haven jak jen czy frank. CHF w ogóle przebył ciekawą drogę w ciągu ostatnich dni (skupimy się na parze ze złotym). Jeszcze tydzień temu kurs franka dobijał do 4,17 zł, następnie szybko zawrócił i wczoraj dotarł w okolice 4,07 zł, od których znowu mocno się odbił i dziś balansuje przy 4,12 zł. To chyba najlepiej pokazuje, jaka huśtawka panuje na rynku. Wracając jeszcze do USD, to jedną z istotniejszych czwartkowych informacji było dość wyraźne zejście poniżej 3,70 zł i wydawało się, że może to być trwalszy trend. Jednak nic z tego nie wyszło, a dziś kurs dolara dobija już do 3,73 zł. Tak naprawdę najmniej interesująco wygląda sytuacja na EUR, choć nie oznacza to, że i tam nie obserwujemy mocnych wahań. Wspólna waluta stoi trochę w rozkroku, ponieważ nie jest szczególnie silna na szerokim rynku, ale też trudno, żeby w ogóle nie zyskiwała w stosunku do złotego. Po godz. 14 kurs euro znajduje się przy 4,52 zł. W tych okolicznościach PLN broni się jedynie przed GBP, który przy trybie risk off także przeżywa trudny czas i chyba musi się już pogodzić z taką rynkową pozycją. Po południu kurs funta znajduje się jeszcze powyżej 5,19 zł.

Oj dane, dane…

Chociaż dzisiaj wpływ odczytów makro na rynki można skwitować jako mocno ograniczony, to nie należy o nich zapominać. Zaczniemy od Polski, gdzie GUS podał zaktualizowane dane o tempie PKB w ostatnim kwartale 2020 r. Nasza gospodarka skurczyła się o 2,8%, co oczywiście nie może cieszyć, ale trudno było spodziewać się innego wyniku, skoro znajdowaliśmy się wtedy w najtrudniejszej (do tej pory) fazie epidemii, co łączyło się również z szerokim lockdownem. Lepiej od nas, ale gorzej od oczekiwań poradzili sobie Francuzi, których PKB w analogicznym okresie zmniejszyło się o 1,4%. Na poprawę pozycji franka szwajcarskiego na rynku walutowym mogła też wpłynąć publikacja o ich wzroście, a raczej spadku gospodarczym, gdzie -1,6% nie wygląda może szczególnie dobrze, ale było zdecydowanie lepsze od oczekiwań. Do danych ze Starego Kontynentu możemy jeszcze dodać hiszpańską inflację, która we wstępnym odczycie niestety wyniosła okrągłe zero. Przenieśmy się jeszcze na chwilę za ocean. Fed lubi w swoich oczekiwaniach inflacyjnych opierać się na wskaźniku PCE. Tenże wyniósł dziś 1,5%, czemu oczywiście daleko do jakiegokolwiek niepokoju, ale warto zauważyć, że jest to małe odbicie po stabilnym 1,4% w ostatnich 3 miesiącach. Powyżej prognoz, bo o równe 10% wzrósł w styczniu dochód osobisty Amerykanów, co jednak nie przełożyło się na oczekiwania względem wydatków osobistych, które poszły w górę o 2,4%. Wydaje się, że część obserwatorów oczekiwała wyraźniejszego przepływu środków z ostatniego pakietu stymulacyjnego do realnej gospodarki.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Blackout dawno nie był tak istotny

27 Paź 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Spokojny wtorek

26 Paź 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Cóż to był za weekend!!

25 Paź 2021

Krzysztof Adamczak