Inflacyjny smok wciąż nienasycony

11 lut 2022

Wczorajsze dane inflacyjne z USA są wyraźną wskazówką, że Fed traci możliwość ociągania się z podwyżkami stóp procentowych. Potwierdzają to również kolejne wypowiedzi członków FOMC. Taki scenariusz ostatecznie powinien wspierać dolara, o ile oczekiwania nie zostaną za bardzo rozbudzone. Kolejne krążące po rynku teorie nieustannie podsycają temperaturę debaty wokół nowego cyklu monetarnego.

Nie ma innej drogi

Amerykańska dynamika cen nie przestraszyła się jastrzębiego zwrotu Rezerwy Federalnej. Najwyraźniej słowa, jakby mocnymi nie były, to już za mało do powstrzymania najwyższej od 40 lat inflacji. Najnowszy wskaźnik CPI (za styczeń) podskoczył do 7,5% w ujęciu rocznym, tym samym znalazł się o 0,5 pkt proc. powyżej grudniowego odczytu, równocześnie przebijając prognozy. Warto zwrócić uwagę, że inflacja bazowa (okrojona z kosztów żywności i energii) podąża podobną ścieżką i wynosi już 6%. To jasno pokazuje, z jakim wyzwaniem muszą mierzyć się Amerykanie i ich bank centralny. Chyba trudno znaleźć kogokolwiek, kto nie obstawia podwyżki stóp procentowych na kolejnym posiedzeniu FOMC (w marcu). Gra zaczęła się toczyć o skalę i tempo zwiększenia kosztu pieniądza, gdyż do tej pory rynek bazowo zakładał podwyżkę o 25 p.b. (i trzy takie same do końca roku). Jednak po wczorajszych odczytach inflacyjnych jeden z członków Fed James Bullard stwierdził, że trzeba działać mocniej i będzie optował za 50 p.b. już za kilka tygodni, a jego zdaniem do lipca łącznie powinno to być 100 p.b. Chyba nawet on nie spodziewał się, na jak podatny grunt trafią jego słowa, gdyż oczekiwania wobec decydentów także rosną. Stąd dziś po rynku krąży plotka, że dynamika cen na obecnym poziomie zmusi FOMC do zwołania nagłego posiedzenia i reakcji już w tej chwili. Osobiście w tak radykalny scenariusz nie wierzę (bankierom centralnym prawie wszędzie długo przychodziło zaakceptowanie konieczności działania), ale możliwe, że w celu zduszenia oczekiwań inflacyjnych decydenci będą zmuszeni do ostrzejszej reakcji na zaplanowanym w marcu spotkaniu.

Dobre perspektywy przed USD

Wyższa inflacja w USA to rosnące oczekiwania wobec podwyżek stóp, a to w konsekwencji powinno wspierać dolara amerykańskiego. Jednak wczoraj bezpośrednio po publikacji odczytów doszło do czegoś zupełnie odwrotnego, a więc osłabienia „zielonego”, które podprowadziło kurs EUR/USD w pobliże 1,15 $. Wygląda na to, że inwestorzy, wychodząc z amerykańskiej giełdy (zacieśnienie monetarne z reguły wpływa negatywnie na rynek kapitałowy), ale też z amerykańskiego rynku długu (rentowności obligacji idą w górę, 10-latki przebiły już 2%), nie chcieli trzymać dolarów i po prostu się ich pozbywali. Mimo wszystko szybko przyszło opamiętanie. Przy wciąż biernym EBC, gdzie prezeska Christine Lagarde próbuje w ostatnich dniach rozmiękczyć efekt swojej ostatniej konferencji prasowej, to zacieśnienie monetarne w Stanach jest już za rogiem i będzie ono wspierało „zielonego”. Po wczorajszych i nocnych spadkach kurs eurodolara próbuje wrócić powyżej 1,14 $, ale nie przychodzi mu to z łatwością. Ciekawie może się zrobić po otwarciu Wall Street, jeśli uda się zatrzymać tam spadki, to sentyment może wpłynąć także na forex. Na razie przy mocniejszym USD wyparowuje efekt jastrzębiej RPP i prezesa Adama Glapińskiego, a PLN znów mocno traci. O godz. 15 kurs euro zbliża się do 4,52 zł, kurs dolara jest już powyżej 3,97 zł, kurs franka to już blisko 4,29 zł, a kurs funta przekracza 5,39 zł.

EUR bez wsparcia, HUF się stara, a GBP zyskuje

Warto wspomnieć też o piątkowych odczytach. Niestety trudno w tym przypadku uciec od tematu inflacji. Pewne światełko w tunelu pojawiło się za naszą zachodnią granicą, gdyż dziś potwierdzono wstępne dane za styczeń i CPI w ujęciu rocznym poszło tam w górę o 4,9%, przy +5,3% w grudniu. Jeszcze za wcześnie na otwieranie szampana, ale każdą taką publikację warto przyjmować jako dobry znak. Mniej kolorowo jest na Węgrzech, gdzie dynamika cen wynosi już 7,9%, czyli raźno podąża za polską. Taki rezultat przebił prognozy, co pewnie będzie skutkowało dalszą presją na tamtejszy bank centralny, który w styczniu dokonał już 8 podwyżki stóp z rzędu. Obecnie główna stopa wynosi tam 2,9%. Pozytywnie po tych danych zareagował węgierski forint, ale w ciągu dnia efekt ten jest coraz mniej widoczny. Last but not least, czyli szybka wycieczka na Wyspy. Brytyjski PKB w 4 kwartale 2021 r. zyskał 6,5%, co jest świetnym wynikiem dla rozwiniętej gospodarki, nawet w trakcie pocovidowego odbicia. Poranne publikacje (wśród których była też np. produkcja przemysłowa) bardzo dobrze wpłynęły na funta, który zyskuje na szerokim rynku i nie ugina się nawet przed dolarem. Kurs GBP/USD po południu utrzymuje się powyżej 1,35 $.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Słaby finisz dobrego tygodnia na EUR

27 maja 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

FOMC ostrzy pazurki

26 maja 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Euro na hamulcu

25 maja 2022

Krzysztof Adamczak