We Włoszech niemożliwe nie istnieje, w Polsce zresztą też.

Dziwny romans.

Włosi zagarniają dla siebie coraz więcej uwagi inwestorów z całego świata. Powoli jednak rozbawienie przeradza się w coraz większy niepokój, a nawet strach. Już sama idea utworzenia rządu lewicowo-prawicowego, wydawała się absurdalna, ale z każdym dniem życie przynosi kolejne zaskakujące scenariusze. Nowy program rządu w Rzymie opierał się na dwóch filarach. Jedni chcieli rozdawać, drudzy nie chcieli zabierać. Wydawać by się mogło, że ktoś w tej koalicji musi ustąpić. Okazuje się jednak, że wcale nie. Kiedy populistycznemu rządowi brakuje pieniędzy, zawsze można je wydrukować. Dla Włochów problemem nawet nie jest fakt, że potencjalne drukarki znajdują się poza granicami kraju. Według nowego pomysłu na półwyspie Apenińskim miałaby zostać wprowadzona waluta równoległa IOU (od słów I Owe yoU). Miałaby ona mieć zastosowanie w każdej transakcji, w której stroną jest państwo. W ten sposób Włosi planują wprowadzić do obiegu dodatkowe 100 mld euro. Co zaskakujące inwestorom ten pomysł nieszczególnie się spodobał, przez co rentowności włoskich obligacji gwałtownie wzrosły i obecnie są wyższe niż np. portugalskie, które mają rating śmieciowy.

NBP na giełdzie.

Trzeba przyznać, że i w Polsce nie brakuję wizjonerskich pomysłów. Członek RPP Eryk Łon do tej pory zasłynął chęcią cięcia stóp, podczas gdy cały świat myśli o ich podnoszeniu. Teraz przedstawił kolejny anty mainstreamowy pogląd. Proponuje, by bank centralny aktywnie inwestował na giełdzie, kupując akcje spółek, które w danym momencie są skrajnie niedoszacowane. Na pierwszy rzut oka ciężko znaleźć powiązanie między celami NBP a wycenami spółek na warszawskim parkiecie, ale jak zauważa Łon: “Jeśli chodzi o cele, które mógłby osiągać polski bank centralny, angażując się na polskim rynku akcji, to osobiście widziałbym cele te jako cele wielorakie, których jednak nie należy szczegółowo ujawniać publicznie”. To chyba tyle w temacie przejrzystości działań banku centralnego.

Złoty łapie oddech.

Rynek najwyraźniej nie potraktował tych słów zbyt poważnie. Nasza waluta dzisiaj wyraźnie się umacnia, co najprawdopodobniej można traktować w kategoriach szybkiej korekty. Wczoraj kursy wielu par złotówkowych osiągnęły tegoroczne maksima. Obecnie złoty jest 4-5 groszy poniżej tych ekstremów. Dolar kosztuje 3,63 zł, euro 4,28 zł, a frank szwajcarski 3,66 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Brak zaskoczenia

19 Wrz 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

Decyzja już wieczorem

18 Wrz 2019

Mateusz Wielewicki

Komentarz walutowy

W oczekiwaniu

17 Wrz 2019

Krzysztof Adamczak