Niższe odczyty dotyczące PKB i inflacji. Argentyna nikogo nie zszokowała swoim bankructwem. W oczekiwaniu na nowe cła.

Wolniej, ale ciągle szybko.

To zdanie równie dobrze pasuje do dynamiki PKB, jak i inflacji. Co do gospodarki, spadek był spodziewany, wstępne szacunki mówiły nawet o mocniejszym hamowaniu. Ostatecznie wynik na poziomie 4,5%, choć faktycznie niższy od odczytów z poprzednich kwartałów, ciężko nazwać rozczarowaniem. Głównym motorem napędowym pozostaje konsumpcja, wspierana przez rządowe programy socjalne. Ruszyły też inwestycje, choć tu akurat mamy do czynienia z mocnym efektem bazy, po ostatnim okresie posuchy. Jeszcze ciekawiej wypada odczyt inflacji. Mocno akcentowany jest jej spadek, w końcu wyniosła ona “zaledwie” 2,8%. Rzecz w tym, że jest to dalej wynik powyżej celu NBP. Jeszcze gorzej odczyt wygląda przy rozłożeniu go na czynniki, wtedy się okazuje, że najbardziej drożeje żywność, za którą obecnie płacimy o 7,2% więcej niż przed rokiem.

Argentyna bankrutuje… znowu.

Fakt równie zaskakujący, jak zaświecone światło w lodówce. Argentyna po raz kolejny ogłosiła potrzebę “dobrowolnego reprofilowania” swojego zadłużenia. Jest to spowodowane brakiem zgody co do opóźnienia spłaty 7 mld dolarów długu, który zapada w najbliższej przyszłości. Jest to już 9. niewypłacalność rządu w Buenos Aires, więc inwestorzy mieli już okazję się przyzwyczaić do takiego scenariusza. Z drugiej strony ciężko ich posądzać o jakieś wybitne wyciąganie wniosków, skoro dwa lata temu z wielkim zapałem wykupili stuletnie obligacje, które z wielkim optymizmem wyemitowała Argentyna. W samym kraju panuje kryzys, inflacja ostatnio przekroczyła poziom 50%, PKB kurczy się w tempie 6% rocznie, szaleje bezrobocie, a argentyńskie peso staje się coraz bardziej bezwartościowe.

Kolejne akordy wojny.

Na szerokim rynku uwagę inwestorów przyciągają jeszcze dwie sprawy. Po pierwsze początek września oznacza wprowadzenie wyższych ceł na część chińskiego importu w USA. Pekin już wcześniej zapowiedział retorsje, więc początek przyszłego tygodnia może być gorący. Zwłaszcza że kończą się wakacje, co powinno skutkować powrotem do normalnego wolumenu na rynkach. Drugą kwestią poruszaną przez inwestorów jest ziarno zwątpienia, które zasiał Klaus Knot członek EBC. Przyznał on, że nie jest przekonany co do konieczności wznawiania programu QE. Jest to raczej fakt medialny i należy pamiętać, że jedna jaskółka wiosny nie czyni i dalej głównym scenariuszem jest mocne luzowanie polityki pieniężnej w strefie euro.

Złoty tydzień kończy neutralnie, z jednej strony tanieje wspólna waluta do poziomu 4,37 zł, z drugiej nieznacznie drożeje dolar oraz funt. Za “zielonego” zapłacimy 3,97 zł, brytyjska waluta kosztuje 4,84 zł. Stabilna pozostaje wycena franka, kurs CHFPLN utrzymuje się przy poziomie 4,02 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Złoty odrabia straty

15 Lis 2019

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Niemcy bronią się przed recesją

14 Lis 2019

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Trumpa naginanie woli

13 Lis 2019

Krzysztof Adamczak