Politycy uwielbiają pokazywać swoją siłę i sprawczość, tym bardziej tacy z autorytarnym zacięciem. Gorzej, gdy ich działania są mało racjonalne, a tym samym odnoszą skutek odwrotny od zamierzonego, powodując np. przeceną rodzimej waluty. Doskonały przykład otrzymaliśmy w ostatnich godzinach z Turcji. Na szczęście przynajmniej na razie sytuacja tureckiej liry nie wpływa szczególnie na pozycję polskiego złotego, który w trakcie poniedziałkowej sesji radzi sobie naprawdę dobrze.

Turecka myśl ekonomiczna (polityczna)

Dzisiaj nie można pominąć tematu waluty, na którą spoglądamy dość rzadko. Turecka lira zalicza jedną z najgorszych sesji w swojej historii, a obserwatorzy nazywają to jasno i wyraźnie: krachem. Po południu na parze z dolarem amerykańskim widzimy osłabienie liry o 10% w stosunku do piątkowego zamknięcia, czyli udało się jej wymazać przynajmniej część spadków z ostatniej nocy, ale pokazuje to, z jakim problemem musi się mierzyć TRY. Wyjaśnienie tej sytuacji jest niezwykle proste: tak kończy się ręczne sterowanie polityką monetarną przez władzę wykonawczą. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zdymisjonował dotychczasowego szefa banku centralnego Naci Agbala. Wszystko przez to, że ten śmiał działać niezależnie, próbując ograniczyć inflację i osłabienie krajowej waluty, równocześnie odbudowując zaufanie inwestorów do swojego państwa. Agbal cieszył się swoją pozycją jedynie od listopada (trzeci prezes w ciągu 2 lat), a od przejęcia przez niego sterów Rada Polityki Monetarnej aż trzykrotnie podwyższyła stopy procentowe. Jednak ostatnia z podwyżek (czwartkowa) przelała czarę goryczy u najważniejszej osoby w Ankarze, a z Erdoganem zwyczajnie się nie dyskutuje. Tak samo z jego poglądami w temacie ekonomii, gdyż w przeciwieństwie do wszystkich podręczników turecki prezydent uważa, że to wyższe stopy napędzają inflację. Stąd w tej chwili oczekiwania rynków, że nowy prezes Sahap Kavcioglu nie będzie miał odwagi prowadzenia racjonalnej polityki monetarnej i usłużnie będzie ją poluźniał. Taki scenariusz może doprowadzić do zupełnego braku kontroli nad wzrostem cen, dodatkowo napędzanego przez słabnącą lirę, której spadków nie będzie w stanie powstrzymać bank centralny. Nie będzie w stanie, gdyż do przeprowadzania interwencji walutowych niezbędne są rezerwy, których Turcy zwyczajnie nie posiadają, m.in. dlatego, że według Goldman Sachs już w ubiegłym roku przeznaczyli aż 100 mld dolarów na obronę kursu liry. Jednak nie tylko TRY jest obciążony przez działania Erdogana. Na giełdach zniżkują również europejskie banki, które decydowały się na inwestycje w Turcji. Na razie można tylko współczuć mieszkańcom tego kraju i liczyć, że sytuacja liry w dłuższej perspektywie nie obciąży innych walut z koszyka rynków wschodzących, w tym polskiego złotego. Dodatkowo będzie ona przestrogą dla polityków z innych państw, że niezależność banków centralnych pozostaje ważnym czynnikiem dla inwestorów.

Złoty oddech

Na szczęście przynajmniej w trakcie poniedziałkowej sesji sytuacja liry nie ciąży szczególnie polskiemu złotemu. Oznaki niepewności oczywiście możemy znaleźć, ale na razie tylko na parze z CHF. Przy tureckim zamieszaniu frank znowu korzysta ze swojej pozycji safe haven, umacnia się w stosunku choćby do euro, a finalnie także do PLN. Przed godz. 15 kurs franka wynosi 4,173 zł (+0,05%). Rodzima waluta podąża w ślad za wydarzeniami na szerokim rynku, gdzie pewna poprawa sentymentu, a raczej chwilowe odrzucenie w niepamięć dominujących ostatnio tematów, pozwala na wzrosty na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD bez wielkiego przekonania, ale jednak podąża na północ i po południu balansuje na 1,192 $ (+0,1%). Skąd takie ruchy? Rentowności amerykańskich 10-latek spadły poniżej 1,7% i choć trudno odebrać to jako zmianę trendu, to jednak możemy przynajmniej mówić o pewnym wyhamowaniu tendencji zwyżkowej. Możemy mieć też do czynienia z odreagowaniem ostatnich ruchów, związanych m.in. z posiedzeniem FOMC i pozycjonowaniem rynku pod nadchodzące wystąpienia członków Rezerwy (już dziś swoje kolejne 5 minut ma Jerome Powell). A skoro „zielony” słabnie na szerokim rynku, to znajdujemy tego odbicie także na USD/PLN. Kurs dolara jest w okolicach 3,86 zł (-0,4%). Wreszcie nasza waluta podejmuje jakąkolwiek walkę z EUR. Kurs euro zbliża się do psychologicznego poziomu 4,60 zł (-0,25%), a gdyby udało się go pokonać, to możemy być świadkami wykreowania jeszcze mocniejszego ruchu na południe. Jednym z najsłabszych aktorów poniedziałkowego rynku FX jest GBP. Dziś nikt nie zaprząta sobie głowy postępującą na Wyspach akcją szczepień, a szterlingowi ciążą niespełnione przez Bank Anglii oczekiwania rynków. Dodatkowo brytyjska waluta od pewnego czasu zdaje się jednak aż nazbyt silna w stosunku do fundamentów i musimy od czasu do czasu liczyć się z jej lekką przeceną. Kurs funta znajduje się przy 5,34 zł (-0,6%).

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Na giełdach risk on, a na walutach risk off

27 Lip 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Powrót pandemii kołem ratunkowym dla Fed

26 Lip 2021

Krzysztof Pawlak