Dużo danych, ale gwiazda może być tylko jedna

13 Paź 2021

Po dość ubogim pod względem danych makro początku tygodnia środa przynosi więcej publikacji. Dotyczyły one tak istotnych gospodarek, jak Chiny, Wielka Brytania, Niemcy czy cała strefa euro. Jednak wszystkie one razem wzięte mogą mieć mniejszy impakt na rynki niż amerykańska inflacja.

Wysoko, ale stabilnie

Amerykanie chyba powinni przyzwyczaić się już do inflacji przekraczającej 5%, gdyż od maja nie schodzą poniżej tej wartości (w ujęciu rocznym). Tym razem CPI za wrzesień minimalnie przebiło prognozy i zatrzymało się na 5,4%. Stabilność godna podziwu, ponieważ taki sam rezultat widzieliśmy w czerwcu i lipcu, jedynie sierpień był nieznacznie słabszy (5,3%). Przynajmniej chwilowo taki odczyt może znowu podbić oczekiwania wobec rozpoczęcia normalizacji polityki pieniężnej przez Fed już na najbliższym posiedzeniu (3 listopada). Normalizacja w tym przypadku będzie zapewne oznaczać tapering, czyli rozpoczęcie wygaszania programu skupu aktywów. Czy jednak odczyty inflacyjne mogą nas jeszcze przybliżyć do takiej decyzji? Osobiście nie wykluczam, że gołębie skrzydło FOMC może stwierdzić, że przecież dynamika cen się nie zwiększa i jest w tej chwili właśnie stabilna. A wszystko to dzieje się bez ingerencji władzy monetarnej, więc czy rzeczywiście interwencja jest niezbędna? Jastrzębie mogą odpowiedzieć, że presja inflacyjna rozlewa się już powoli po całej gospodarce, a m.in. ceny surowców, kryzys energetyczny i niekończące się problemy z łańcuchami dostaw będą tylko nasilały ten proces. Kto wygra tę batalię? Nie ośmielam się w tej chwili podejmować takiej predykcji, ale w tym kontekście zachęcam do zajrzenia w protokół z ostatniego posiedzenia FOMC, który pojawi się dziś wieczorem. Możliwe, że rynek i tak będzie potrzebował chwili na przetrwanie i interpretację tego wszystkiego. Po południu USD wciąż nie potrafi postawić się złotemu, a kurs dolara schodzi już poniżej 3,96 zł.

Nieźle, ale nie najgorzej?

Wysoką inflację można już coraz głośniej nazywać globalnym problemem. Dziś niemiecki Destatis potwierdził wrześniowe CPI za Odrą, które w ujęciu rocznym wzrosło o 4,1%. Jednak takiemu rezultatowi daleko do europejskiej czołówki, więc ta informacja tak naprawdę nie odbiła się szerokim echem. Z kronikarskiego obowiązku trzeba jednak przypomnieć, że wysoka dynamika cen obciąża także największą gospodarkę strefy euro. A skoro już przy eurozonie jesteśmy, to poznaliśmy dzisiaj także produkcję przemysłową tego bloku. We wrześniu rok do roku poszła ona w górę o 5,1%, przebijając tym samym prognozy, ale równocześnie jest to najsłabszy wynik od lutego. Możliwe, że powoli będziemy po prostu obserwowali wygaszanie efektu bazy, czyli wpływu odniesienia w stosunku do słabych publikacji w pandemicznym 2020 roku. Odczyty pomagały odbudowywać pozycję EUR na głównej parze walutowej świata, a efekt publikacji amerykańskiej inflacji zachwiał tym ruchem tylko na chwilę. Po wczorajszym wyznaczeniu tegorocznych minimów dziś obserwujemy odbicie, które skierowało kurs EUR/USD ponownie w pobliże 1,156 $. Nie ma za to dziś mocnych na złotego, a kurs euro jest już coraz bliżej 4,57 zł.

Samotni, ale wcale nie smutni

Brytyjczycy opublikowali dziś wstępne dane o tempie PKB za 3 kwartał. W ujęciu rocznym wyniosło ono 6,9% i było minimalnie lepsze od oczekiwań. Lepsza od prognoz była również produkcja budowlana, która rok do roku wzrosła o 10,1%. Przewidywania analityków przebiła także produkcja przemysłowa, która rdr poszła w górę o 3,7%. Właśnie dzięki wykazaniu korzystniejszych od prognoz wyników należy te odczyty uznać za pozytywne dla brytyjskiej gospodarki. Ich efekt na rynkach jest jednak ograniczony. Po południu główny londyński indeks FTSE 100 jest bardzo blisko poziomu wczorajszego zamknięcia. Funt szterling także nie odczuł efektu publikacji, gdyż zmiany w stosunku do euro czy dolara są tak naprawdę symboliczne. GBP ugina się jednak pod presją złotego, a kurs funta odkleił się wreszcie od 5,40 zł i zszedł już poniżej 5,39 zł.

Mocno, ale z obawami

Za jedne z istotniejszych danych z Państwa Środka (i to nie tylko dla tamtejszej gospodarki) można uznać publikacje dot. obrotu handlowego. W ujęciu rocznym we wrześniu eksport poszedł w górę o 28,1% i zdecydowanie przebił prognozy, uzyskując tym samym lepszy rezultat od poprzedniego. Gorzej wypadł import, który rok do roku wzrósł o 17,6%, nie spełniając oczekiwań na poziomie 20%. Jest to również najsłabszy wynik od stycznia. Możliwe, że częściowo odzwierciedla się w ten sposób m.in. problem z zasileniem sektora energetycznego odpowiednią ilością surowców niezbędnych do produkcji energii elektrycznej. Wszystko to składa się na bilans handlowy na poziomie ponad 66 bilionów dolarów, co jest najwyższym rezultatem od marca. Wzmocnienie juana na rynku jest jednak w trakcie dzisiejszej sesji niezbyt widoczne.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wygra strach czy nadzieja?

19 Paź 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Chiński smok obniża loty

18 Paź 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Tej siły nic już nie zatrzyma?

15 Paź 2021

Adam Fuchs