Dane z Polski zaskakują, PLN nie odpuszcza

21 cze 2022 Autor: Adam Fuchs

Wtorkowy kalendarz makro znowu nie rozpieszcza, ale tym razem nie dotyczy to naszego kraju, z którego napłynęły ciekawe publikacje. Na rynkach utrzymują się dobre nastroje, co niewątpliwie pomaga złotemu. Czy taki układ ma szansę trwać przez dłuższy czas?

Kolejne rekordy inflacji

Zaczynamy od odczytu dot. dynamiki cen, ponieważ ten temat nie schodzi z nagłówków. Tym razem mowa o inflacji producenckiej, która śrubuje rekordy XXI wieku. W maju wskaźnik PPI w ujęciu rocznym poszedł w górę o 24,7%. Mamy do czynienia z pokonaniem poziomu z kwietnia, ale (co bardzo rzadkie w ostatnich miesiącach) tym razem prognozy przeszacowały wynik. Co prawda mówimy o minimalnej korekcie, ale sam fakt jest wart odnotowania. Niestety każda kolejna publikacja PPI wskazuje, że jeszcze nie możemy myśleć o zmniejszaniu się presji inflacyjnej, a ceny producentów szybciej lub później, ale zapewne przełożą się na półki sklepowe. Tym razem chciałem jednak zwrócić uwagę na dość ciekawy aspekt rozważań inflacyjnych. Inflacja konsumencka nad Wisłą jest jedną z najwyższych w Europie, ale co interesujące jej dystans do dynamiki cen producentów jest jednym z mniejszych. W tej chwili w Polsce ta różnica wynosi niecałe 11%, gdy np. w Niemczech prawie 26%. Warto będzie zwracać uwagę na relację między tymi wskaźnikami w nadchodzących kwartałach.

Polscy pracownicy biedniejsi

Teraz przejdziemy do odczytu, który ma coraz większe znaczenie w kontekście tzw. drugiej rundy, czyli rozkręcającej się spirali płacowo-cenowej. Chociaż nie są to może bezpośrednio pozytywne informacje dla polskich portfeli. W maju przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach (powyżej 9 pracowników) wyniosło niecałe 6,4 tys. zł, co było zmianą rok do roku o 13,5%. Pierwszy raz od maja 2020 roku wskaźnik ten był niższy od dynamiki cen (13,9%), co oznacza, że inflacja zjada już całkowicie średni wzrost płac. Rezultat okazał się też zdecydowanie gorszy od prognoz (14,6%) i poniżej kwietniowej publikacji (14,1%). Dla perspektywy inflacyjnej to dobra wiadomość, ponieważ przynajmniej ten jeden czynnik nie będzie aż tak mocno podbijał dynamiki cen. Jednak oznacza to już także statystyczne „ubożenie” przeciętnych zatrudnionych. Jeśli dodamy do tego gorszy od oczekiwań wzrost zatrudnienia (2,4%), to rysuje się nam obraz rynku pracy, który może powoli popadać w coraz większe problemy. Czy to już jedne z pierwszych podmuchów recesji w Polsce? Jeszcze zdecydowanie za wcześnie na takie wnioski, ale już chyba coraz mniej obywateli wierzy, że lekarstwo na rekordową inflację będzie smaczne i bezbolesne.

Przemysł się trzyma

Na koniec polskich danych jeszcze majowa produkcja przemysłowa. W ujęciu rocznym poszła ona w górę o 15%, co było wynikiem lekko poniżej prognoz, ale to wciąż bardziej niż przyzwoity rezultat i poprawa w stosunku do zaskakująco słabego dla analityków kwietniowego odczytu (13%). Warto przy tym pamiętać, że zbliżona dynamika tego wskaźnika ostatnio była widoczna w 2010 roku. Tego typu publikacje mogą przeczyć tezie o nadchodzących problemach polskiej gospodarki. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że akurat produkcja przemysłowa z reguły wykazuje realne osłabienie, gdy kryzys już uderzył, a rzadko kiedy jest jego prognostykiem.

PLN wciąż naciera

Czyżby dobre nastroje związane z nadchodzącym latem i wakacjami przelały się na rynki? Trwa właśnie druga z rzędu sesja pod znakiem pozytywnego sentymentu. Oby tych humorów nie popsuł już jutro Jerome Powell. Z azjatyckich indeksów zniżkował tylko Szanghaj, a zarówno Hongkong, jak i Tokio zyskały po prawie 2%. W Europie czarną owcą jest Madryt, który traci (-0,7%) jako jedyny z istotnych parkietów. Wczorajsze zaległości nadrabia Paryż (+0,8%), ale większość ważnych giełd rośnie o przynajmniej 0,5%. Widać, że chęć do ryzyka rośnie, ponieważ jeszcze lepiej na tym tle wypada Warszawa, gdzie WIG20 idzie w górę już o 1,7% (chociaż warto w tym miejscu zaznaczyć, że wolumen obrotu dziś nie powala). Kontrakty na Wall Street wskazują, że Amerykanie również powinni otworzyć się wyraźnie powyżej kreski. USD cały czas traci, zarówno w szerszej perspektywie (indeks dolara wraca do równego 104), czy też wobec euro, gdzie kurs EUR/USD znajduje się w okolicach 1,055 $, ale także w stosunku do złotego, a kurs dolara schodzi poniżej psychologicznego 4,40 zł. PLN doświadcza kolejnego dobrego dnia, ale sporo wskazuje, że jest to w dużej mierze odbicie rynkowego sentymentu. A ponieważ ten wspiera dziś również wspólną walutę, to zyski w stosunku do EUR są prawie żadne, a kurs euro utrzymuje się powyżej 4,64 zł. Złoty odbudowuje powoli swoją pozycję wobec CHF, kurs franka jest już poniżej 4,55 zł. Gdzieś pośrodku tej walki znalazł się dziś GBP, kurs funta balansuje na 5,40 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Bail-out wisi nad rynkiem

03 paź 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Inflacyjny szczyt coraz wyżej

30 wrz 2022

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Powrót “oznak życia” na GBP

29 wrz 2022

Krzysztof Pawlak