Inflacja nie jest problemem, mimo że coraz więcej w jej przypadku ważą koszty energii, a ceny ropy kontynuują marsz w górę. Bezrobocie staje się coraz mniejszym kłopotem, chociaż wciąż pozostaje powyżej poziomów sprzed pandemii. Nastroje w przedsiębiorstwach przemysłowych są świetne, mimo rosnących obaw co do rozwoju nowych mutacji koronawirusa w Azji, które mogą jeszcze bardziej zaburzyć już poszarpane łańcuchy dostaw. Czerwiec zaczyna się na rynkach z wyśmienitym nastawieniem.

Inflacja? A na co to komu?

Inflacja interesuje inwestorów tylko wtedy, gdy w związku z nią boją się jakiejś reakcji ze strony banków centralnych. A mimo kolejnych coraz wyższych odczytów w większości gospodarek, mur decydentów stojących za ultraluźną polityką wciąż trzyma się mocno. W tej sytuacji rynki nie zaprzątają sobie głowy zmianami, które nie mają nastąpić w nadchodzących kwartałach i wchodzą w czerwiec z risk on wypisanym na sztandarach. Zanim jednak o dzisiejszych notowaniach, dajmy miejsce statystykom. GUS-owski szybki szacunek za maj wykazał dynamikę cen na poziomie 4,8%. Ale oczywiście od NBP usłyszymy, że ma ona przejściowy charakter i jest zależna od czynników zewnętrznych, dlatego nie powinniśmy się nią przejmować. Eurostat podał dziś swój szacunek dla strefy euro. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jeszcze kilka miesięcy temu eurozona zmagała się z deflacją (obecnie dotyka one jedynie Grecji). Teraz ceny rosną już w tempie 2%, czyli wypełniono cel inflacyjny EBC. Zasadniczo nikogo nie dziwi wyższa inflacja, nawet gdy przekracza ona prognozy, więc w ostatnich dniach można odnieść wrażenie, że jest ona wręcz ignorowana. Czy słusznie, to pokaże czas. Ja chcę tylko zwrócić uwagę, że w przypadku strefy euro głównym obciążeniem są koszty energii, które poszły w górę o ponad 13% w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej. Efekt bazy efektem bazy, ale większość ekspertów jest zgodna, że wzrosty w tym sektorze mogą nie zatrzymać się tak szybko.

Dobre dane napływają z europejskiego rynku pracy. Według metodologii Eurostatu w kwietniu stopa bezrobocia w eurozonie spadła do 8%, a w całej UE utrzymała się na poziomie 7,3%. Pozostał jeszcze dystans do pokonania względem rezultatów sprzed wybuchu pandemii, ale kierunek jest pozytywny, a co może najistotniejsze w długiej perspektywie, to fakt, że zmiany nie są gwałtowne, ale za to postępują stabilnie. Świetnie wygląda to w przypadku Polski, która jest liderem rankingu ze wskaźnikiem wynoszącym jedynie 3,1%.

Przemysł niczego się nie boi

Dziś otrzymaliśmy z Europy także pokaźny pakiet wskaźników wyprzedzających PMI w sektorze przemysłowym (z USA napłyną ok. godz. 16). Nastroje w przedsiębiorstwach są więcej niż dobre. Prawie wszystkie kraje wykazały wyniki lepsze od prognoz (oprócz Hiszpanii i Wielkiej Brytanii) i co istotne były one w okolicach albo powyżej 60 pkt, czyli menedżerowie są w dużej mierze przekonani o dobrych perspektywach w bliskiej przyszłości. W przypadku Polski było to 57,2 pkt, ale co ważne to o ponad 3 pkt więcej od rynkowych oczekiwań. Takie publikacje mogą niektórych zastanawiać. Media coraz śmielej donoszą o niepokojącym rozwoju nowych mutacji koronawirusa w Azji. Głównie mowa o wariancie wietnamskim, ale epidemiolodzy zwracają również uwagę choćby na Tajwan. Jeżeli azjatyckie gospodarki będą musiały się zamykać, może to mieć znaczący wpływ na globalny łańcuch dostaw. Skąd więc takie dobre nastroje wśród zarządzających firmami? Wskazówkę możemy znaleźć w coraz częściej pojawiających się informacjach, że przedsiębiorstwa wyciągnęły lekcję z zeszłego roku i teraz gromadzą więcej zapasów, co pozwoli im dłużej funkcjonować nawet przy problemach z dostawami niezbędnych surowców i komponentów.

Ropa chce więcej

Powyżej wspomniałem o kosztach energii oraz ich przełożeniu na inflację. Może być ono jeszcze większe w nadchodzącym czasie, gdyż ceny ropy naftowej mają dużą chęć do podążania na północ. Dzisiejsza sesja jest tego najlepszym dowodem. Przed godz. 15 za baryłkę WTI należy już płacić ponad 68,5$ (+3,3%). Jeszcze ciekawiej robi się na wykresie ropy Brent, która przebiła dziś psychologiczne 70$, a potem się nie zatrzymała i pokonała też 71$ za baryłkę (+2,5%). Oznacza to, że zamknęliśmy już koronakryzysową lukę i wróciliśmy do poziomów z przełomu 2019 i 2020 roku. A to może nie być jeszcze koniec. Za główną przyczynę uważa się rosnący popyt na czarne złoto, związany z odmrażaniem gospodarek i ich powrotem na ścieżkę wzrostową. Ostatnio zmalały też zapasy w USA, a powoli zaczyna się tam sezon wakacyjny, który z reguły wiąże się z większym zapotrzebowaniem. Na razie oddala się perspektywa zniesienia sankcji nałożonych na Iran, więc tamtejsza ropa nie zaleje jeszcze całego świata. Dodatkowo okazało się, że wydobycie OPEC+ w maju było niższe niż zapowiadane. Właśnie dziś spotyka się naftowy kartel, który ma ustalić porozumienie o dalszym zwiększeniu wydobycia. Jednak część ekspertów uważa, że nawet większa podaż nie wpłynie w średnim i długim terminie na spadek cen, a w tym roku możliwe jest osiągnięcie 80$ za baryłkę.

Risk on po całości

Risk on ma się dziś bardzo dobrze, a giełdy mienią się piękną zielenią. Jedynie niektóre azjatyckie indeksy miały dziś problem, ale na nie większy wpływ mogą mieć doniesienia o pogarszającej się sytuacji epidemiologicznej na Dalekim Wschodzie. W Europie prawie wszystkie najważniejsze parkiety (oprócz Madrytu) rosną o ponad 1 p.proc., a liderami są Amsterdam i Frankfurt. Wyznaczane są historyczne szczyty i nikt nawet nie chce myśleć o jakiejkolwiek korekcie. Sky is the limit. W tych warunkach słabiej radzi sobie GPW, ale w kontekście WIG20 dużym obciążeniem są notowania CD Projekt SA, który pokazał bardzo słabe wyniki finansowe. Na forexie zastanawiająco zachowuje się kurs EUR/USD, który utrzymuje się stabilnie powyżej 1,22$, ale powoli zauważalna jest chęć do umocnienia ze strony „zielonego”. Z pozytywnego sentymentu korzysta polski złoty, który zyskuje w stosunku do głównych walut. O godz. 14:30 kurs euro utrzymuje się poniżej 4,47 zł, kurs dolara próbował już testować 3,65 zł, ale to wsparcie wciąż wytrzymuje napór. Kurs franka odbił się lekko powyżej 4,06 zł, a najsłabiej radzi sobie GBP, gdyż kurs funta znalazł się poniżej 5,18 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

No to ruszyli

22 Cze 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Zakazane słowo na „I”

21 Cze 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

EBC nie chce iść drogą Fed

18 Cze 2021

Krzysztof Pawlak