Cóż tam, panie, w gospodarce? Chińczycy trzymają się mocno!

19 Paź 2020

Powoli w kontekście koronakryzsu możemy pokusić się o tezę, że czasem dobrze być przyczyną recesji, ponieważ można z niej wyjść najszybciej i ze spokojem patrzeć na problemy innych. Dzisiejsze chińskie dane makro uprawdopodabniają taką koncepcję. Po piątkowym odbiciu polski złoty wraca do głębokiej defensywy.

Smok nie śpi

Tydzień zaczynamy z ciekawymi informacjami dobiegającymi z Państwa Środka. Na pierwszy plan wysuwają się dane makro. PKB za 3 kwartał urosło w ujęciu rocznym o 4,9%. Chociaż wynik był gorszy od rynkowego konsensusu ustalonego na 5,2%, to jakże obraz chińskiej gospodarki różni się od tego, co obserwujemy w Europie czy w Ameryce. Może i rezultat wzrostu gospodarczego znalazł się poniżej oczekiwań, ale za to inne odczyty o bliższym i krótszym horyzoncie czasowym (dokładnie wrześniowe) zdecydowanie przebiły prognozy. Produkcja przemysłowa urosła o 6,9%, a sprzedaż detaliczna o 3,3%. Jeśli zbierzemy te wszystkie publikacje razem, to wyłania się z nich jasny przekaz. Chiny, które niewątpliwie wpędziły świat w pandemię, poradziły sobie najszybciej z opanowaniem wirusa (nadal robią to bezprecedensowymi środkami, gdy w ciągu kilku dni potrafią przetestować całe 11-milionowe miasto) i w ten sposób najszybciej wracają na ścieżkę wzrostową. Plany drugiej gospodarki świata na przejęcie koszulki lidera mogą się w ten sposób ziścić szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał.

Drugim interesującym newsem, który dobiegł z Państwa Środka w ostatnich dniach, jest informacja o wprowadzeniu do obiegu (na razie w ograniczonym, testowym wymiarze) cyfrowego juana. W tym momencie Bank Ludowy Chin będący emitentem tego nowego środka płatniczego staje się prekursorem takich rozwiązań wśród banków centralnych, z których większość jest zainteresowana wprowadzeniem własnych cyfrowych walut. Ma to być w pewnym sensie odpowiedź centralnych bankierów na kryptowaluty, czy też projekty typu Libra (od Facebooka). Na początek BLC rozdał po 200 cyfrowych juanów (równowartość 29,75$) wyselekcjonowanej grupie 50 tys. mieszkańców miasta Shenzhen. Po ściągnięciu aplikacji na telefon mogą oni korzystać ze środków zgromadzonych w portfelu do płatności w sklepie czy też regulować należności w innej aplikacji, przez którą np. zamawiają jedzenie. Nie można jednak cyfrowego juana mylić z kryptowalutami, ponieważ nie korzysta on z technologii blockchain, a wręcz przeciwnie jest pod całkowitą kontrolą BLC, które w ten sposób może jeszcze łatwiej śledzić przepływ środków niż ma to miejsce do tej pory (w przypadku przepływów bankowych, a już zdecydowanie gotówki). Szerokie zastosowanie takiego rozwiązania da zupełnie nowe możliwości chińskim bankierom, którzy będą mogli łatwiej przeciwdziałać praniu pieniędzy, czy finansowaniu terroryzmu, ale równocześnie śledzić i odcinać od środków niepokornych obywateli. Takie targetowanie może pomóc w trakcie kryzysów w kierowaniu pomocy do konkretnych grup społecznych, rynków, czy regionów, ale równocześnie może pomagać w ograniczeniu i tak niewielkich swobód obywatelskich w tym kraju. Cyfrowy juan ma jeszcze jeden cel, skierowany już do świata zewnętrznego. Ponieważ klasyczny juan nie potrafi zawojować rynku walut, to jego cyfrowy odpowiednik ma być większą zachętą dla inwestorów do lokowania swoich środków.

Złoty nie może wstać

Warto wspomnieć o publikacjach GUS dotyczących rodzimego rynku pracy. Dobra informacja dotyczy płac w sektorze korporacyjnym, które w ujęciu rocznym poszły w górę o 5,6% przy oczekiwaniach na poziomie 4,5%. Zła dotyczy wzrostu (a raczej spadku) zatrudnienia z wynikiem -1,2%, czyli o 0,1% gorszym od prognoz. Niestety dla rodzimej waluty dane makro mają mały wpływ na jej postrzeganie przez inwestorów. W głównej orbicie zainteresowań znajduje się oczywiście rozwój pandemii, która w coraz większej mierze dotyka Polskę, jak i cały nasz kontynent. Chociaż na rynkach trudno mówić dziś o risk off, to brakuje odważnych gotowych na kierowanie kapitału w kierunku PLN. Wyjątkiem jest kurs dolara, który o godz. 14 znajduje się w okolicach 3,875 zł, ale wynika on z niezwykłej słabości USD na otwarciu tygodnia. Główna para walutowa świata szybuje dziś w kierunku północnym, co daje nam już zmianę o prawie 0,6% i dalszą szarżę w kierunku 1,179$. Wracając do złotego, od tygodnia (oprócz piątku) znajduje się on pod silną presją podażową i na razie za scenariusz bazowy należy przyjąć jego dalsze osłabienie. W tych okolicznościach kurs euro po godz. 14 zbliża się do 4,57 zł, kurs franka pokonał 4,26 zł, a kurs funta znajduje się powyżej 5,04 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Janet Yellen znów na ważnym stanowisku

24 Lis 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Ofensywa optymizmu

23 Lis 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

A na co komu budżet?

20 Lis 2020

Krzysztof Adamczak