Nowy cykl w polityce monetarnej nieśmiało, ale coraz wyraźniej wkracza do działań bankierów centralnych, a dziś (choć w umiarkowanym stopniu) do gry weszli Australijczycy. A skoro już nawet prezes NBP delikatnie zmienia swoją retorykę, to wiedz, że coś się dzieje (posiedzenie RPP w czwartek). Na razie przełożenie tych wydarzeń na rynki jest ograniczone, ale one zdają się czekać na wyraźniejszy impuls zza oceanu.

Powoli, powolutku

Kruszy się mur ultraluźnej polityki monetarnej. Dzieje się to w wolnym tempie, ale właśnie to może być najbardziej racjonalne podejście, które z jednej strony nie zburzy wciąż kruchego ożywienia gospodarczego, a z drugiej pozwoli przeciwdziałać skutkom obecnej doktryny, czyli np. przegrzaniu rynków i przyspieszającej inflacji. Do prekursorów nowego cyklu, do których możemy zaliczyć m.in. Islandię, Węgry i Czechy, teraz dołączyli Australijczycy. Co prawda Bank Rezerwy Australii utrzymał główną stopę na poziomie 0,1%, a co więcej potwierdził, że nie zamierza jej zmieniać do 2024 roku, ale równocześnie rozpoczął tzw. tapering. Oznacza to, że ograniczy skup aktywów w ramach swojego programu QE, będzie on tygodniowo o 1 mld AUD niższy. Chociaż trudno uznać takie działanie za drastyczną zmianę, to w obecnym otoczeniu rynkowym, które hasło normalizacji polityki monetarnej wciągnęło na indeks ksiąg zakazanych, decyzja RBA została przez dużą część inwestorów uznana za jastrzębie posunięcie. Skutkowało to umocnieniem dolara australijskiego na szerokim rynku, który jednak otrzymuje w trakcie sesji drobną korektę. Po południu kurs AUD/PLN wciąż znajduje się powyżej 2,87 zł.

Światełko w tunelu

A skoro już przy bankierach centralnych jesteśmy, to nie możemy milczeć, gdy głos zabiera prof. Adam Glapiński. Szef NBP udzielił wywiadu dziennikowi Financial Times (chyba woli kompetentnych dziennikarzy z zagranicy od zadających bezsensowne pytania polskich żurnalistów). Co prawda prezes powtórzył dobrze znane już formułki o przejściowym charakterze wyższej inflacji, która dodatkowo napędzana jest głównie przez faktory zewnętrzne i administracyjne, czyli niezależne od RPP. Według niego dynamika cen po odjęciu czynników regulacyjnych i podażowych ma być zbliżona do 2,5%, czyli celu inflacyjnego NBP. Jednak w wypowiedziach Glapińskiego pojawił się nowy wątek, który może wskazywać na powolne, ale jednak zmieniające się postrzeganie „wiecznie” przejściowej inflacji. Jeśli Rada zaobserwuje, że w ciągu kilku kwartałów wzrost cen będzie napędzany przez czynniki popytowe, to wtedy wkroczy ona do akcji. I tutaj padły chyba najważniejsze słowa, kiedy może to nastąpić: „Trudno precyzyjnie powiedzieć, ale raczej nie wcześniej niż jesienią tego roku. A może dopiero w połowie przyszłego roku”. Po raz pierwszy w wypowiedziach szefa rodzimego banku centralnego pojawiła się wzmianka, że w ogóle rozważana jest przez niego korekta w polityce monetarnej jeszcze w tym roku. Powiem krótko: szok i niedowierzanie oraz lepiej późno niż wcale. Czwartkowe posiedzenie RPP może być ciekawsze, niż do tej pory się nam wydawało.

Wtorek bez przekonania

Wczorajsza sesja przebiegała na rynkach bardzo sennie. Dziś do gry wracają Amerykanie, co może zwiastować, że pojawią się silniejsze impulsy. Na razie nastroje można opisać jako lekko negatywne, choć wciąż jesteśmy blisko poziomów wczorajszego zamknięcia. W Azji z najważniejszych indeksów na plusie zamknęło się tylko Tokio. W Europie o godz. 15 nad kreską znajduje się jedynie Madryt, ale po otwarciu Wall Street jeszcze wiele może się zmienić. Na forexie widać za to jedną, istotną zmianę. Dolar przystąpił do ataku, a kurs EUR/USD zszedł już poniżej 1,183 $. Co ciekawe, nie jest to jeszcze szczególnie dostrzegalne za parach złotowych. Kurs euro jest tylko lekko poniżej 4,50 zł, kurs dolara znów balansuje na 3,80 zł, kurs franka znajduje się nieznacznie powyżej 4,11 zł, a kurs funta zakotwiczył przy 5,26 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

W Turcji i w strefie euro dwucyfrowe odczyty inflacyjne

03 Sie 2021

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Sierpień dla złotego?

02 Sie 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Letnie przesilenie

30 Lip 2021

Adam Fuchs