Kiedy Black Friday nabiera nowego znaczenia

29 Lis 2021

Koniec zeszłego tygodnia miał być nudny z powodu ograniczonego udziału Amerykanów w handlu (Święto Dziękczynienia). Jednak po raz kolejny zgodnie z zasadą „oczekuj nieoczekiwanego” doszło do wyprzedaży wielu aktywów. Wszystko przez doniesienia o nowym wariancie koronawirusa, który rozlał obawy po większości rynków. W poniedziałek obserwujemy uspokojenie nastrojów, ale wszyscy z uwagą będą przysłuchiwać się kolejnym doniesieniom o Omikronie.

Huragan Omikron

Zasadniczo właśnie tego można się było spodziewać. Nowe, potencjalnie groźne mutacje koronawirusa wykluwające się w rejonach z niskim wyszczepieniem, a następnie rozlewające się po całym świecie. W krajach z południa Afryki ochronę poszczepienną ma tylko kilkanaście procent obywateli, co daje idealne warunki do dalszego rozwoju SARS-Cov-2. Rynki zostały w piątek uderzone informacją o wariancie Omikron (wtedy jeszcze nie miał nawet nadanej nazwy), a ponieważ w praktyce był on (i w dużej mierze wciąż jest) zagadką, to zobaczyliśmy paniczną wyprzedaż wielu aktywów. Po przebijaniu kolejnych poziomów włączały się stop lossy (automatyczne zamykanie pozycji przy określonej stracie), które jeszcze bardziej napędzały wyprzedaż. Główne indeksy giełdowe spadły o kilka punktów procentowych (tutaj przodowała Europa), kapitał uciekał z walut rynków wschodzących w stronę safe haven, ale najmocniejszy cios otrzymała ropa naftowa. Była to najsłabsza sesja czarnego złota w tym roku, a jego główne indeksy zaliczyły nawet 13% zniżkę. Wszystko przez to, że wprowadzenie dodatkowych ograniczeń, jak np. zakazów przemieszczania, najmocniej uderzy właśnie w ten rynek. W poniedziałek notowania ropy otworzyły się kilka dolarów powyżej piątkowego zamknięcia, ale w trakcie dnia wykresy są praktycznie płaskie. Jeżeli panika w najbliższych dniach nie powróci na rynki, to kluczowe będzie czwartkowe posiedzenie OPEC+. Kartel zdecyduje wtedy, czy kontynuuje podnoszenie wydobycia, czy w związku z nasileniem obaw i spadkiem cen zatrzyma ten proces.

Steady Monday?

W poniedziałek wiele indeksów otworzyło się na plusach, chociaż wciąż trudno mówić o szybkim odrabianiu strat po piątkowej wyprzedaży. Wygląda to w większej mierze na wyciszenie panicznych nastrojów i oczekiwanie na nowe informacje dot. Omikrona, a następnie na decyzje władz odnośnie do dalszych obostrzeń. Zresztą Azja nie wróciła nawet do zwyżek, a np. japoński Nikkei zamknął się ze stratą 1,63%. W tym przypadku mogła rezonować decyzja tamtejszych władz o wprowadzeniu zakazu wjazdu do kraju dla cudzoziemców. Za to po południu wciąż zielona jest Europa, gdzie oprócz niemieckiego DAXa (+0,7%) większość głównych indeksów wyraźnie przebija +1%. Do wzrostów mniej przekonana jest Warszawa, ale mimo wszystko stara się podążać za ogólnym sentymentem. GPW zapewne szczególnie nie pomaga słaby złoty, ale jest to tylko jeden z problemów, z którym musi mierzyć się słabnący przez cały listopad warszawski parkiet. A skoro przy złotym jesteśmy, to także jego dotknęła piątkowa panika, a część kursów nie była daleka od testowania tegorocznych (bardzo niedawnych) maksimów. Początek tygodnia jest dla PLN trochę łaskawszy, ale wciąż znajduje się on pod wyraźną presją. Możliwe, że nie będzie ona słabnąć przynajmniej do posiedzenia RPP w przyszłym tygodniu, gdzie rynek oczekuje kolejnej podwyżki stóp procentowych. Jeśli Rada znajdzie argumenty przeciw takiemu ruchowi (np. Omikron, rządowa tarcza antyinflacyjna, niższe ceny ropy), to złoty może pogrążyć się w dalszym upadku. Po godz. 14 kurs euro jest minimalnie poniżej 4,70 zł, kurs dolara wciąż powyżej 4,16 zł, kurs franka próbuje zejść pod 4,50 zł, a kurs funta balansuje na 5,55 zł.

Inflacja nie daje nam spokoju

Pozycją złotego może zachwiać również jutrzejszy wstępny odczyt inflacyjny za listopad. Konsensus rynkowy mówi o kolejnym wieloletnim rekordzie CPI w ujęciu rocznym na poziomie 7,3% (w październiku było to 6,8%). Pragnę tylko przypomnieć, że w ostatnich miesiącach ten wskaźnik w prognozach był z reguły niedoszacowany, dlatego nie zdziwiłoby mnie nawet zbliżenie się do 8%. Jednak w tym kontekście warto zajrzeć także na inne podwórka, ponieważ zdecydowanie nie jest to tylko polska bolączka. W Hiszpanii inflacja mimo oczekiwanego wyraźnego spowolnienia (4%) jeszcze mocniej przyspieszyła i wyniosła 5,6% (miesiąc wcześniej było to 5,4%). Takie poziomy na Półwyspie Iberyjskim ostatnio były widziane na początku lat 90. Niewiele lepiej sytuacja wygląda w największej europejskiej gospodarce. Niemiecki CPI w ujęciu rocznym wyniósł 5,2% (prognozy 5%) i zostawił wyraźnie w tyle październikowy rezultat (4,5%). To może być wyraźna wskazówka, że jutrzejszy odczyt dla całej strefy także przebije prognozy (4,5%). Czy jednak taki obraz zmieni cokolwiek w retoryce EBC? Śmiem wątpić…

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Drugi tydzień słabszy

14 Sty 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Inwestorzy nie boją się podwyżek stóp

13 Sty 2022

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

FED kontra inflacja

12 Sty 2022

Adam Fuchs