Dziś mija czas na porozumienie w sprawie pakietu pomocowego w Stanach. Ten na dogadanie się Londynu z Brukselą teoretycznie już minął. A o tym, kiedy złoty był mocny, już prawie zapomnieliśmy.

Każdy chce kompromisu, ale na własnych warunkach

Wtorek na rynkach przebiega pod dyktando negocjacji w sprawie pakietu fiskalnego w USA. Po tym, jak od kilku dni obserwujemy medialną ofensywę z jednej i drugiej strony zapewniającą, że porozumienie jest już tuż tuż, dzisiejsze niepowodzenie może okazać się dla rynków jeszcze bardziej bolesne. I choć w ostatnich 48 godzinach wszyscy najważniejsi politycy, z Donaldem Trumpem na czele, zadeklarowali chęć porozumienia, to wcale nie oznacza, że do niego dojdzie. Świadczyć o tym może rozpoczęcie procesowania w senacie alternatywnego pakietu o wartości zaledwie 500 mld dolarów, czyli kilkukrotnie mniej niż rozważany kompromis. Wszelkim negocjacjom nie pomagają nadchodzące wybory, a atmosferę dodatkowo podgrzewa zbliżająca się ostatnia debata telewizyjna kandydatów. I to chyba ona jest kluczem do zrozumienia ostatniego koncyliacyjnego zwrotu. Bezsprzecznie pakiet jest potrzebny i nikt nie chce wziąć na siebie winy za ewentualne fiasko rozmów.

BoE gotowy „na różne scenariusze”

Porozumienia nie udało się uzyskać także po drugiej stronie Atlantyku. Tu presja czasu jest jeszcze większa, zwłaszcza że przekroczony został już techniczny deadline. Umowa, której ciągle nie ma, musi przejść jeszcze administracyjną ścieżkę, a ta wcale nie jest najkrótsza. Prawdopodobieństwo, że uda się wprowadzić w życie nową umowę do końca roku z każdym dniem maleje, a już teraz jest raczej niewielkie. Podobnego zdania jest również Bank Anglii, który już teraz rozważa wprowadzenie ujemnych stóp procentowych, co by miało wyprzedzić konsekwencje twardego rozwodu. Presja na funta będzie już tylko rosnąć i wydaje się, że to może być największy przegrany nadchodzących tygodni na rynku walutowym. Ten na szczęście w ostatnim czasie zbudował całkiem sensowną poduszkę, więc przestrzeń do choćby tegorocznych minimów jest całkiem spora.

Złoty z białą flagą

Takiej poduszki brakuje za to naszemu złotemu. W ostatnim czasie ciężko nawet mówić o odwrocie, bardziej to przypomina pełną kapitulację, a kursy poszczególnych walut coraz śmielej upominają się o nowe szczyty. Najbliżej tegorocznych maksimów jest euro, któremu brakuje już zaledwie kilku groszy, więc niewykluczony jest atak jeszcze w tym miesiącu (czy nawet tygodniu). Frankowi również niewiele brakuje. Szwajcarska waluta kosztuje już 4,27 zł i jest najdroższa od maja. Wycena dolara utrzymuje się za to w okolicach wczorajszych poziomów i kurs USD/PLN wynosi 3,88 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Janet Yellen znów na ważnym stanowisku

24 Lis 2020

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Ofensywa optymizmu

23 Lis 2020

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

A na co komu budżet?

20 Lis 2020

Krzysztof Adamczak