Tej siły nic już nie zatrzyma?

15 Paź 2021

Czy jeszcze kogokolwiek dziwi dynamika cen w Polsce? Ewentualnie może ona zaskoczyć GUS, który nie doszacował jej w sygnalnym odczycie na koniec września. Powoli pytanie o osiągnięcie inflacji na poziomie 7% nie brzmi czy, ale kiedy?

Wysoko, coraz wyżej

GUS opublikował dziś finalny odczyt wskaźnika CPI za wrzesień. Ostatecznie dynamika cen w Polsce wyniosła 5,9%, co „poprawiło” wstępne wskazanie o 0,1 p.p. Niby niewiele, ale taka poprawka jeszcze bardziej podsyca dyskusję o dalszej ścieżce inflacyjnej. Część analityków wskazuje, że już na początku roku możemy zobaczyć wartość 7%. Nie martwmy się jednak, z pewnością listopadowe prognozy ekonomistów NBP ochłodzą takie gorące głowy. Po rozbiciu na kategorie okazuje się, że największym obciążeniem był transport, który poszedł w górę o 18,5% i w tym przypadku dosyć łatwo powiązać to z rosnącymi cenami paliw, na które wpływa oczywiście coraz droższa ropa naftowa. Znacząco wzrosły także ceny użytkowania mieszkania i nośników energii (7,2%), czy wydatki w restauracjach i hotelach (7%). Ogólnie towary podrożały o 5,6%, a usługi o 6,6%. Jedynie odzież i obuwie wykazały słabą dynamikę na poziomie 0,5%, ale w tym przypadku w ostatnich latach często widzieliśmy nawet spadki. Gdzie nie spojrzeć, to dostrzec można niesłabnącą presję inflacyjną, ponieważ choćby koszty transportu mogą podbić inne kategorie w kolejnych miesiącach. Pytanie o spiralę inflacyjną nie powinno chyba już brzmieć, czy ona występuje, tylko na jakim jej etapie jesteśmy?

Problem ogólnoeuropejski?

W tym miejscu należy zaznaczyć, że inflacja krocząca (powyżej 5%) nie dotyczy tylko Polski, inne kraje UE także dołączają do tego klubu. Warto jednak spojrzeć w innym kierunku, czyli państw, które nie są nawet blisko takich wartości. Dziś wskaźnik CPI za wrzesień opublikowały także Francja i Włochy. Nad Sekwaną w ujęciu rocznym wyniósł on 2,2% i był minimalnie wyższy od prognoz. Jednak za jeszcze istotniejsze można uznać, że ostatnio było to 1,9%, a więc ścieżka jest w tym przypadku również wyraźna. Jeszcze „lepiej” radzą sobie na Półwyspie Apenińskim, gdyż włoskie CPI rok do roku poszło w górę o 2,5%. Z jednej strony był to odczyt minimalnie niższy od oczekiwań. Niestety z drugiej strony ostatnio było to tylko 2%, więc przyspieszenie należy uznać za znaczące, a dodatkowo jest to najwyższe wskazanie od 2012 roku. Oby marzenia niektórych krajów (czy też banków centralnych) o wyższej dynamice cen (z powodu wcześniejszych zagrożeń deflacyjnych) nie przerodziły się w pewnym momencie w koszmar. Czego ani sobie, ani Państwu nie życzę.

Koniec tygodnia w niezłych nastrojach

Pozytywnie in plus zaskoczyła dziś wrześniowa sprzedaż detaliczna w USA. W ujęciu miesięcznym według prognoz miała ona spaść o 0,2%, a ostatecznie wzrosła o 0,7%. Lepszy od oczekiwań wynik pokazała też bazowa sprzedaż na poziomie +0,8%. To kolejne dowody na to, że amerykańska gospodarka (mimo wielu obiektywnych i przyczynowo globalnych zagrożeń) radzi sobie coraz lepiej. Powinna to być wskazówka dla Fed, ale warto pamiętać, że dane są po to, aby je interpretować, a interpretacje tych samych wskaźników mogą się znacząco różnić. W piątek na rynkach wciąż przeważa optymizm, choć nie jest on już tak wyraźny jak wczoraj. Azja zamknęła się jeszcze z przytupem, główny indeks w Hongkongu zwyżkował o 1,5%, a japoński Nikkei aż o 1,8%. Po południu w Europie nie wygląda to aż tak imponująco, ale główne indeksy rosną ponad 0,5%. W opozycji stoi Warszawa, gdzie WIG20 spada o 0,6%. Wiele zależy oczywiście od otwarcia w Nowym Jorku, ale początek wygląda nieźle, a sezon publikacji wyników spółek za 3 kwartał jak na razie pomaga notowaniom. Kurs EUR/USD podejmuje próby, ale coraz bardziej przykleja się do okolic 1,16 $, co powoli zarysowuje nam przynajmniej krótkoterminową konsolidację. Chociaż bez wielkiego przekonania to polski złoty powoli, acz stabilnie stara się umacniać. Przed godz. 16 kurs euro znajduje się poniżej 4,57 zł, kurs dolara wykazuje chęci podążania w kierunku 3,93 zł, a największą (jeszcze) zniżkę zalicza CHF, kurs franka jest poniżej 4,26 zł. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na GBP, który umacnia się dziś na szerokim rynku i nie inaczej jest w przypadku pary ze złotym, a kurs funta balansuje na 5,41 zł

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Wracamy do pandemicznego świata finansów

26 Lis 2021

Krzysztof Pawlak

Komentarz walutowy

Tarczownicy do szyku!

25 Lis 2021

Adam Fuchs

Komentarz walutowy

Kiedy słowa mogą ranić

24 Lis 2021

Adam Fuchs