TACO wraca do menu
Prezydent USA zadbał o to, by świąteczny nastrój nie zagrzał zbyt długo miejsca. We wtorek wracamy na rynki i znów mamy straszenie, szantaże, groźby. Inwestorzy, choć objedzeni pisankami, już myślą o TACO.
Nieznośna lekkość deadlinów
Pozostaje coraz mniej czasu nim upłynie kolejny już deadline dla Iranu. Jest on wyznaczony na środę o 2:00 w nocy czasu polskiego. Wczoraj na konferencji prasowej prezydent Trump zadeklarował, że jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana, to cały kraj zostanie zrównany z ziemią w trakcie jednej nocy. Trochę w odpowiedzi na te groźby Pakistan, Egipt i Turcja jako mediatorzy dostarczyły propozycję 45-dniowego zawieszenia broni z otwarciem Cieśniny Ormuz. Iran jednak tę propozycję kategorycznie i jednoznacznie odrzucił. Teheran wysłał własną 10-punktową odpowiedź i zażądał „permanent end to war” (a nie tylko „temporary ceasefire”), co oznaczałoby zakończenie wszystkich konfliktów regionalnych. Na liście żądań Iranu znalazły się też: protokół bezpieczeństwa dla Cieśniny Ormuz, zniesienie sankcji i wypłacenie odszkodowań wojennych. Trump nazwał propozycję mediatorów znaczącym, choć niewystarczającym postępem, zapowiedział, że deadline nie zostanie przesunięty i dorzucił jeszcze, że Iran ma mnóstwo czasu, by złagodzić stanowisko. Do odpowiedzi Teheranu jednak się nie ustosunkował, choć można zakładać, że stanowiska obu stron są skrajnie różne. Sekretarz Obrony Pete Hegseth podgrzewa atmosferę i zapowiada intensyfikację ostrzału w nadchodzących dniach. Rynki mimo to stawiają na scenariusz TACO (Trump Always Chickens Out) — wczorajszy ruch po doniesieniach o potencjalnym zawieszeniu broni pokazał, że Wall Street wierzy w wycofanie się Trumpa w ostatniej chwili.
Rozmowy rozmowami, a bomby swoje
Tymczasem wczoraj wieczorem Izrael zbombardował instalację petrochemiczną w South Pars – największym na świecie złożu gazu ziemnego (współdzielonym z Katarem) i głównym źródle energii domowej dla 93 milionów Irańczyków. Ogień został opanowany, ale szkody są w tym momencie trudne do oszacowania — to przypomnienie, o jaką stawkę toczy się gra. Każdy dzień konfliktu to kolejne miliardy potrzebne na odbudowę zniszczonej infrastruktury krytycznej. Trump w tym samym czasie zaskoczył kolejnym pomysłem, czyli przejęciem kontroli nad irańskim sektorem naftowym. Zasugerował jednocześnie, że można wykorzystać to narzędzie jako element presji wobec Chin w wojnie handlowej. Iran nie tylko nie ugina się pod presją deadline’u, ale sam eskaluje: irański minister młodzieży wezwał wczoraj młodych ludzi do utworzenia „human chain” wokół elektrowni, w odpowiedzi na groźby Trumpa. Równolegle Teheran publikuje swoją listę potencjalnych celów do uderzenia, na wypadek eskalacji ze strony USA.
W usługach coraz mniej optymizmu
Wbrew pozorom nie tylko wojną rynek żyje. Nie brakuje nam kolejnych figur makroekonomicznych, choć nie da się ukryć, że nad znaczną częścią z nich i tak unosi się cień Bliskiego Wschodu. Większość inwestorów dopiero dzisiaj wraca do pełnej gry po weekendowych świętach Wielkanocy. Zbiegło się to z odczytami PMI dla usług w Europie. I trudno tu o optymizm, choć zbiorczy wynik dla całej strefy okazał się nieco wyższy nie tylko od oczekiwań, ale – co kluczowe – również od granicy 50 pkt. Jednak wynik 50,2 pkt wpisuje się niestety w negatywny ostatnio trend, a ten bufor bezpieczeństwa radykalnie się zmniejsza. We wtorek decyzję w sprawie stóp procentowych podjęli Rumuni i zgodnie z przewidywaniami analityków utrzymali koszt pieniądza bez zmian. Większość banków centralnych w obecnych warunkach przechodzi w tryb wait & see i próbuje oszacować, jak duże będą konsekwencje wojny w Iranie. Globalna retoryka wokół polityki pieniężnej dość mocno przeszła z gołębiej na jastrzębią stronę. Coraz większa liczba medialnych analityków wchodzi do licytacji pt. „ile podwyżek stóp czeka nas w tym roku?”. W tym kontekście zawsze warto zapoznać się z „minutkami” z posiedzenia FOMC, które zostaną opublikowane jutro wieczorem.
Złoty dzisiaj pozostaje stabilny, nieznacznie tracąc względem euro, które kosztuje 4,275 zł. Kurs dolara pozostaje przyklejony do poziomu 3,70 zł, minimalnie za to tanieje frank, za którego zapłacimy 4,625 zł.
Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu Walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji" lub „doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do treści. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie treści w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.