Tarcza może i antyputinowska, ale za to proinflacyjna. Coraz mocniej nakręca się spirala płacowo-cenowa. Na domiar złego spadki na ropie wydają się skończone. Inflacja wciąż dostaje wsparcie z każdej strony.

Kolejna tarcza

Dziś na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej premier Morawiecki wraz ze swoimi przybocznymi zaprezentował założenia najnowszej tarczy. Można ją podzielić na dwie części. Pierwsza, od której wzięła się nazwa, skupia się na ograniczeniu zależności (przede wszystkim energetycznej) od Rosji. Rozbudowa gazociągów, taryfowanie gazu dla gospodarstw domowych i odbiorców wrażliwych, dywersyfikacja dostaw węgla. Te wszystkie punkty z pewnością mają swój sens, można dyskutować nad konkretnymi rozwiązaniami, ale ogólny kierunek jest prawdopodobnie słuszny. Co innego druga część tarczy, która skupia się na inflacji. Jej twórcy wykazali się absolutnym niezrozumieniem idei i przyczyn wzrostu cen i coś, co miało z założenia nas przed inflacją chronić, tylko dolewa oliwy do ognia. Kolejne rozdawnictwo środków jest najgorszym, co rząd mógł w tym momencie zaproponować. 

Słodko-gorzki wzrost

Dodatkowo dzisiaj poznaliśmy odczyt dotyczący średniego wynagrodzenia w Polsce. Z jednej strony może cieszyć dynamiczny wzrost, który przekroczył oczekiwania analityków. Ci wierzyli, że nie dojdzie on do dwucyfrowego poziomu, ostatecznie jednak wynik wyniósł 11,7% i był najwyższy od pierwszej połowy 2008 roku. Rzecz w tym, że nie jest to efekt wspaniałego umocnienia naszej gospodarki, tylko wpadnięcia w spiralę płacowo-cenową, co jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem. Rozkręcająca się dynamika cen wpływa na żądania płacowe pracowników, które są przerzucone na ceny, które… i tak dalej. Poza tym wzrost pensji o blisko 12% brzmi niby wyśmienicie, jednak po uwzględnieniu spadku wartości pieniądza, nagle okazuje się, że nie jest to już tak rewelacyjny wynik.

Nie wierzę w niezdementowane pogłoski

Od wczoraj na rynek wróciła wojenna niepewność. Po blisko tygodniu, gdy z mozołem udawało się odbudowywać jakieś zalążki optymizmu, teraz raczej obserwujemy powrót do bezpiecznych przystani. Jest to wynikiem przede wszystkim wygłoszenia oficjalnego stanowiska strony rosyjskiej, która zaprzeczyła postępom w rokowaniach pokojowych. Najmocniej na ten impuls zareagowała ropa naftowa, która po seriach spadków wczoraj potężnie odbiła. Efektem tego podrożała o blisko 10% w ciągu zaledwie doby, co było jednym z najmocniejszych ruchów w bieżącym milenium. Słabe nastroje uderzyły też złotego, przez co pary z naszą walutą zarysowują obecnie lokalnie dołki. Euro kosztuje już 4,71 zł, dolar – 4,27 zł, frank – 4,56 zł, a za funta zapłacimy 5,61 zł.

Przedstawione, w dystrybuowanych przez serwis raportach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora lub serwisu walutomat.pl do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

Autorzy serwisu są również właścicielem majątkowych praw autorskich do raportów. Zabronione jest kopiowanie, przedrukowywanie, udostępnianie osobom trzecim i rozpowszechnianie raportów w całości lub we fragmentach bez zgody autorów serwisu. Zgodę taką można uzyskać pisząc na adres kontakt@walutomat.pl.

Zobacz także


Komentarz walutowy

Słaby finisz dobrego tygodnia na EUR

27 maja 2022

Dawid Górny

Komentarz walutowy

FOMC ostrzy pazurki

26 maja 2022

Krzysztof Adamczak

Komentarz walutowy

Euro na hamulcu

25 maja 2022

Krzysztof Adamczak